Mam 28 lat i dwie „ex-narzeczone” na koncie. W wielkim skrócie: pochodzę z dobrze usytuowanej rodziny, odziedziczyłem duży dom, a także odebrałem bardzo dobre wykształcenie, przez co wykonuję zawód przez wielu postrzegany jako ten bardziej „prestiżowy”. Ryj oceniany przez #photofeeler mieści się w skali 5-7/10, w zależności od zdjęcia. Należę do kilku organizacji przez co niekiedy udzielam się publicznie. Tyle o mnie. Rzecz w tym, że mam wrażenie, że każda napotkana do tej pory dziewczyna leci wyłącznie na kasę. Pierwszą poznałem jeszcze na studiach. Super nam się układało, ale widać było, że ona lubi cały ten luksus. Drogie wakacje, wyjazdy itp. Potem, kolejną poznałem na Tinderze. Schemat prawie ten sam, z tym, że ona tego tak nie okazywała. Teraz umawiam się z kolejną dziewczyną z Tindera i znowu to samo…Serio, dziewczyny? Jak widzicie, że facet reprezentuje sobą jakiś status, to od razu widzicie się w białej sukni ślubnej, bo boicie się, że zostaniecie na lodzie? Istnieje coś takiego jak np. SAMODZIELNOŚĆ ( ͡° ͜ʖ ͡°). #przegryw #redpill #blackpill #incel #oski #rozowepaski

