Najgorsze dla mnie w byciu samotnym po 35 roku życia nie jest brak seksu, mi się w tym wieku już kompletnie nawet nie chce i libido wynosi 0/10, a brak czułości i partnerki, z którą mógłbym budować przyszłość i iść razem wspólnie przez życie. Chodzi mi o deficyt empatii, zrozumienia i świadomości, że jest ktoś, kto zawsze będzie obok, by wspierać i dzielić codzienne wyzwania. Brakuje mi tego bezpiecznego portu, w którym można być w pełni sobą, a także wspólnych marzeń i drobnych, codziennych rytuałów, które nadają życiu sens i ciepło. Żyjąc samotnie czuje się jak w więzieniu praca-sen-praca-sen... Kasa się zgadza ale co z tego? Jak nie mam dla kogo żyć.#samotnosc #depresja #dzieci #rodzina #zwiazki

