Czytam tag #antynatalizm i nadal nie widzę sensownych argumentów. Ale dla przykładu.. ja nie mam dzieci i nie planuje ale w rodzinie jest para która ma. Ta para jest zamożna i stara się od początku żeby to dziecko miało dobre życie, dbają o nie, inwestują w rozwój. Co wam przeszkadza żeby ktoś miał dzieci jeśli jest ogarnięty i zrobi wszystko żeby to dziecko miało dobrze w życiu?"NIKT NIE PYTAŁ DZIECKA CZY CHCE PRZYJŚĆ NA ŚWIAT"- A co gdyby chciało? Skoro będzie miało fajne życie bo rodzice zapewnią to być może jako dorosły przyzna, że opłacało się urodzić? No kurde ciężko zapytać dziecko czy chce się urodzić czy nie przed tym jak się urodzi. Bardziej rzetelne byłoby przeprowadzenie badań na ludziach po 20/30/40/50/60 latach czy gdyby mogli wybrać to urodziliby się czy jednak nie."A JAK BĘDZIE MIAŁ WYPADEK, A JAK BĘDZIE...."- whataboutism w czystej postaci. Przerzucanie się stopniem prawdopodobieństwa. W takim razie jakie jest prawdopodobieństwo, że na wszystkie urodzone dzieci większość dozna wypadku? Czy jak statystyki mówią, że większość nie ma żadnego wypadku to wtedy warto rodzić? A co jak jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko osiągnie sukces? zwłaszcza że rodzice będą dbać o to. Pomijając fakt, że to słynne cierpienie to sygnał dla organizmu że trzeba tego unikać, czyli negatywne doświadczenia też są potrzebne.To samo z chorobami - dobrze wiecie, że dzisiejsza medycyna pozwala zdiagnozować czy dziecko będzie miało jakieś wady genetyczne.#dzieci #zwiazki #rodzice #childfree #przegryw

