Z okazji ostatniej wizyty na siłowni przed świętami chciałbym się czymś podzielić.Jakoś w lipcu 2023 roku byłem w swoim najgorszym zdrowotnie miejscu - ważyłem 224.5 kg. Pamiętam dokładnie wskazanie wagi, bo jak to zobaczyłem, to poczułem się, jakby ktoś mnie zdzielił w ryj mokrą szmatą. Doprowadziłem się do takiego stanu, że już nawet wstawanie z krzesła do kibla było problemem, bo nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Kiedy szedłem wynieść śmieci (jakieś 50 metrów łącznie w obie strony), to po powrocie walczyłem o oddech (to tak dla tych, którzy mówią, że otyłość łatwo zwalczyć, wystarczy ruszyć dupę). O ogólnym samopoczuciu nawet nie mówię, bo jak może czuć się człowiek, który nawet nie żyje, tylko egzystuje. Mogę śmiało powiedzieć, że czułem już oddech kostuchy na karku i czekałem, aż dostanę jakiegoś zawału czy innego udaru.Nie chce mi się opisywać całej drogi od tamtego momentu. Powiem tylko tyle, że dzisiaj waga wskazuje 152 kilogramy, a ja jestem zajebiście nakręcony na chodzenie na siłownię. Bardzo lubię to, jak się czuję po treningu - jednocześnie zmęczony oraz pełny energii do życia. Pierwszy raz moim postanowieniem noworocznym nie będzie "zacząć coś z sobą robić", tylko "rób tak dalej, a nawet lepiej".Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ogromne wsparcie psychiczne od mojego lekarza endokrynologa oraz dwa cudowne produkty przemysłu farmaceutycznego - Ozempic i Mounjaro. Te dwa leki pozwoliły opanować patologiczny głód i doprowadziły mnie do stanu, w którym mogłem zacząć się ruszać.Wiem, że przede mną jeszcze bardzo długa droga z wieloma zakrętami, ale jestem nastawiony nieco bardziej pozytywnie niż te dwa lata temu.#przemyslenia #silownia #otylosc #zdrowie #bekazgrubasow #chudnijzwykopem #ozempic #mounjaro

