Opublikowane
Stres, niezrozumienie, pół życia w WC i tworzenie mapy toalet przed wyjściem z domu, czyli jak wygląda życie osoby z IBSOd wielu lat prawdopodobnie choruję na IBS. Momentami mam wrażenie, że dewastuje mi to życie. Ten wpis jest po to, żeby więcej osób mogło dowiedzieć się o IBS, bo sytuacja osób (jest ich ponoć kilka-kilkanaście % w społeczeństwie, ktoś taki jest pewnie wśród waszych znajomych) mających to schorzenie jest powszechnie bagatelizowana lub wręcz wyśmiewana. Być może także kiedyś przez was, choćby nieświadomie. IBS to nadwrażliwość jelit. Sprowadza się to do bardzo częstych bólów brzucha, potrzeby skorzystania z toalety od razu po posiłku lub jeszcze w jego trakcie, uczucia przelewania w jelitach, wzdęć i biegunek. Jelita tak reagują na stres (u mnje to też rzeczy wiążące się z emocjami, w dzieciństwie każda wycieczka szkolna, wyjazd na wakacje, zmiana szkoły oznaczała długie pobyty w WC). Objawy wywołuje też jedzenie, przy czym to nie jest po prostu zwykła nietolerancja. Znaczenie ma ilość FODMAP (fermentujące składniki) w posiłku, jego pora oraz to, co po prostu organizm postanowi odje**ć. Czasem po pizzy nic mi nie jest, czasem pełnozoarnista kanapka czy serek wiejski rozwalą mi stan jelit na min. kilka dni. Jak wygląda moje życie dzięki tej "wspaniałej" dolegliwości? - Idąc na dłuższy spacer mam obcykane publiczne WC. Wiem, w jakim są stanie i gdzie jest najmniejsze ryzyko kolejki. - Na studiach zawsze nosiłem w plecaku zapasową bieliznę. - Wybór deski sedesowej to wyjątkowo istotny element przy wyposażenianiu mieszkania. - Niezliczona liczba rzeczy w życiu, które mnie ominęły przez IBS. Wyczytywanie osób po odbiór dyplomów w szkole, śpiewanie "100 lat" na urodzinach znajomego - wiadomo, gdzie wtedy zniknąłem. . - Częste proszenie, by ktoś szybciej wyszedł z łazienki lub konieczność wejścia do środka, gdy np. bierze prysznic. - Absolutna konieczność spania w okolicach godzin 3:30-6. Z niewyjaśnionych przyczyn u wielu osób z IBS, w tym mnie, jelita zaczynają wtedy "koncert", okropne bóle i przelewanie. Na szczęście jeśli się śpi, to jakimś cudem to nie budzi. Jeśli ktoś np. pracuje na nocki lub domownicy go budzą nad ranem, to naprawdę jest koszmar.Moje życie towarzyskie, i tak dość skromne (silny introwertyzm) jest bardzo ograniczone, momentami przypomina #przegryw i to solidny. Wyjście na działkę, wyjazd pod namiot, wycieczka w góry? Kategorycznie odpada. Tak samo wszelkie mocno emocjonujące rzeczy, dalekie podróże i imprezy z niepewnym jedzeniem czy alkoholem. Raz na koncercie musiałem skorzystać z WC, choć nie było zamków w drzwiach, a toalety służyły raczej jako palarnia i miejsce zaawansowanej integracji damsko-męskiej. Jakoś się udało, ale w drodze z klubu złapało mnie znowu. Na domiar złego razem ze znajomym natrafiliśmy wracając na jego ziomków, którzy nas zagadali. Byłem o krok od sporej wpadki. Ratuje mnie #praca całkowicie zdalna i prawo jazdy. Unikam jak mogę autobusów i pociągów przy wszelkich wyjazdach, w razie co mogę się zatrzymać na stacji. Byłem u trzech lekarzy. Pierwszy powiedział "niektórzy tak mają, że ich boli brzuch". Drugi zalecił probiotyk, w którego składzie była substancja, która może nasilać IBS. Trzeci zrobił usg brzucha, coś tam posprawdzał, stwierdził, że wszystko ok, zalecił mniej stresu i nerwów. Najbardziej pomogły rzeczy, które odkryłem bez ich pomocy (iberogast, debutir), ale czasami nawet to nic nie daje.Najgorsze było jednak często niezrozumienie znajomych i rodziny. U tych bliższych wzdychanie i "czemu tak długo", "co, znowu cię przycisnęło?" po wizycie w łazience, w szkole kilka lat temu to w ogóle reakcje na zasadzie "haha sra*eś?", wiadomo, bardzo zabawne. Jako osoba z IBS nie bawią mnie żarty związane z wizytami w łazience, a jedną z bardzo stresujących rzeczy jest to, że inni zauważą te problemy i będą na nie zwracać uwagę. Normalizujemy depresję czy ADHD, zachęcamy by o tym edukować i mieć empatię wobec ludzi z tymi schorzeniami - bardzo pochwalam, choć szkoda, że jednocześnie dla wielu powodem do beki są przewlekłe problemy jelitowe. A trudno każdemu z dalszej rodziny czy znajomych tłumaczyć, o co chodzi, bo sorry, ale główna rzecz, z którą wiąże się ta choroba, to sr**ie. Podobno IBS jest nieuleczalny, można tylko łagodzić objawy. Tak, latamy w kosmos, robimy przeszczepy kluczowych organów, ale to, czemu przynajmniej kilka procent ludzkości ma ciągłe bóle brzucha i nagłe biegunki jest zagadką. Jeśli macie swoje historie związane z IBS lub jakimś cudem uporaloście się z tym paskudztwem, to oczywiście napiszcie. #zdrowie #choroby #ibs #jelita #szkoła #problem

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
IBS w większości przypadków, to nic innego jak objaw nerwicowy. W twoim przypadku zdecydowanie będzie to efekt nerwicy charakteru (neurotyczność), a nie jak to czasami bywa lżejszej nerwicy sytuacyjnej. Jak dokładnie przejrzysz swój wpis starając się spojrzeć na niego jakby z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora, możesz wywnioskować, że głównym motorem napędowym twoich objawów jest przewidywanie w myślach i emocjach wszystkich niekorzystnych sytuacji, których możesz się spodziewać. I każda taka uwłaczająca sytuacja mogłaby ci zaszkodzić, poniekąd skrzywdzić w poczuciu własnej wartości. Nerwica tego typu wraz z jej objawami (IBS) pojawia się odruchowo wtedy kiedy ktoś obawia się lub spodziewa się upokorzenia w szkole, w domu lub w innym miejscu. Celem finalnie jest skierowanie uwagi na swoje cierpienie najbliższego otoczenia. Nerwica taka „znika” wtedy kiedy zrozumie się jej istotę, odkryje wewnętrzne konflikty albo środowisko lub pozycja społeczna ulegnie zmianie.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Miałeś w swoim życiu jakieś okres czasu gdzie zrzuciłeś bardzo szybko masę ciała albo jakiś ciągły okres gdzie byłeś ciągle "chudy"?
Moderator grap32
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
nie pomaga branie rano tabletki laremidu?
Moderator grap32
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Problem z IBS jest taki, źe to “syndrom” czyli tłumacząc na chłopski rozum “nie mamy konkretnej przyczyny, więc wszystko co tak wygląda wrzucimy do jednego worka źeby to jakoś śledzić” i cyk, pora na CSa ( ͡° ͜ʖ ͡°)Oczywiscie to nie wina lekarzy - po prostu natura takie zagadki zostawia.Przez to “rozwiązania” jakie podają ludzie są diametralnie różne, bo wcale nie musimy mówić o tym samym, mimo źe końcowe efekty takie same są.U mnie osobiście przez dwa lata się męczyłem z “IBS” właśnie wpisana w karcie. Moje county (Hampshire) eksperymentalnie na to SSRI przepisowało i nie powiem, nawet pomogło.A potrm jedna lekarka prywatna na takim ogólnym check-upie 30-latka zasugerowała, źe to może być wszystko na podłożu psychicznym i powiedziała żebym spróbował terapii CBT.Półtora miesiąca terapii skupionej na anxiety i jak ręką odjął, ja %#£&! tyle zachodu miałem latami a rozwiązało mi się tak prosto…Także może popatrz sobie psychicznie na to i powodzenia.(Ale oczywiście, tak jak napisałem na początku, IBS to syndrom, więc moje powody choroby mogą się różnić od Twoich diametralnie - tylko nas na bazie efektów lekarze wrzucili do jednego worka. Także nie mówię, źe to na 100% psycha, bo niestety taka już natura słowa syndrom.)
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Lekarze u których byłem to "zwykli" lekarze, interniści i od med. rodzinnej. IBS wpisywali w kartę, bo objawy zgadzają się praktycznie w 100%.Żaden nie skierował mnie do gastrologa, ale dzięki za wskazówkę, może trzeba się tam wybrać.
Moderator digitallord
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cltnfbfdt006r0md9x2yhm5oz

Dodane: 11 marca 2024 - 21:56:23
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu