Nie daję sobie rady ze stresem związanym z AI i rynkiem pracy. Studiuję aktualnie na uczelni ekonomicznej. Mam znajomych z grafiki komputerowej czy marketingu, tam cała branża leży już teraz. Nie ma praca dla osób z małym i średnim doświadczeniem. Ludzie 5 lat się uczyli, robili praktyki i się okazuje, że zmarnowali ostatnie lata, zaczynają od nowa teraz. Boję się, że szeroko pojęta branża finansowa jest następna w kolejce do automatyzacji. Obawiam się, że za parę lat będzie jak w programowaniu - znikną stanowiska entry level. Za 10/15 lat może się okazać, że w tym całym korpo będzie tylko kadra zarządzająca i turbo specjaliści, którzy będą nadzorować to co AI wypluje.Codziennie myślę i o tym, gdzie się zaczepić, aby to ryzyko było jak najmniejsze, ale ono wszędzie jest i to duże, bez względu czy to audyt, analiza biznesowa, czy kontroling. Obecny rynek pracy jest coraz mniej stabilny i to jest największy problem jaki nam się rysuje. Ktoś może włożyć parę lat w jakąś naukę a i tak na koniec okaże się,że nie ma miejsc dla osób poniżej poziomu eksperta. Coś niedobrego się dzieje z rynkiem pracy. Stres o moją przyszłość zaczyna mnie dobijać, nie wiem czy to jakaś depresja się nie robi. Żałuje, że nie urodziłem się 20/30 lat wcześniej. Rynek pracy był bardziej przewidywalny i człowiek przynajmniej miał jakąś stabilność i pewność, co go czeka za jakiś okres czasu... teraz lęk mnie zjada po prostu. (i żebyście mnie dobrze zrozumieli, ja nie martwię się tym co jest teraz, dziś AI nie jest idealne, ale progres między 2023 a 2025 jest mocno zauważalny, a to zaledwie dwa lata rozwoju technologi. Nie boję się też, że całe zawody zostaną zastąpione, bo to niemożliwe. Ale wystarczy, że AI zrobi część zadań osób na stanowiskach niższego i średniego szczebla i nagle się okazuje, że 50% osób można zwolnić. Tu jest problem)#ekonomia #pracbaza #korposwiat #studbaza #zdrowie #depresja #gospodarka #finanse

