Opublikowane
Sytuacja wygląda tak. Jestem lvl 29. Dwa lata temu straciłem mamę, a rok wcześniej zmarł ojciec. Po rodzicach i po dziadkach (z obu stron) dostałem w sumie 3 mieszkania w mieście powiatowym 50-tysięcznym. Jestem jedynakiem. Sprzedałem je po cenach rynkowych w tym mieście i z uzyskanych środków pod koniec zeszłego roku kupiłem 40-metrową kawalerkę w centrum Warszawy. Miejsce wybitne, skrzyżowanie dwóch linii metra. Ale mam jednak dwie wątpliwości. Musiałem dobrać 200 tys. kredytu, bo i tak by mi nie starczyło - oczywiście bez problemu dostałem z takim wkładem własnym, no i od 5 lat mam umowę o pracę w korpo. Z jednej strony mega się cieszę, bo kredyt mam na 10 lat, spłacę go i mam swój kont w idealnym punkcie. Z drugiej jestem w szoku, że 3 większe mieszkania w innym rejonie kraju nie wystarczą na obiektywnie malutki kwadrat w centrum stolicy i trzeba się posiłkować kredytem. To jednak nie jest normalne. A co jeśli za te 10 lat jednak nie będę chciał tu mieszkać? Decyzję taką podjąłem, bo wiem, że zostałem zupełnie sam, no i nie chciałem roztrwonić głupio zasobów, jakie dostałem po rodzinie. Uznałem, że na kawalerce w centrum Wawy stracić się podobno nie da. Nie wiem czemu mam takie rozkminy, w sumie dlatego pytam z anonimowych, co o tym myślicie? Czy postąpiłem właściwie?#nieruchomosci #mieszkanie #mieszkaniedeweloperskie #wygryw #przegryw #logikaniebieskichpaskow

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clsqkjwxb00880mioelx9uh1r

Dodane: 17 lutego 2024 - 22:06:33
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy