Pamiętam czasy, kiedy ojciec z dumą wynajmował pierwszą kawalerkę na Pradze. Płakał wtedy. Ze wzruszenia. A dziś?Dziś siedzę w Excelu, patrzę na 180 pozycji w arkuszu i zastanawiam się, czy wszystko to nie było na nic.Politycy chcą je opodatkować. Mówią coś o "pustostanach", o "nadmiernym posiadaniu", o "dostępności mieszkań dla zwykłych ludzi".A co ja mam z tym zrobić? Sprzedać? Komu? Za ile? Przecież nikt nie kupi za tyle, ile one są warte, ludzi nie stać na te ceny.Przecież nie obniże ceny, nie sprzedam poniżej ich wartości.Nie wiem, czy zniosę taki upadek.Wczoraj siedziałem w jednym z pustych M2 na Ursynowie, patrzyłem przez okno na ludzi, co z Biedronki wracają z siatkami, i pomyślałem:Może to ja jestem pasożytem? Może oni mają rację?Ale potem przypomniałem sobie, ile przeżyłem, żeby mieć te mieszkania.I znów poczułem złość. Bo nikt nie rozumie ciężaru, jaki niesie człowiek, który nie wie, czy wynajem przyniesie 300, czy 280 tys. miesięcznie.Nie wiem. Może już nie umiem żyć w tym kraju.Może czas wyjechać. Albo chociaż wyłączyć OLX i zamknąć Excela.Chyba wróce do nagrywania...#zalesie #nieruchomosci #ekonomia #biedarentier #przegryw #podatki #warszawa

