Wydaje się, że bardzo trudno osiągnąć wysoki stopień zaawansowania w medytacji (szczególnie osobom z #adhd #depresja czy #nerwica), odpowiadający pierwszemu etapowi oświecenia (stream entry), o trzeciej czy czwartej ścieżce wg Theravady nie mówiąc. Jak to jest z dostępnością czegoś bardziej osiągalnego, co znacząco może się przełożyć na stabilną, ogólną redukcję cierpienia i szczęście niezależne od warunków? Próby znalezienia takiego "low-hanging fruit" to np.:- PNSE/fundamental wellbeing wg Finders Course i Jeffreya Martina (wiele osób sobie go chwali, pomimo tego, że jest wiele uzasadnionych kontrowersji):http://www.nonsymbolic.org/PNSE-Article.pdf https://docs.google.com/document/d/1mBoiFi1zbtP1ewUCjoTtAabG67GjsLICuceAjl4nHWE/edit#- Just One Look method:https://www.justonelook.org/jolmethod.php- Niedualne medytacje Sama Harrisa:https://www.clearerthinking.org/post/can-you-experience-enlightenment-through-sam-harris-waking-up-meditation-app _Czy jest jakaś nadzieja dla laików i osób z problemami (które najbardziej potrzebują takiej pomocy), czy trzeba nastawiać się na lata pracy i potencjalne dark nighty? Z drugiej strony, oświecenie/głęboka niedualna świadomość (ujęcie tybetańskie) to podobno coś, co ma być dostępne "tu i teraz", i możliwe do zobaczenia wprost - zastanawiam się np. nad tymi refleksjami:https://www.reddit.com/r/nonduality/comments/1115jgf/actual_methods_for_nondual_awakening/@well_being @Dreampilot #buddyzm #medytacja #psychodeliki #swiadomysen #duchowosc

