Opublikowane
Zniszczyłem sobie życie i niszczę je dalej. Nie potrafię normalnie funkcjonować. Każda moja decyzja to cofnięcie się jeszcze dalej w bagno.Po pierwsze to ogromne lenistwo. Już w czasach szkoły miałem z tym problem. Ale jakoś udało się skończyć studia. Oczywiście zaoczne za które płacili rodzice. Wszystko na kombinatoryce. A to ktoś poszedł za mnie na egzamin. A to licencja i magisterkę kupiłem. Wręcz można powiedzieć, że nie wiem co studiowałem.Po drugie to niechęć do pracy. Po studiach pracy szukałem latami. Siedząc na garnuszku rodziców. Nie byłem bananem, rodzice odwalali dramy no ale przecież mnie nie wyrzucą. Tak spędziłem życie przed komputerem i tv. Co prawda nie miałem niczego ponad minimum, ale i tak było mi dobrze. W końcu poszedłem do pracy (korpo). Ale nie chciało mi się pracować. Kłótnie ze współpracownikami. Dramy. Udawanie głupiego, nieporadnego aby mnie zwolnili. Fikcyjne l4. Sama praca była mimo wszystko męcząca dla mnie. Skoro korpo nie dla mnie to szukałem innych prac. Z korpo poszedłem na jakąś produkcję czy magazyn za 2,5x mniejszą kasę. Tam mnie wręcz nie chcieli przyjąć z wyższym wykształceniem. Pracownicy ameby umysłowe głównie. Pozostałe osoby to osoby w wieku 18 lat i ich 1 praca. Może 10% bardziej komfortowo się czułem w takiej pracy. Nie trzeba za dużo myśleć. Ale pieniądze tam zarobione nie dają możliwości mieszkania samemu na co rodzice naciskali. Oczywiście tych prac było dużo. Ale z moim lenistwem to pracując np. w sklepie z elektroniką to wgl mam wywalone na klientów. Potrafiłem odsyłać ich do konkurencji oczerniając swoją firmę, że tu oszukują, gwarancja nie działa i tak dalej. Po prostu zamiast wciskać i wyrabiać sobie premię to odsyłałem do innego sklepu. Wybuchła z tego drama, straszyli mnie sądem i dyscyplinarką za oczernianie firmy i działanie na jej nie korzyść. Miałem w to wywalone. Mój ojciec chodził i ich tam błagał, był nawet w wawie w ich siedzibie bo chcieli mnie pozwać. Rodzice już chcieli łatwić mi jakieś papiery od psychiatry ale firma postanowiła nie wyciągać konsekwencji. To takie historie miałem ale było tego dużo więcej.Po trzecie to zaniedbywanie wszystkiego. Mam problem nawet żeby się umyć. Wiecznie nie mam czasu, a nic nie robię. Na prawdę nic nie robię. Nie gram w gry, nie oglądam netflixów bo czuje presję na sobie. Dni mi uciekają przez palce. Nie umiem zadbać o porządek wokół siebie, jestem mimo wszystko minimalistą. Ciuchy jakie noszę mają po 20 lat. Nie umiem nic ugotować. Tzn nie chce mi się.A po czwarte rozrzutność. Rodzice zmarli. Najpierw tata w 2019. Potem mama w 2020. Był spadek na mnie i brata. 400tys wpadło na głowę. W 2,5 roku przepuściłem wszystko praktycznie. Nie kupiłem sobie mieszkania co było chyba najważniejsze. Jak tylko dostałem kasę to się zwolniłem. Zamawianie żarcia dzień w dzień. Nowy telefon, komputer, auto, zabawki typu lego, zamawianie zagranicznych słodyczy po 20-30zł/sztuka. A to whisky za 2tys, a to piwa po 20zł. I tak tym sposobem mam 45tys na koncie, auto z salonu które już dwa razy lekko rozbiłem (brak ubezpieczenia), rower za 13tys zł który od 2 lat leży w salonie wyjęty tylko z kartonu - okazało się, że trzeba go skręcić co mnie przerosło. Masa jakiś lego, gierek komputerowych, konsol i innych dupereli których nie chciało mi się nawet otworzyć. Niektóre nawet w kartonach. Komputer za 10tys zł którego nie wykorzystuje pewnie nawet w jakimś ułamku ale pełne argb bo ładnie świeci. Wynajmuje mieszkanie za które sporo płacę, a użytkuje tylko jeden pokój i łazienkę w sumie. Do pracy chodzę już jakiś czas ale dalej jest to dla mnie męką i kombinuje z l4 - teraz też jestem.Nie wiem co zrobić. Jak naprawić sobie głowę. Miałem wszystko i wszystko straciłem.Do psychologów i psychiatrów chodziłem. Zarówno już jako dziecko jak i dorosły. Brałem też leki ale wydawało mi się (i rodzicom), że jestem po nich jeszcze bardziej obojętny niż bez. Ostatni raz byłem u psychologia i psychiatry w tamtym roku.#praca #zalesie #pieniadze #psychologia #depresja #gorzkiezale #psychiatria

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
@prukfiarz: Jak nie miałem kasy to żyłem z 10 letnim komputerem, rowerem z komunii, potłuczonym telefonem po rodzicach i chodzący w ciuchach ze szkoły średniej. A w domu jadłem kanapki i mamusine obiadki. Jak dostałem zastrzyka kasy to chciałem sprawdzić jak to jest mieć wszystko to co się chce i to w wersji premium. Pokupowałem to co mieli znajomi, mój brat, to co ludzie w sieci chwalili. I nie dało mi to żadnej wielkiej radości. Zmarnowałem kasę i tylko się słono o tym przekonałem. Nigdy bym za pieniądze na które musze pracować sam tego nie kupił. Nawet jakby było o połowę tańsze. Dlatego też większości z tych rzeczy nie użyłem lub użyłem kilka razy. A jest tego dużo, bo wymieniłem tylko kilka. Do złożenia rower kupiłem narzędzia marki premium łącznie z wkrętarką, a jak brałem wkrętarkę to kupiłem zestaw z wiertarką, szlifierką i multitoolem. Oczywiście dokupiłem też baterie bo "przyda się". Do tego masa elektroniki z której nie korzystam, jakieś blendery do kuchni bo "teraz się zmienię, zacznę gotować". Gry, lego, zabawki, multitoole. Ciuchy też jakiś kupiłem. I 90% tych rzeczy leży. Jestem tak leniwy, że nawet nie chce mi się podjąć próby sprzedania tego. A na wartości cały czas tracą.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@LatajacyJeczmien: Tak, sprzedaliśmy wszystko + kasa rodziców i na pół. Brak tylko szyderczo zapytał czy chce kupić i czy dam 50%. Wiedział, że nie mam nic.Jestem głupi i nie kupiłem. Jakoś mnie to przerosło + wytłumaczyłem sobie w głupiej głowie, że przecież teraz młodzi nie chcą mieszkań tylko wynajmować... No debil jestem wiem. Za dużo internetu.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: W dwa lata - przepraszam za błąd w mojej poprzedniej odpowiedzi. Ogólnie wszystko jest w głównym wpisie.
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@ignis84: Nic mi tam nie wyszło u tych psychologów chyba. Podejrzewali autyzm dziecięcy, ale to też chyba nie było to. Depresja jak najbardziej. Brałem różne leki, jakiś ssri, snri, Asertin, Pramolan. Nigdy nie było na nich lepiej. Wręcz gorzej, nie miałem ochoty wstawać z łóżka. Bo to nie jest taka depresja, że ja się zadręczam czymś. Nie. Ja jestem goły i wesoły. Nie czuje smutku. Tylko sobie nie radzę w życiu. Mógłbym wiele osiągnąć ale mi się nie chce. Po co się starać i mieć dużo kasy, jak można tylko robić za grosze i się nie angażować, muzyka na uszy i do przodu. Jak miałem tą kasę po rodzicach to fajnie było to wydawać, ale nie wyobrażam sobie, że miałbym harować żeby ją zdobyć i wydawać. Obędzie się.@Kotdog: Miałem kasę to chciałem popróbować różnych rzeczy. Może ten rower jakby mi ktoś postawił gotowy przed nosem to bym jeździł. Komputer brałem drogi i konsolę do gier też bo myślałem, że się tym zajmę i będę grał. Niestety pudło. Tak samo lego i inne zabawki. Telefon też mam iphona, a mam na nim z 5 aplikacji i może z 100 zdjęć zrobiłem nim przez 2 lata. Mieszkanie mam dwupokojowe ok. 35m2 z oddzielna kuchnią. Salon+sypialnia. Siedzę cały czas w tej sypialni, tu mam komputer, tu śpię i mam ciuchy. Salon jest zupełnie nie używany. Jest tam telewizor którego włączyłem ostatnio z rok temu i pokój robi za magazynek na różne rzeczy. W kuchni też nie gotuje nic. Jem proste rzeczy jak kanapki, gotowce, itp. Albo zamawiam. Kiedyś zamawiałem cały czas. Teraz muszę ze sobą walczyć aby tego nie robić i nie przepuścić reszty kasy.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: Przeczytaj do końca. Rodzice już zmarli i to opisałem. Przepuściłem praktycznie 400tys złotych spadku po nich w 2 miesiące.Nie wiem czym mnie rodzice skrzywdzili. Żadnego dobrobytu nie było. Ale nie było też biedy. Ojciec robił w fabryce całe życie na tokarkach i frezarkach, mama pielęgniarka. Mieszkanie w bloku. Miałem minimum, ale nic ponad to. A nawet zdarzało się, że funkcjonowałem bez telefonu bo po prostu popsułem i nie miałem kasy kupić, a matka nie chciała też kupić tylko odsyłała mnie do pracy.Żaden lekarz nie proponował szpitalu. Podobno normalny jestem. Tylko nie wierzę w siebie, jakiś autyzm podejrzewali ale chyba koniec końców to nie to. Ogólnie to nie mam problemów w kontaktach społecznych. Tzn. nie boję się wyjść po bułki jak niektórzy na wykopie. A jak ktoś mnie zaatakuje np. w pracy, że się obijam to jadę z nim równo. Łącznie z kierownikami.Mam brata który jest zupełnie przeciwieństwem mnie. On od 18nastki pracował, sam sobie kupował auta, ogarniał pracę, wyjeżdżał za granicę, skończył studia i to lubił, znalazł pracę w zawodzie, ma żonę, dzieci, pracował w korpo za jakieś grube hajsy. Mama nawet mówiła mu, żeby mieszkanie poszło na mnie, bo on swoje ma, nie chciała go wykreślać ze spadku, podobno się zgodził, ale jak przyszło co do czego to nawet słuchać nie chciał, wszystko na pół i kazał mi spadać. Nie mam z nim kontaktu od czasu podziału spadku.
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cltycm42j00gx0m4aonwb0kmj

Dodane: 19 marca 2024 - 13:26:10
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy