Opublikowane

Trudności w małżeństwie i rodzicielstwie

Wiem, że wykop to ostatnie miejsce do dzielenia się takimi rzeczami ale nawet nie mam się komu wygadać więc postanowiłem napisać co mi leży na sercu. Mam dosyć mojego małżeństwa. Z żoną jestem 15 lat, mamy dom na kredyt, dzieci, ale mam wrażenie, że dłużej nie wytrzymam. Od zawsze żona zarabiała dużo gorzej ale nie przeszkadzało mi to ani tego do pewnego etapu życia nie zauważałem (ale i też mieliśmy mniejsze wydatki). Niestety, potem pojawił się kredyt na dom, wydatki z nim związane, dzieci i koniec końców, ja odpowiadam za 80 procent budżetu w rodzinie. Kredyt, rachunki, wakacje, auto, wyjścia 'na miasto', opłaty związane z dziećmi - wszystko pokrywam ja z mojej kieszeni. Żona oczywiście robi zakupy spożywcze, kupuje dzieciom ubrania, jakieś duperele do domu ale praktycznie na tym się jej wkład finansowy kończy. Rozmawiałem z nią nie raz o tym jak się czuje z takim obciążeniem psychicznym (bo mam wrażenie, że ta mi siada i żyje w ciągłym stresie) i niby to rozumie ale nic to nie zmienia. Kiedyś rozmawialiśmy o jej zmianie zawodu, dorywczej pracy (ma dużo czasu) ale na rozmowach i zapewnieniach się kończyło. Po prostu - jest leniwa i nie będę kłamać że tak nie jest. Najgorsze jest moje poczucie, że cokolwiek chciałbym kupić w życiu dla rodziny, musi iść z mojej kieszeni. Wycieczka za granicę? Ona grosza nie dołoży. Nowe auto? Na mojej głowie. Ogród? Muszę na niego oszczędzić. Żeby być klarownym - nie brakuje nam środków do życia, mimo tego powyższego coś oszczędzam co miesiąc jednak czuje się jakbym żył z pętlą zaciśniętą na szyi i każdy większy wydatek przekalkulowuje na najbliższa wypłatę bo wiem, że finansowego wsparcia od nikogo nie dostanę. Przez głowę przeszedł mi nawet rozwód. Kij z alimentami, kij z domem za którego ja zapłaciłem w 95 procentach. Nie mogę jednak pogodzić się z tym, jakby zareagowały moje dzieci i żeby miały do mnie żal. Jedno jest w wieku że zdałoby sobie sprawę co się dzieje, drugie jeszcze nie. Wiem, że pewnie usłyszę, że lepiej dla nich żyć z rozwiedzionymi rodzicami aniżeli nieszczęśliwymi ale nie mogę tego sobie wyobrazić. Nie mogę wyobrazić sobie nie widzieć ich dzień w dzień, nie zajmować się nimi, nie spędzać z nimi czasu czy świąt. Za bardzo je kocham. Nie wiem co mam robić. Nie wiem po co piszę ten wpis. Nie wiem jak zmienić mój los. Może ktoś miał podobną sytuację i przechodził rozwód z dziećmi? Nie baliście się jak odbije się to na ich psychice? Na Waszych stosunkach? #gownowpis #zwiazki #rodzina #malzenstwo #zalesie
123

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (6)
mirko_anonim
Opublikowane
nieustraszony-filozof-48 pisze:
rozowodnik z dziecmi here. stary serio jezeli w babie przeszkadza ci tylko to ze jest leniwa, to chyba oczadziales. 95% bab jest leniwa. a 60% z nich jest dodatkowo konfliktowa, czepialska, zimna, zrzędliwa i nudna. Ja mam opieke naprzemienna i nieżałuje, ale moja była w tych 60% ze do domu mi sie nie chciało wracać oglądać jej tą wiecznie krzywą twarz z jakims nowym problemem. życie w naprzemiennej to jakbys mial drugie osobne zycie, w znaczeniu ze polowe czasu jest jak dawniej z dziecmi minus problematyczna matka(dzieci masz wtedy na 100% i czasem daje w kość), a drugą pracujesz i masz dla siebie wieczory(mi sie nawet nie chce szukać nowej baby, wiec pracuje zdalnie zwykle z gór te pół tygodnia). jest OK, po 50 wypadam do Azji na reszte zycia.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
wytrwały-szermierz-66 pisze:
No ale co ty jakiś upośledzony jesteś? Rozmawiałeś z żoną?Czy wy w ogóle rozmawialiście o finansowaniu wspólnego życia?Ja nie wiem czasem co jest z ludźmi nie tak, ale w moim 16letnim związku od początku wiedzieliśmy kto gdzie ile na co i co jest wspólne. No bo tak- jakby nie patrzeć w małżeństwie ( no chyba że macie rozdzielność ale o tym nie napisałeś) wszystko jest wspólne, więc nie TY płacisz ze SWOICH za WASZE wakacje tylko z majątku wspólnego pokrywacie koszty wspólnego życia ;) Zamiast wymyślać sobie problemy i pytać wykopków usiądź z małżonką i powiedz "Kochanie źle się czuję z tym że tyle tyle pracuje, więcej przynoszę a ty wydajesz moje pieniądze, chcę mieć więcej skitrane na wypadek gdybyśmy się rozstali ( no bo serio co chcesz robić z tym hajsem?nie napisałeś że wam brakuje tylko że ty to finansujesz więc chyba nie biedujesz).Szczera rozmowa to klucz do sukcesu "kochanie nie mam pieniędzy, musisz iść do lepszej pracy, nie mamy na nowy samochód..." to proste serio...aaaaale jeżeli po tylu latach nie potrafisz rozmawiać z kobietą z którą dobrowolnie postanowiłeś spędzić resztę życia to faktycznie rozwiedź się z nią, stracisz kilkadziesiąt tysięcy na sam rozwód...kolejne tyle na alimenty ale nikt nie będzie ci zabierał twoich ciężko zarobionych pieniędzy ;)
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@spirityfree: cóż, widać że nie dostrzegasz problemu który opisuje i przejawiasz poglądy skrajnie feministyczne gdzie facet jest zawsze ten zły a kobieta to ucieleśnienie dobra bo ubiera dzieci.
Jesteś biedny bo zabierasz WŁASNĄ RODZINĘ na wakacje, no nie mogę z tego.
poważnie to piszesz czy sobie teraz żarty robisz? Nie, nie mam problemu z zabieraniem dzieci na wakacje bo uwielbiam patrzeć jak przezywają przygody i cieszą się. Problem mam z tym, że jak przychodzi do planowania wyjazdu to na mojej głowie spoczywa 100 procent wydatków z tym związanych. Jak przychodzi do opłacenia kredytu i rachunków to na mojej głowie jest ich opłacenie w całości. Jak przyjdzie do zmiany samochodu to na mojej głowie będzie zapłacenie za nowe auto. No ale wiadomo, ja jestem ten zły bo nie do końca podoba mi się bycie jedynym odpowiedzialnym za wydatki. Może pomyśl tylko, że nie jest to kwestia jedynie finansów a również zdrowia psychicznego i obciążenia jakie na mnie ciąży. Zamartwiania się o finanse, o stabilność, o pracę w czasach kryzysu i co będzie jakbym ją stracił Ale jak już stwierdziłąś - ja jestem pipa (tak jak każdy facet) a każda kobieta to anioł
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
„Żona oczywiście robi zakupy spożywcze, kupuje dzieciom ubrania, jakieś duperele do domu” i jeszcze ci źle xD
@spirityfree: Nie wiem czy piszesz to na poważnie czy prześmiewczo. Pisałem to w kontekście wydatków za co ona płaci - i tak, głównie z za zakupy spożywcze (choć jak wyżej napisałem - również ja je robie) i ubrania dzieci / akcesoria domowe zamawiane w internecie. Jak rozumiem nie mam prawa narzekać w takim układzie?
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam - związałeś się z kobietą, która dużo mniej zarabia od ciebie, ożeniłeś się z nią i twierdziłeś, że jej zarobki ci nie przeszkadzają. Ona urodziła kilkoro dzieci, nadal mniej zarabia od ciebie (co było wiadome przed ślubem i po porodach tylko się pogłębiło). Teraz stwoerdziłeś, że ci to przeszkadza i chcesz się rozstać, tak?
@Zenzenzen: No nie do końca. Jak się związaliśmy i wzięliśmy ślub to byliśmy młodzi. Życie było stosunkowo tanie, za wynajem płaciliśmy pól na pół, za resztę wydatków różnie. Mieliśmy po 23 lata i perspektywy na rozwój zawodowy. Ja to wykorzystałem, ona niestety nie i w pracy przeszła do stagnacji, robiąc aktualnie praktycznie to samo co wcześniej. Tak wiem, zaraz mi napiszesz że moja wina bo 3 lata po ślubie powinienem to przemyśleć i się rozwieźć ale zaskoczę cię - nie jestem materialistom i na to pod tym kątem nie patrzyłem. Bo ponownie - wydatki były małe, życie wygodne. Jak przyszło co do czego i rozmowy o domu czy dzieciach to zapowiadała zmianę pracy itp itd ale na zapowiedziach się skończyło. Wciąż ją kochałem (i kocham), byłem szczęśliwy więc założenie rodziny było dla mnie naturalnym krokiem, szczególnie że dobrze zarabiałem. Tak samo jak kredyt i dom. Może i sobie tego dokładnie nie przekalkulowałem jednak aktualnie życie w którym jestem jedynym realnym źródłem dochodów w rodzinie i poświęcam 80 proc moich zarobków na bytowanie mnie męczy.
Ciekawe jak z obowiązkami domowymi u was jest ale chyba znam odpowiedź
@spirityfree: oho, witam panią nastawioną anty na facetów. Śmiało napisz po czym już znasz tą odpowiedź. Bo cię zaskoczę - obowiązkami dzielimy się po pół. Sprzątanie, gotowanie, zajmowanie dziećmi, zakupy - wszystko należy do moich i jej obowiązków. Jedynie ona częściej wstawia pranie.
Kiedy ona miała karierę budować? W ciąży, na macierzyńskim?
@spirityfree: Zaczęła pracę zawodową mając 19 lat, pierwsze dziecko urodziło się 7 lat później, następne 10 lat później. Aktualnie mamy po 38 lat. Praktycznie od początku kariery brak u niej rozwoju zawodowego. No ale tak, można użyć dzieci jako wymówki.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
przykładny-patriota-99 pisze:
Jak uważasz, że wypok zastąpi terapeutę lub ewentualnie prawnika, to krzyżyk na drogę. Masz ją za pasożyta, wiedziałeś w co się pakujesz, a teraz po czasie się budzisz, że jest leniwa i nie jest zainteresowana zmianą tego stanu ( ͡° ͜ʖ ͡°)Albo nic się nie zmieni, albo wychodujesz jaja i dasz ultimatum, i ewentualnie wtedy nic się nie zmieni, albo piszesz półprawdę i pomijasz jakieś ważne szczegóły.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

lno8jmv2u49q6wttlb57cozy

Dodane: 25 marca 2025 - 16:34:48
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy