Czy jako samotni mężczyźni 35+ jesteśmy już straceni w kwestii możliwości założenia rodziny, nie mając wysokiego statusu i nie zarabiając dużo? Mam wielu rówieśników, porządni, rozsądni faceci. Ich "problemem" jest to, że nie są bogaci i przystojni, by kobiety się nimi zainteresowały. Czy to koniec dla nas? Wygląda na to, że tak. Czy w takim razie powinniśmy być obwiniani za niską demografię, skoro chcemy założyć rodziny, a nie mamy z kim? Czy to nasza wina, że nie każdy w społeczeństwie może mieć możliwości i predyspozycje, by być senior developerem, lekarzem, prawnikiem, managerem wysokiego szczebla? Przecież społeczeństwo, w którym wszyscy wykonują tylko bardzo dobrze płatne zawody, to utopia. Więc czy to naprawdę mężczyzn należy obwiniać o to, że nie spełniają wymagań współczesnych kobiet? Czy to może te wymagania kobiet, są już na tyle wysokie, że niewielu mężczyzn może je spełnić? Tak poza tym, czy my, samotni mężczyzni, nie jesteśmy za bardzo oderwani od rzeczywistości, w naszych pragnieniach założenia rodziny? Chcemy mieć żony, które będą nas wspierać, z którymi łączyć nas będzie uczucie pragnienia bycia ze sobą, czyli, choć zabrzmi to górnolotnie, czy my nie pragniemy przede wszystkim, odwzajemnionej miłości? Tyko czy taka wizja małżeństwa nie jest zbyt wyidealizowana? Czy w ogóle jest realna? Zwłaszcza w wieku 35+? Bo takie kobiety, które nie traktują małżeństwa jako rodzaj transakcji, to już chyba prawdziwa rzadkość? Od uczucia ważniejsze dla nich jest pragmatyczne podejście, co potencjalny mąż może wnieść materialnie do związku. Która z kobiet przejmowałaby się takimi śmiesznymi dla nich rzeczami, jak miłość? #zwiazki #samotnosc #pracbaza #przegrywpo30tce #przegryw #p0lka

