Od niedawna tak. Od niedawna, zmiana o 180 stopni.Zawsze byłem raczej otwarty, wesoły, pomocny współpracownikom i -czkom. W tym dwóm psiapsiółkom w jednej z prac. Generalnie kontakty były początkowo spoko, wydaje mi się że nawet zdarzały się żarty z podtekstami - z obu stron - nie tyle by wywoływać jakieś seksualne napięcie, co raczej właśnie dla żartu. Z pewnością przynajmniej raz padła z jednej z nich propozycja by sobie zostać w piątek po pracy w biurze, z tequilla i poimprezować (co jest dozwolone, szefostwo nie ma z tym problemu). Jednego dnia, z racji stażu, przy reorganizacji miejsca pracy na polecenie przełożonego jedną z nich przesadzili w inne miejsce, a ja dostałem jej miejsce w biurze, przy oknie, w rogu - generalnie wygodne, jeśli już trzeba być czasem w biurze. Nie tyle z racji kaprysu, co po prostu z racji miejsca i rzeczy do pracy w okolicu biurka.Udawała że spoko luz ale później wyszło że chyba chowała urazę, stwierdziły że dotykam je (w ramie czy jakkolwiek i one sobie tego nie życzą). Nie przypominam sobie takiej sytuacji, ale nie da się wykluczyć że mogło się tak zdarzyć - z moim nastawieniem, jak ktoś do mnie przychodził i tłumaczyłem to mogło się zdarzyć - choć sobie nie przypominam. Niewątpliwie nigdy nie było w tym przekroczenia profesjonalnych norm, czy jakichś seksualnych zachowań, z resztą - nigdy nie słyszałem protestów czy jakiejkolwek uwagi, czy by się ktoś odsunął czy powiedział ok, możesz nie? Ewentualnie, zrobiły z tego aferę, poszło to wyżej, rozmowa z szefem który stwierdził że to idiotyzm, ale że taką rozmowę musi przeprowadzić. Uciąłem z i nimi praktycznie jakiekolwiek kontakty i tym bardziej pilnuję się by żadnej kobiety nie traktować przyjacielsko,a już boże broń żartować z podtekstami bo to łatwa pułapka, zaraz będzie bełkot o molestowaniu czy mobbingowaniu. Zbyt łatwo im to przychodzi, bo świat je w tym współcześnie wspiera. Niewątpliwie, w rozumieniu współczesnego świata też nie jestem bez winy, natomiast reakcja była mocno nieproporcjonalna, zwłaszcza że jednej z nich zdażyło się już inne idiotyczne zachowanie (wsadziła maskotce innej koleżanki w biurze ołówek w tyłek....) - ponoć za kulisam były przeprosiny i tyle.Ktoś powie, że w pracy nie ma kolegów, koleżanek tylko współpracownicy - niezupełnie się z tym zgadzam, jeśli ktoś chce mieć spokojne i fajne miejsce pracy którego nie nienawidzi - to jak najbardziej się da, tylko trzeba wiedzieć kto jest normalny.