Z okazji ostatniej wizyty na siłowni przed świętami chciałbym się czymś podzielić.Jakoś w lipcu 2023 roku byłem w swoim najgorszym zdrowotnie miejscu - ważyłem 224.5 kg. Pamiętam dokładnie wskazanie wagi, bo jak to zobaczyłem, to poczułem się, jakby ktoś mnie zdzielił w ryj mokrą szmatą. Doprowadziłem się do takiego stanu, że już nawet wstawanie z krzesła do kibla było problemem, bo nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Kiedy szedłem wynieść śmieci (jakieś 50 metrów łącznie w obie strony), to po powrocie walczyłem o oddech (to tak dla tych, którzy mówią, że otyłość łatwo zwalczyć,…