Chodziłem do podstawówki w latach 90ych. W szkole było średnio, publiczna placówka zrzeszająca po prostu dzieciaki z okolicy. Był tam też jeden Marcin, postrach szkoły. Gość 3 lata starszy ode mnie, ale 2x kiblował przez co był tylko rok wyżej. Gnębił młodszych, a mnie upatrzył sobie w szczególności. Były wymuszenia haraczy (niby nic wielkiego, 1-2zł, ale dla dzieciaka to było dużo), zastraszanie, bicie, popychanie, zabieranie butów. Trwało to w zasadzie 4-5 lat, a moi rodzice i nauczyciele olewali temat, "ignoruj aż się znudzi" itd. Zamienił moje życie w piekło.Po latach na Facebooku…