Niedawno kupiłam w #poznan #mieszkanie na #parter (rok budowy 2005, ostatni remont w 2018). Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że po tygodniu wietrzenia i stosowania domowych sposobów (soda, ocet, cytryna, kawa) w mieszkaniu nadal utrzymują się dość intensywne zapachy:- "budowlany" zapach tynku, głównie w przedpokoju;- "chemiczny" zapach, podobny do płynu do płukania prania, głównie w łazience.Planuję zamontowanie zaworu od pralki (choć aktualnie jest on mocno zaklejony taśmą i nie wydaje się, by generował zapach), wmontowanie wiatraczków w klatki wentylacyjne (aby wykluczyć ryzyko "cofki"), i przemalowanie/uszczelnienie szafy przesuwnej w przedpokoju (są przez nią poprowadzone kable).Czy jest jeszcze coś, co mogę zrobić, by precyzyjnie zidentyfikować i wyeliminować źródła zapachów?W mieszkaniu, które aktualnie wynajmuję i tych wynajmowanych wcześniej nie było takich problemów. Podobno dla niektórych taki poziom zapachu jest akceptowalny, ale ja jestem dość (choć bez przesady!) wrażliwa, a to oznacza spędzenie lat w takich "nieświeżych" warunkach i niejasny wpływ na zdrowie/samopoczucie. Wydaje mi się, że niektóre z tych zapachów lekko wyczuwałam przed zakupem, ale przecież nie da się określić, że to definitywny zapach samego mieszkania w sytuacji, gdy właściciel ma wiele kosmetyków, buty, rozstawione pranie, gotuje, etc.Czy muszę liczyć się z koniecznością sprzedaży i szukania nowego mieszkania - albo jakimś bardzo zabezpieczonym najmem okazjonalnym? Co robić? :(#mieszkania #dom #domy #budownictwo #budowlanka #zapach #najem #wynajem #nieruchomosci

