Opublikowane
Co zrobić aby w życiu się chciało? Praktycznie na każdej płaszczyźnie życia nic mi się nie chce. Od dziecka. W szkole miałem wywalone na wszystko, nigdy żadnych prac domowych nie robiłem, ale oceny miałem dobre. W sensie za zadanie domowe dostawałem 1, a na sprawdzianie 4 bez nauki praktycznie, gdzie inni ucząc się w opór i chodząc na korepetycje nie potrafili dostać 3. A ja byłem tak leniwy czasem, że jak wiedziałem, że napisałem połowę sprawdzianu i na pewno za to dostane 2 to olewałem drugą połowę. Miałem to gdzieś. Byle osiągnąć minimum. Angielskiego nauczyłem się za dzieciaka grając w gierki, na forach/chanach i mimo, że nie uczyłem się w szkole nic to zawsze miałem 5 ze sprawdzianu i zjadałem resztę klasy. Ale jak nauczycielka podłapała, że może mnie wysłać na jakaś olimpiadę czy inny konkurs to udawałem, że nie umiem. Wolałem udawać głupka niż się wykazać. W pracy mam podobnie. Przez kilka lat pracowałem w kołchozie, bo nie chciało mi się prasować koszuli. Wolałem chodzić w brudnych ciuchach na magazyn, bo każdy w tym towarzystwie miał gdzieś higienę. Polazłem pracować do korpo bo wygodniej jest klikać za biurkiem niż dźwigać na magazynie. Oczywiście najniższe stanowisko, każda próba awansu ze trony kierownictwa odrzucana. Nie chce mimo, że się nadaje. Parę razy miałem rozmowę, że jakbym chciał to bym był menadżerem jakimś. Ale ja mam to gdzieś. Całą kasę jaką zarobię wydaje na zamawianie żarcie i na sprzątaczkę która nawet pranie mi robi. Bo mi się nie chce.Jak doprowadzić się do stanu tak abym chciał coś osiągnąć, pokazać, że potrafię? Skąd ludzie mają energię na związki, dzieci, zwierzęta w domu, podróże, gotowanie, sport, hobby? Ja każdą taką rzecz robię na siłę, z zaciśniętymi zębami. Oczywiście próbowałem walczyć z tym np. chodziłem na siłownię i zrobiłem sobie ten słynny sześciopak? I co? Zero satysfakcji. Cel osiągniętym kosztem zmuszania się. Koniec, niech znika bo nie dało to żadnej frajdy. Tak samo mam z innymi rzeczami jak nauka, czytanie, gotowanie jedzenia. Albo związki - jezu, myślałem, że pochlastam się jak musiałem jeździć po jakiś rodzinach w wigilie. A w liceum udawałem geja żeby dziewczyny się odczepiły. Albo na wakacjach udawałem, ze skręciłem kostkę bo mi się nie chciało wychodzić z hotelu.A wiecie jaki styl życia by mi pasował najbardziej? A iść do więzienia i nie robić nic. I chętnie tam bym trafił ale po pierwsze nie chce nikomu zrobić krzywdy, a po drugie boje się patusów. Gdyby była gwarancja osobnej celi to bym się nie zastanawiał. A jeszcze jakby warunki były jak w skandynawii to o jezu - marzenie.Przegrywem nie jestem, nie mam żadnych problemów w kontaktach społecznych, wręcz przeciwnie, jestem wygadany, a często nawet chamski. Ale co mam robić jak np. kobieta z pracy narzeka na obowiązki domowe? I jeszcze nadgodziny bierze. To mowie po co to robisz? Ona wpada w furie. A ja w jej skórze po pierwszym dniu bym się powiesił bo by mnie gadanie dzieciaka dobiło.Mam 36 lat.#zalesie #przegryw #gorzkiezale #rozwojosobisty #motywacja

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
MajsterOfWihajster: O widzisz. Czuje się teraz z takimi komentarzami zupełnie jak wśród wszystkich ludzi. Ja coś tam się produkuje, ktoś olewa albo jedno zdanie i cześć.Dlatego chciałbym czuć to co inni i żyć jak oni. Brakuje mi akceptacji, a próba walki o nią przynosi mi złe emocje. Ja na prawdę walczę ze sobą. Ale co powiesz na to, że jak robiłem formę to przegrywałem sobie na każdym treningu usta do mięsa i lała mi się krew? Robiłem to na siłę. Czułem się jakbym wkładał rękę w ogień bo to jest modne, każdy tak robi i trzeba. Koniec końców efekt i tak dla mnie nic nie znaczył. A trenerów personalnych przerobiłem kilku. Pominę co o mnie mówili...
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@MajsterOfWihajster: ok, spoko, rozumiemTylko czemu moi rodzice byli szczęśliwi, że musieli się ze mną użerać? Nigdy nie widziałem, żeby byli smutni jakoś tak głębiej, wiadomo podarli mordę na mnie ale żyli swoim życiem, starali się, mieli hobby, plany, marzenia, awanse w pracy itp.Czemu moi znajomi z pracy nawet jak ponarzekają, że śpią po 5 godzin to dalej wychowują te dzieciaki i robią kolejne, biorą kolejnego psa, dosadzają roślin w ogródku, biorą nadgodziny i 2 razy w roku jadę na wakacje gdzieś na drugą stronę świata, gdzie mnie przerasta podróż na wigilie do rodziny na sąsiednim osiedlu? Czemu jak mówię im, że przecież mogą wziąć rozwód, mieć w dupie te zielsko w ogrodzie, to lecą do mnie z łapami? Czemu się nie powieszą tak jak zrobiłbym to ja gdybym musiał przeżyć chociaż jeden dzień w ich skórze na takich obrotach? A nawet jak nie przyczepię się do innych tylko opowiem o sobie co myślę, mniej więcej tak jak tutaj to opisałem to zostaje nazwany dziwakiem, mój numer telefonu zostaje zablokowany lub ignorowany, a w pracy podkładają mi kłody pod nogi aby mnie tylko w coś wkopać? Czemu na spotkaniu z laską z tindera gdy nie przedstawię swojego światopoglądu to ciągną mnie do siebie same i nawet jak już było fajnie parę razy, a ja się otworzę i opowiem to co tu napisałem to widzę tylko jej tępy wzrok gdzieś w dal, a potem szybkie zawinięcie się i zablokowany wszystkie sociale gdzie mnie miała?Czemu jestem nazywany idiotą jak używam plastikowych sztućców do zjedzenia zamówionej zupy? Inni nie chcą jeść plastikiem, ale muszą pozmywać, ja wole jeść plastikiem, a nie zmywać.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@MajsterOfWihajster: Drogi do szczęścia? Nic nie robienia? Sam nie wiem. Nie jestem szczęśliwy. A jak robię to co innym daje szczęście to ja tak tego nie odczuwam. Wtedy jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Do tego mam problemy finansowe, każdy traktuje mnie jak przygłupa i tak dalej.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@mirko_anonim: Ja w szkole jeszcze jako tako słuchałem, coś mi tam w głowie z tych lekcji zostawał skoro bez żadnego zaangażowania potrafiłem zaliczać wszystko. Nawet mogę się pochwalić bardzo wysokim wynikiem na takiej maturze. A nauczyciele straszyli mnie, że mnie nie dopuszczą. Oczywiście po odebraniu wyników powiedziałem co o nich myślę, bo były jedne z najwyższych w klasie (w sensie te podstawowe, bo wiadomo szedłem po najniższej linii oporu).Studia mam, na licencjat poszedłem na jakaś uczelnie publiczną, na dzienne. Oczywiście jakaś administracja. Zero zaangażowania ale przepuszczali praktycznie wszystkich. A na magisterkę załapałem się zaocznie ale bezpłatnie bo unia w tamtych latach płaciła - tu to nawet wykładowcy bardziej się starali niż ja aby mi wszystko pozaliczać. A prace dyplomowe? Wszystko z neta kopiuj wklej i tylko po jednym synonimie w co drugim zdaniu zmienione. Podejrzewam, że nikt tego nawet nie sprawdzał pod względem plagiatu.Ja nawet nie mam w głowie wizji jakiegoś osiągnięcia dochodu pasywnego. To abstrakcja dla mnie. Mógłbym robić tak, że pracuje z rok, a potem minimalnym kosztem żyje, ale nie dałbym rady, chyba, że zaakceptował bym życie w brudzie i jedzenie suchego chleba. A tego nie lubię. Dlatego wydaje wszystko to co zarobię na żarcie i sprzątanie. Mieszkanie mam swoje, po nieżyjących rodzicach. A kasę którą mi zostawili roztwoniłem dość szybko. Mi się nawet w gierki grać nie chce, tam samo oglądać filmów czy seriali. Akceptuje tylko krótkie treści czyli jakieś youtube czy tiktoki.Jeżeli chodzi o zdrowie to u mnie wszystko ok. Robiłem sobie badania, nic konkretnego nie wyszło, zwalczyłem jakieś helicobactery pylori itp, jestem negatywny bo sprawdzam regularnie, badałem sobie kortyzol co 1h, raczej wszystko w normie. U psychologa też byłem, nie raz (zarówno sam z własnej woli w dorosłym życiu, ale też ze szkoły czy z ręki rodziców). Nic to nie dało. Psychiatra też był grany, łykałem m.in. asertin, pramolan, itp Nic to nie dało. Odżywiam się raczej ok, to że zamawiam 3-4 razy dziennie żarcie nie znaczy, że jem jakieś pizze czy burgery. Raczej normalne dania obiadowe, nawet z lepszych knajp niż najtańsze bary mleczne. Lubię warzywa, owoce, kiszonki.@MajsterOfWihajster: Dobre pytanie. Ale ogólnie to z każdej strony jestem postrzegany jako dziwak. Jak tylko ktoś widzi moje zachowanie albo opowiem to co tu opisałem, jak żyje itp to zrywa ze mną kontakt albo się naśmiewa. A, że jestem pyskaty to dochodziło np. do szarpanin w pracy bo jakiegoś typa wyśmiałem, że narzekał, że sypia po 5h ale o nadgodziny to się wykłócał. Jako dziwaka mieli mnie w szkole, i znajomi i nauczyciele, rodzice i rodzina, nawet psycholodzy się naśmiewali. Jak mając z 12 lat gadałem, że tylko nieudacznicy chodzą co pracy to mówili, że skończę w kaftanie.Ale co w tym wszystkiem jest złego? To, że jakoś tam funkcjonuje nie oznacza, że to nie boli. No zmuszam się do tej roboty. Czuje, że przyjdzie taki dzień, że rzucę to w cholerę i albo pójdę patrzyć się w ścianę jako cieć gdzieś w nocy na placu budowy czy parkingu (praca marzeń), gdzie zarobię tak niską stawkę, że starczy mi tylko an rachunki i podstawowe jedzenie (a to oznacza dla mnie głód i życie w brudzie) albo zrealizuje ten pomysł z więzieniem. Dlatego szukam jakieś drogi.@metaldehyd: pijam mirku kawę na co dzień, yerbę też.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Jesteś mną a ja tobą. W życiu nie mam na nic siły i nic mi się nie chce. Szkole przebimbalem dokładnie tak samo, po szkole gierki a w szkole nawet nie słuchanie na lekcjach tylko puste patrzenie się w tablice. Dobrze, że mature zdałem. Studiów już nie dałem rady chociaż długo walczyłem to jednak odpadłem bo wizja jakieś pracy dyplomowej, współpraca z promotorami mnie odstraszyła, na zajęcia jeszcze chodziłem i zaliczałem bo to najprostsze. W związkach byłem i się meczylem niestety bo mi się po prostu nie chce z kimś utrzymywać relacji w tym romantycznej. Nie chce mi się organizować czasu, nie miałem na to siły, do tego wiadomo jak jest z babami mnie niektóre gierki wycienczaly psychicznie.Tak się złożyło, że trafiłem za granicę i jedyna motywacja do wstawania do pracy to wizja kupna mieszkania w PL i wynajęcia i będę siedział w odziedziczonym mieszkaniu całe dnie i kompletnie nic nie robił. Grał w gierki i podtrzymywał potrzeby fizjologiczne, jadł i siedział na necie i oglądał głupoty i spał. Nie chce mi się nic innego robić. Zastanawia mnie za to co może być przyczyną. Może mamy pasożyty? Ja zawsze miałem chore jelita i rozwalona przemianę materii. Mówią, że jelita to drugi mózg więc może jestem po prostu chory? Próbowałem terapii, leków i nic nie pomaga. Poszedłem na badania i nic nie wykazaly, zdrowy chłop. No to nie wiem skąd brak siły do czegokolwiek, mi się nic nie chce robić całe życie. Dobrze, że masz pracę biurowa bo ja nie i wizja smrodeksu całe życie to już lepiej jak napisałeś do więzienia iść. No ale jeszcze parę lat i może dochod pasywny będzie możliwy.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clihziuxf03xm37hghghczm6g

Dodane: 5 czerwca 2023 - 00:18:39
Opublikowane

Autor był widzianyponad 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy