Wlaśnie zdałem sobie sprawę, że nigdy nie połączę samorealizacji z posiadaniem dzieci. 32 level here i różowa (29 lvl) właśnie rzuciła mnie po 5 latach związku. Powodem było to, że nie bylem w stanie zagwarantować jej dziecka w ciągu najbliższych kilku miesięcy, a ona nie chce już dłużej czekać bo zegar biologiczny tyka, a sporo jej koleżanek co rodziło po 30-stce miało sporo komplikacji czy dzieci urodziły się z wadami (tłumaczyłem jej, że sporo kobiet nawet pod 35-tkę rodzi normalnie i jej znajome to żaden wyznacznik, czysty pech a nie statystyka). Ona chciala ze mną na szybko zrobić dwójkę dzieci, ale praktycznie nie mielibyśmy gdzie tych dzieci wychować. Posiadam własne skromne mieszkanie 40m2 gdzie musze spłacić jeszcze raty 2500zł przez ok 10 lat. Nie spłacę tego mieszkania w rok, nie kupie większego na kredyt ani nie postawie domu na szybko - prowadzę działalnośc gospodarczą i obecnie nie mam dobrej zdolności kredytowej (kredyt na mieszkanie brałem jeszcze na etacie, o tym za chwile)Powodem oczywiście jest moja sytuacja materialna, która ssie aczkolwiek powoli wychodzę na prosto. Do 30-stki zarabiałem nawet dość dobrze jak na nasz kraj, między 4k a 6k na etacie (mowa o 5k np 5 lat temu, nie było wtedy jeszcze tej inflacji) ale sporo kasy pochłoneły mi głupoty np: poszedłem na studia zaoczne gdzie przez 4 lata wydałem ok 30k na te studia a finalnie do niczego mi sie nie przydały. Musiałem się też wyprowadzić z domu rodzinnego mając 19 lat. Początkowo mieszkałem z kumplami na wynajmowanym mieszkaniu przez kilka lat ale musiałem potem przenieść się na kawalerkę która też swoje kosztowała. Powodem było to, że "kumple" znajdywali jakieś dziewczyny do związku i potrafili z dnia na dzień bez uprzedzenia się wyprowadzić... a umowa wynajmu całego mieszkania była np: na mnie i przez jakiś czas z ziomkiem we 2 musieliśmy płacić za 3 pokoje zamiast za 2 dopóki nie znaleźliśmy 3 lokatora. Wkurzały mnie takie sytuacje. Teraz z perspektywy czasu wiem, że przepaliłem sporo kasy na najmowaniu kawalerki latami i trochę żałuje.Od 30-stki rozwijam swój własny biznes i początkowo było tak ciężko, że wielokrotnie myślalem o powrocie na etat, ale rok temu wszystko zmieniło sie o 180 stopni i od roku mam stabilny dochód na czysto 10-11k co miesiąc, mam jeszcze pare pomysłów i na 50% za rok to będzie 15-20k na rękę co miesiąc wpadać. No tylko co z tego? Zanim się finansowo ogarnę to będę miał 40 lat... A gdzie jakieś pasje, hobby, podróże zanim wpakuje sie w pieluchy i na zawsze pożegnam ze swoim życiem? Praktycznie od młodzieńczych lat, od 20 do 32 roku życia wegetuje. Praca, mieszkanie, coś tam pobiegam czy pójdę na siłownie i to tyle, z hobby cykam jeszcze fotki tanim aparatem. Zawsze skromna ilość ciuchów, minimalnie wykończone mieszkanie, zero większych wydatków typu lepszy samochód (całe życie w gruzach 15+ letnich), podroże zagraniczne, motocykl itd. Mocno skromne życie. Mój plan był wlaśnie taki, żeby przed zrobieniem dzieci gdy uzyskam stabilność finansową pozwolić sobie na więcej w życiu - kupić jakiś fajny samochód, motocykl i zjechać na nim pół europy. Zainwestować w moją pasje czyli fotografie i video, kupić porządny aparat, jakiegoś drona, porobić fajne ujęcia w ciekawych miejscach. Odwiedzić z 10-15 krajów chociaż ale tak porządnie a nie 3 dni na plaży, fotka na insta, odhaczone. Obecnie potrzebuje ok 300k żeby spłacić kredyt za mieszkanie 40m2 Praktycznie mam do wyboru dwie opcje - pierwsza z nich- jeśli zarabiałbym te 20k za rok to potrzebowałbym ok 2 lat by zacisnąć pasa, znowu powegetować w trybie praca-dom, spłacić to mieszkanie, sprzedać je i z dużym wkładem własnym byłoby mnie stać na budowę domu, do 35-tki mógłbym być ustawiony. Znalezienie dziewczyny do związku to dla mnie żaden problem, bo jestem dość przystojny i wysoki i mam spore zainteresowanie od kobiet. Ale wadą tego rozwiązania jest to, że dalej wegetuje i od razu praktycznie bym musiał ładować się w pieluchy i być typowym polakiem, co żyje tylką pracą, dziećmi, nudziarz bez zainteresowań.Druga opcja - jeżeli teraz skoro mam kasę to przez najbliższe 2-3 lata mógłbym postawić na realizacje siebie, zaczęcie normalnego życia to dalej miałbym na głowie ten kredyt za mieszkanie 40m2 i wizja kupna dużego mieszkania czy domu staje się realna dopiero przed 40-stką, czyli dopiero wtedy byłbym gotowy na ojcostwo... To trochę późno, jakby dziecko miało 10 lat to ja bym miał już 50 i był bez sił do wspólnych aktywności. Wychodzi na to, że nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko#zwiazki #programista15k #redpill #blackpill #kredythipoteczny #dom #rodzina #seks #tinder #podrywajzwykopem

