Opublikowane

Dlaczego warto docenić wieś?

Dlaczego w Polsce jest taka pogarda w stosunku do wsi i prowincji? Zwłaszcza wśród ludzi z wielkich miast i korporacji.Wychowałem się w mieście. Średniej wielkości. Mieszkałem także w dużej aglomeracji. Poznałem masę ludzi z różnych środowisk. I nigdzie nie czułem się tak dobrze, jak na wsi. Nigdzie nie poznałem też tak fajnych ludzi. Dzieciństwo spędziłem u cioci na wsi, gdzie czułem, że czas płynie inaczej, ludzie mniej się spieszą, są bardziej otwarci na aktywne spędzanie czasu (młodzi zwłaszcza). Żyli w symbiozie.Najlepsze dziewczyny w życiu, które poznałem, były ze wsi. Poznałem też wielu fajnych ziomków z wioch, z którymi szybko złapałem vibe. Pamiętam też jak pracowałem w mediach i raz do roku była akcja "Samorządy: (dostawały kasę na różne projekty multimedialne etc) i jeździłem po Urzędach Gmin. Nawet nie wiecie jaką frajdę mi to sprawiało pogadać z tymi ludźmi. Small talk przy kawie, co tam słychać, jakie problemy, jak się życie toczy. Do tego super widoki po drodze, jak jeździłem autem po tych wioskach. Zupełnie inny klimat niż w miejskich firmach.Na wsi spotkałem się też z ogromną gościnnością. Rodzina jednego ziomka to właściwie traktowała nas jak domowników. Chłop zjeżdża na weekend do rodzinnej wioski i wpadają 25-30 letnie ziomki? Nie ma problemu, uszykowane posłanie, gospodarz siądzie do browara w altance wieczorem, rano jego mama zrobi śniadanie i wpadajcie jeszcze (już byliśmy kilka razy).Przykładów mam całą masę. Wiem, że to moje subiektywne odczucia, ale to też mój post i moje doświadczenia. Zdaję sobie również sprawę, że wieś to często dziura zabita dechami, gdzie sąsiad leje żonę i pies ujada na 1,5 metrowym łańcuchu, a jeden drugiego utopiłby w łyżce wody. Zdarza się, ale bywa tak też w mieście. Nie mniej, trochę poza miastem w życiu poprzebywałem i wiem, że nie patrzę przez różowe okulary.To, czego nienawidzę, to korpomiasta. Konsumpcjonizm, hedonizm i całkowite wypłukanie się z jakichkolwiek wartości. Związki na chwilę, samotność, pogoń za pieniądzem, korpo stresy, korki, po prostu przebodźcowanie wszystkimi "możliwościami". Bo co za dużo to niezdrowo.Chciałbym kiedyś mieć choćby drewniany domek na małej działeczce i spędzać lato poza miastem. Marzy mi się też,m by moja przyszła żona (o ile taka będzie) była z takiego domu, jakie widywałem u znajomych, przyjaciół, rodziny i ich znajomych.Największy wygryw to nie wychować się w apartamencie w wielkim mieście w rodzinie lekarzy/prawników. Największy wygryw to urodzić się na wsi nie dalej niż 70km od dużego miasta w domu, w którym nie brakuje pieniędzy, ale nie brakuje też miłości, wzorców i poczucia przynależności.Zastanawiam się, czy ta wszechobecna nagonka na wieś, prowincję, podział na Polskę A i B (miasta vs wsie, zachód vs wschód) to jakaś podświadoma tęsknota za tym, co zostało wam odebrane przez zmieniający się świat, globalizację, rozwój technologii i wpływ mediów społecznościowych, czy po prostu czysta pogarda w stosunku do człowieka, który nie chce ślepo brnąć za tym, co się teraz dzieje?#patologiazmiasta #patologiazewsi #korposwiat #przemyslenia #zycie #uczucia #milosc #gownowpis
16

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
sprawny-podróżnik-13 pisze:
Ja mieszkalem w miescie wojewodzkim jednym z najwiekszych w Pl prawie 30 lat. Jednoczesnie za malolata spedzalem wakacje na wsi, zawsze mi sie na wsi podobalo, w miescie tylko w czasie liceum i studiow. Wiadomo czlowiek mlody to imprezy,koledzy itd. Mieszkalem wtedy w scislym centrum, pozniej po slubie przeprowadzilismy sie na osiedle blokow z plyty. Nadal blisko centrum ale miasto w moim odczuciu coraz bardziej stawalo sie nie do zycia. Wszedzie pelno ludzi, wszedzzie kolejki, do sklepu, fryzjera,mechanika.Wszechobecne korki wyjazd z osiedla i po minucie swiatla, 30 sekund dalej pasy i piesi, kolejne 30 sekund prog zwalniajacy, dalej korek. Kiedys ze stoperem mierzylem,ze nigdy nie jedzie sie dluzej niz minute bez stania chyba,ze w nocy. Miasta zaczely sie psuc. Udalo Nam sie kilka lat temu wyniesc na wies bo czlowiek nerwowo juz nie wytzymywal, do tego jestem kryptorolnikiem.( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak wyjezdzam z domu to jade, nie ma zadnych korkow ani swiatel, w sklepach zawsze pierwszy bez kolejek, czy to piekarnia,rzeznik czy fryzjer. Zawsze sa miejsca parkingowe. Do tego zadnych tramwajow,halasu no i duzo wiecej miejsca po pierwsze,bo dom po drugie dzialka,po trzecie garaz. Mozna chodowac rosliny i zwierzeta, zyje sie zdrowiej,ciszej,spokojniej. Nigdy do miasta nie wroce. Mimo,ze mam do niego niedaleko to w ogole tam nie zagladam i niczego miastowego mi nie brakuje. Wies jest lepsza nie ma pedu, nie trzeba tez nie wiadomo ile zarabiac bo wszystko tanie. Same plusy jak dla mnie, nie widze zadnych wad.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
dynamiczny-kreator-81 pisze:
Nie wiem, ale stereotypy sie skądś biorą. Ja jak mam jechać na wies do teściów to mnie juz w środku boli, bardzo nie lubie. Wscipscy sasiedzi, zero rzeczy do robienia poza domem, więc ludzie siedzą pod buda z piwem i chleja bo to ich jedyne zajęcie na rencie/emeryturze. Więc dla mnie typowego mieszczucha, wies kojarzy sie z zacofaniem, nietolerancja, wpychaniem nosa w nie swoje sprawy, zawiścią i pijaństwem.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

efiai2mvjyay208bcu58fd9o

Dodane: 11 sierpnia 2025 - 11:06:45
Opublikowane

Autor był widzianyokoło rok temu