Dlaczego warto mówić o ścianie kobiet?By nie żyły iluzją. By wiedziały, że zmarnowanie młodości może skończyć się zmarnowaniem szans na związek z fajnym mężczyzną do grobowej deski. Nie jest to pewnik, ale szansę maleją.Kobiety muszą wiedzieć, że ich czas najwyższej atrakcyjności dla mężczyzn nie jest zbyt długi i wtedy właśnie powinny wybrać jak najlepszego, dobrego mężczyznę, by budować z nim długą relację. I by takiego sobie „zaklepać” dobrym charakterem. Czyli kobieta nie powinna szukać krótkoterminowo, z myślami gdy akurat teraz jest dobrze, ale też z myślą co gdy straci urodę, a nawet będzie potrzebowała wsparcia w chorobach. Starość nikogo nie oszczędza.Niestety sporo kobiet sądzi, że spokojnie mogą przebierać do woli w mężczyznach, bawić się w krótkie związki, albo do 40stki bawić się w alkohol, imprezy, podróże i życie niezobowiązujące onsy. I nagle w późnym wieku kobieta miałaby się obudzić z letargu, miałaby nagle dojrzeć i złowić mężczyznę 10/10, a nawet urodzić dzieci tworząc fajną rodzinę? Ktoś kto oszukuje kobiety w ten sposób niby chce dobrze?Kobiety naprawdę marnują swój potencjał takim życiem i one za to zapłacą. Mądre dziewczyny tak nie zrobią.A to, że znajdzie się jedna, druga czy piąta kobieta która bawiła się do 45 roku życia i w wieku 46 lat spotkała ideał swojego życia to jest po prostu rzadka sytuacja, na którą nie ma co liczyć. Prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest zbyt niskie, by ryzykować, bo czasu się nie cofnie w razie pomyłki.Kobieca ściana to termin niezbyt rozumiany przez wielu ludzi. To nie jest tak, że kobietom spada powodzenie całkowicie np. po 30 roku życia. Ściana to koniec uganiania się NAJLEPSZYCH mężczyzn za kobietami po jakimś wieku. Po spadku atrakcyjności i płodności (sporo jakościowych mężczyzn chce mieć stabilną rodzinę wielodzietną, a jak wiadomo, im starszy wiek u kobiety, tym trudniej o to). Największego szoku doznają te kobiety, które miały najwięcej zainteresowania za młodu, a ono drastycznie spadło. Pamiętajmy, że kobiety w DOBRYCH związkach zwykle nie odczuwają potrzeby mierzenia powodzenia, zatem te szoku nie zaznają i mogą samej ściany nie zauważyć. Ściana zależy też od atrakcyjności startowej, czyli jeśli kobieta była 5/10 już w wieku 18 lat, to w wieku 30 może spaść poniżej przeciętnej. Zainteresowanie nią będzie małe. Z kolei dwudziestoletnia 10/10 może utrzymać nawet ocenę 7/10 w wieku 40 lat (oczywiście jeśli dba o siebie). Jedynie mężczyźni chcący z nią rodziny mogą sobie ją odpuścić, ale 7/10 jest całkiem ok i nadal wielu mężczyzn może taką kobietą się interesować.Zdarza się, że mimo atrakcyjności fizycznej kobieta może przez fatalny charakter dosięgnąć ściany wcześniej, niż mniej atrakcyjne fizycznie, a lepsze z charakteru koleżanki.Dlatego Młodość kobiety, czyli czas przed ścianą, to dla niej ogromna waluta. Ona musi o tym wiedzieć. Wypadałoby, aby była rozsądna. Niejedna kobieta dziś żałuje, że w latach młodości odrzuciła dobrego mężczyznę, który może nie był topem topów, ale był dobry, miał potencjał, może był nieoszlifowanym diamentem, którego ona mogłaby oszlifować wspólną pracą i staraniem nad relacją. Dziś pozostaje żal, ale żal przeszłości nie wróci.Sporo kobiet jest uczonych, że w młodości są księżniczkami i cały świat im się należy. Wszystko idzie jakoś łatwiej. Kobieta nie musiała w latach młodości palcem kiwnąć, a i tak wzbudzała duże zainteresowanie. I tak dostawała informacje zwrotną, że ktoś chce z nią związku, chce założyć rodzinę, chce ją mieć przy sobie, jak również samoocena dla niej też była bardzo wysoka.Brzydkie dziewczyny grają na tym samym poziomie co przeciętny mężczyzna. Muszą ogromnie się starać, by mieć kogoś i utrzymać relację. Tak, przeciętny mężczyzna jest na ogół „niewidoczny”. Nie grzeje, nie ziębi, choć bardziej ziębi. Kobiety na ogół nie znają takiej sytuacji mężczyzn.Przeciętne dziewczyny (większość) i ponadprzeciętne do czasu osiągnięcia ściany mają łatwiej niż mężczyźni w wielu, wielu sprawach, a na pewno na rynku matrymonialnym.A teraz, po ścianie, okazuje się, że nie może już być księżniczką, a księciuniowie nie są zainteresowani niczym innym niż numerkiem (albo wcale).Okazuje się, że kobieta musi zmniejszyć wymagania i musi coś więcej od siebie wnosić, by mieć dobry, jakościowy związek, ale z mężczyzną poza najwyższej półki, bo ci mają już młodsze dziewczyny które dobijają się do nich drzwiami i oknami, a oni nie mogą ich wszystkich przerobić i praktycznie żadnej nie chcą nawet obiecać monogamii. Nie widzą w tym sensu, jak i tak coraz kolejna im się pcha do łóżka, nazywa samcem alfa, czy coś w ten deseń. Teraz księżniczka nie może już być egoistką, manipulatorką, nie może być roszczeniowa, kłótliwa i nieprzyjemna. Teraz księżniczka musi nabrać pokory. Jednak ten proces jest albo niemożliwy u niej, albo długi (a czas przecież mija nieubłaganie, młodsza nie będzie).Takie kobiety po ścianie narzekają na mężczyzn, że nie ma dobrych, fajnych, a wokół sami nieudacznicy… ale de facto one mówią to o samych sobie. Gdyby te kobiety były dobre, fajne i „udane” to miałyby dobry, długoletni, trwały związek – byłyby skuteczne. Jednak nie są. I projektują swoje wady na innych, by uporać się z negatywnymi emocjami. Mechanizmy obronne psychiki są bardzo ciekawe.Dlatego póki kobieta jest młoda niech walczy o swoją teraźniejszość i niech się nie łudzi, że będzie wiecznie atrakcyjna, a samcy alfa będą dobijać się do niej drzwiami i oknami, tylko dlatego, że posłuchała jakichś starych feministycznych matron, że o wartości kobiety świadczy tylko jej samoocena, jej rozwój „duchowy”, czy jakaś tam kariera, której i tak pewnie nie zaoferuje mężczyźnie który akurat jej potrzebuje. Czemu? Bo pewnie nazwie go nieudacznikiem. Spyta – po co mężczyźnie kasa kobiety? Jest materialistą? Niezaradny? Czemu on się sam nie może ogarnąć? Tylko kasa mężczyzny potrzebna jest kobietom i to jest „normalne”… ot, tradycyjne role płciowe.Tak to właśnie działa w dużej liczbie przypadków. Nie zawsze, nie wszędzie, nie u każdej, ale zbyt często, by nie mówić, że ściana kobiet nie istnieje. I ma przykre skutki.#p0lka #logikarozowychpaskow #zwiazki #blackpill

