Opublikowane
Zastanawiam się skąd ludzie mają tyle kasy? Mam ok. 4 dych na karku, razem z różową pracujemy w korpo, zarobki całkiem ok, możemy żyć na poziomie, coś sobie odłożyć, pojechać z raz w roku na dłuższe wakacje i ze 2-3 wypady weekendowe gdzieś po Polsce. No niczego nie brakuje ale też się nie przelewa na tyle, że kupujemy sobie co tylko wpadnie w oko albo robimy zakupy w żabce bo nie chce się iść dalej do biedronki. Mieszkanie mamy swoje, żadnych kredytów, dzieci nie mamy.Za to znajomi z pracy, przedział wiekowy 30-50 lat oraz nasi rówieśnicy ze szkolnych/studenckich lat z którymi utrzymujemy kontakt (większość pracuje w korpo) to maszynki do wydawania kasy. Nie wiem skąd je mają. Nie są to żadni prezesi tylko zwykli pracownicy jak my. Połowa ma domy pod miastem (lub je właśnie buduje), oczywiście większość na kredyty, tego nie ukrywają, co 2-3 lata auto z salonu, nic drogiego zwykłe auta za 80-150tys, w pracy zamawianie żarcia codziennie, czasem nawet i ze dwa razy bo poprzednie zamówienie nie smakowało, masa gadżetów elektronicznych, codziennie do pracy przychodzą paczki, zakupy z liska/glovo bo się nie chce samemu zrobić, albo zakupy do domu w żabce pod pracą, wakacje kilka razy do roku, nawet biorąc bezpłatne urlopy bo taki trekking w himalajach trwa ponad miesiąc, do tego dzieci muszą podróżować i tak dalej. A ze mnie robią sobie śmieszki, czemu wakacje tylko na tydzień, czemu nie zamawiam obiadu, a może chce od nich obiad bo oni nowy zamawiają bo ten zimny przyszedł. Teraz temat nowych iphonów - jaki kolor zamówiłeś? Ale jak to żadnego. Wczoraj wyszedłem na miasto z kolegami z pracy - piwa z browaru koczkodan po 30zł, normalnie stawiali mi, nikt nie patrzył na ceny prócz mnie. I to nie pierwszy raz. Co kilka minut temat o iphonie i wakacjach. Dziś miałem grilla na pożegnanie lata z ludźmi ze studiów. Whisky po kilkset złotych. A do mnie czemu przyniosłem stocka za 35zł. Kiełba z grilla nie smakowała - zamówili jeszcze sushi i pizze. Zagadałem do kolegi o odkurzacz bezprzewodowy bo zobaczyłem u niego w domu, bo planuje kupić. Ten patrzy i zastanawia się po co mi jakieś rekomendację - przecież idziesz do sklepu i kupujesz albo zamawiasz. On ma 2 roboty i z 5 bezprzewodowych - idziemy do garażu. O taki kupiłem sobie kiedyś, miał być do auta ale słabo ciągnie ale jak chciałeś kupować to możesz sobie wziąć. Dostałem odkurzacz za ponad tysiąc złotych za darmo. Kilka miesięcy temu różowa dostała termomixa bo jej koleżanka chciała wywalić, bo dostała od męża nowszy model. Warunek to przyjechać i wziąć bo jej się do śmietnika nie chciało znosić. Kurde co jest? Też tak macie? Nie wiem czy trafiłem na bananów czy każdy ma żonę/męża prezesa czy zarabiają na jakimś onlyfans. Oczywiście jest kilka osób w pracy co tak nie robi i siedzi cicho jak ja ale to zdecydowana mniejszość. #pieniadze #finanse #korpo #korposwiat #praca #pracbaza #zarobki

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (9)
mirko_anonim
Opublikowane
@hayawari:Obecne moje stanowisko to senior business controller
Moderator Jailer
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: wydaje mi się, ze warszawa jest centrum zarobków, a nie kraków czy wrocław ale ok, sprawdzę toco do mieszkania to gratuluje, ja czasem lokatorów szukałem 3 miesiące, bo wieczne negocjacje, a to mi nie pasowała osoba bo się okazała matką z dziećmi, a to ktoś jednak ma psa i pies też będzie (i był, a nie wiedziałem o tym - podrapane futryny i drzwi). Jeszcze jakby to było duże miasto, a to pipidówa, studentów tu nie ma, młodzież wyjeżdża, na rynku do wynajmu jest tego sporo. Wiec może lepiej to sprzedać jednak.Jak mówiłem tak jak piszesz, że nie chcesz mieszkać to nie mieszkaj i nara to się właśnie bujałem z tym. I pomarnowane masę urlopu i benzyny na pokazanie mieszkania innym którzy też negocjowali.Umowa nie musi mieć wypowiedzenia ale nikt nie chciał takiej podpisać. Chyba, że opuścisz 30%.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: Ale na umowie jest okres wypowiedzenia 1-3miesiące. Nikt nie podpisze umowy bez takiego bo koleje losu są różne. A to się trafi praca w innym mieście,a to wyjazd za granicę, a to ktoś zachoruje z rodziny i trzeba się przeprowadzić. Podpisał byś taką umowę?Fajnie podać przykłady handlu poziomkami. I co bym zarobił 200zł miesięcznie? Przecież jak ktoś chce w takie coś się bawić to rezygnuje z innego zarobku i tyle. Znam osobę co miała zupełnie inna pracę, a teraz zajmuje się borówkami bo wpadła ziemia w spadku. Ale trzeba było się zwolnić i wyprowadzić na wieś.Ok. Pomyślimy nad sprzedaniem tego mieszkania i dołożenie z kredytu do drugiego gdzieś tu w okolicy.Co do lodówki. Trochę potencjalnych zainteresowanych przerobiłem. Ludzie przyczepią się do każdego mankamentu, żeby negocjować cenę. A to brudne, a to trzeba naprawić, a to zniszczone i nie ładnie wygląda, a to odmalować - no chyba, że Ty zrobisz to się zastanowią. Ale zawsze można wynająć za pół darmo. Jak świeże mieszkanie było po remoncie to nie było problemu, a później już tak.Co do negocjacji - to normalnie się idzie i negocjuje kasę w górę albo zakres obowiązków w dół. Kiedyś nie było problemu, ale i tak zwalniałem się żeby zachować twarz jak straszyłem odejściem i musiałem łapać się czegoś niżej płatnego ale koniec końców wychodziłem i tak na tym lepiej. Od pewnego czasu (albo płacowego pułapu) wszystko stanęło w miejscu, ciężko kasę wynegocjować, łatwiej warunki pracy typu praca zdalna i tak dalej. W pandemii to bez problemu to było, a teraz już coś im się odwidziało i jakieś dni do wybrania dla pracy zdalnej dają i tak dalej. Oczywiście jakaś tam podwyżka czy premia też wpada sama z siebie. Dla chętnych są nadgodziny od czasu do czasu, z czego chętnie korzystam. I łatwiej też wynegocjować dodatek/premię niż stawkę na umowie. A pracy jak pisałem sobie szukam i tak i nic sensownego nie ma.Nikt mnie na UoP z urlopu nie ściągał i nie słyszałem żeby coś takiego komuś się przydarzyło. W jakimś it te b2b może ma sens bo jest jedno zadanie i je robisz. A u mnie trochę inaczej to wygląda, robię w sumie to samo i codziennie przybywa takich rzecyz do zrobienia, raz jest mniej, raz więcej. W pandemii nie było co robić i praca ralnie zajmowała mi może z godzinę dziennie. Teraz jest normalnie ale to też nie wygląda tak, że jest tego na 8h pracy. W wakacje nawet był drobny przestój, teraz bliżej świąt pewnie więcej tego wpłynie, pewnie będzie premia na święta za to i pewnie możliwość wzięcia paru nadgodzin.Może próbować innego miasta w tej branży? Bo tego nie sprawdzałem. Ale to znowu problem z mieszkaniem...
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: no a w co miałem inwestować? To nie była i tak fortuna. Chyba lepiej mieć jakieś podyplomówki niż kupić sobie hulajnogę elektrycznąmam iść do pracodawcy i powiedzieć, ze ma mi dać b2b i już? czemu tego powszechnie się nie stosuje? Nie znam nikogo poza it kto by był na takiej umowie. I sprawdziłem sobie ceidg i z całego towarzystwa z pracy i znajomych jedna osoba ma działalność związaną z fotografią i to tyle@wilkstepowy_: jasne, może tak jest, nie znam ich stanów konta, widzę po prostu jak żyją na co dzień, co publikują w socialach i tak dalejtylko nawet ja jakbym wydawał wszystko i zrezygnował z wielu "nie widocznych" na zewnątrz wydatków jak ubezpieczenia to by nie było mnie stać na taka rozrzutność.@programista15cm: tak, łatwo, podyplomówka to 3tys zł, druga część za mieszkanie to 400tys. Za część podyplomówek był zwrot z firmy w której pracowałem. Jasne, że wziąc kredyt 400tys jest ciężko, trzeba to spłacać i to nie 400tys a 600. A samo się też nie spłaci, trzeba dokładać, zainwestować w remonty i tak dalej. No i pilnowac tego. Te mieszkanie co wynajmujemy w innym mieście to tyle zysku przynosi, że lepiej by było je sprzedać albo zostawić puste. Stale awarie (wielka płyta), a to trzeba lokatorom ogarnąć cieknącą pralkę (co z tego, że na gwarancji, to mój problem, nie ich - wiec trzeba jechać), a to robactwo się pojawiło od sąsiada menela. I płać administracji w czynszu za jakieś odrobaczanie każdego lokalu - bo jak takie robią to tylko pod warunkiem, że się wszyscy zgodzą. A lokator ma wywalone, każesz mu zapłacić to mówi, że to nie jego sprawa, ale jak robactwo będzie to się wyprowadza.I co z tego ze kaucje zabierzemy za zniszczenia jak wszystko jest już naruszone, a to okna do regulacji, a to lodówka wgnieciona delikatnie (widać pod światło tylko, podobno taka była), a to zostawi Ci piekarnik zawalony tłuszczem. I myj to wszystko albo płać firmie sprzątającej. A jak zostawisz brudne to nie ma chętnego na mieszkanie. No chyba, ze opuścisz.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: A i jeszcze jedno do inwestycji. Kiedyś też mocno inwestowałem w siebie, teraz już nie. Robiłem kursy, podyplomówki, zrobiłem sobie dodatkowe studia ale w zupełnie innej dziedzinie niż moja praca i główne wykształcenie - historia sztuki - stąd zamiłowanie do rynku dzieł sztuki, antyków, numizmatyki. Uczyłem się dodatkowych języków. Ale koniec końców nigdy mi się to chyba nie przydało, nikt na to nie patrzy. Języków się uczyłem ale nie byłem tak dobry aby na nich pracować, angielski wystarcza, więc nie używam ich... i zapominam.Różowa też zrobiła sobie dodatkowe studia (administracja, zarządzanie) i jakieś kursy i podyplomówki.Oboje jesteśmy po FiR na SGHu.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Yakooo: no tak, mogłem iść w it i jeszcze zostać lekarzemMam pokończone kursy, podyplomówki ale nawet nikt na to nie patrzy. Jasne, liczę na stanowisko menadżera i że jakieś podyplomówki z zarządzania itp mi w tym pomogą ale to się nie zanosi. Takie awanse dostają osoby które trzymają się z górą albo przychodzi ktoś zupełnie obcy z zewnątrz, też pewnie po znajomości.@programista15cm: w 2016/2017 to mieszkanie można było sprzedać za... 150-160tys. A żeby wynająć to i tak trzeba było zrobić generalny remont za ok. 40tys. Mieszkanie na bemowie 3 pokojowe ok. 60m w wielkiej płycie na na ul. Wyki to było pół miliona. Teraz 600tys. I najczęściej do remontu. Teraz to już 600-700tys (i remont najczęściej, chyba, że po remoncie to i 800tys).Nie sądzę, że Ci znajomi coś myślą - cały czas impreza, siłownie, knajpy, zakupy, instagram, facebook. Zresztą patrząc co wykonywanej pracy to widać. Niektórzy mają elementarne braki, albo starcie nie potrafią zrobić nic więcej na komputerze niż to co się nauczyli i robią to dzień w dzień. Notatki na kartce co gdzie kliknąć i tak dalej.@Wygryw_z_wyboru: też korzystam z tych rzeczy tylko do pracy nie jeżdżę uberami codziennie jak niektórzy, a do spa różowa jedzie dwa razy do roku, a nie dwa razy w miesiącu. Jasne, że mam kasę odłożoną, przecież trzeba inwestować jak jakiś wykopek wyżej napisał, tylko zanim tyle uciułam to trochę minie.@programista15cm: tak, w wieku 25 lat po studiach zarabiali tyle co ja teraz, a teraz 3x xD I przychodzą do mojej pracy na rozmowę i mówią, że u siebie zarabiają lepiej. A ja chodzie do ich firm i mi z kręceniem nosa chcą zaoferować tyle samo ale zyskuje przecież większy prestiż i młody dynamiczny zespół. A 2-3x tyle to pewnie prezes jakiś zarabia.Kiedyś bardzo często zmieniałem bo zarobki szybowały. Teraz od 4 lat siedzę w tej firmie, różowa od 3. Cały czas sobie obserwujemy rynek i tak jak pisałem 3/4 ofert nie dorównuje moim zarobkom. A jak jest więcej to jest to 1tys brutto. Ale np. nie ma pracy zdalnej albo jest gdzieś przy Okęciu siedziba. Albo jeszcze delegacje. Ogólnie pamietam kiedyś w firmach rotacja była ogromna, teraz większość osób nie rotuje. U mnie w firmie większość osób pracuje już dobre 5 lat. Ale wiem, że szukają pracy tak jak i ja.Oszczędności trochę na lokacie, trochę w dziełach sztuki, numizmatyce (współpracuje z Niemczykiem), trochę złota/srebra, jakieś akcje też mam, mam to drugie mieszkanie w które też zaintestowałem. Nie mam kupy szmalu bo nawet przy takim "trochę" wystawnym życiu jak opisałem to ta kasa leci. Ja normalnie wychodzę na miasto, nie ubieram się w lumpie, mam auto z salonu. Ale ta nasza wypłata to szybko znika. Chodzi o fakt, że jakbym wgl leciał co mi do głowy przyjdzie, dawał napiwki dostawcom i jeszcze co zamówienie im mówił, że mają bardzo tanie sushi to bym wydał to w 2 tygodnie.A jak miałbym inwestować poważniejsze kwoty to jednak musiałbym brać kanapki do pracy, jeździć autobusami, a weekendowe wieczory spędzać przy piwie z biedronki.W żadne krypto się nie bawię.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Maxior99: Ciężko by było wziąć drugie mieszkanie na kredyt. To, że teraz tyle zarabiam, nie znaczy, że tyle zarabiałem 5, 10 czy 15 lat temu. Na początku nie było kokosów jak na życie w dużym mieście + masa wydatków na remont i urządzenie mieszkania, pierwsze auto, dalszy rozwój (kursy, podyplomówki), a i jakaś gotówkę na czarną godzinę też chcieliśmy mieć. W tamtych czasach to praktycznie nie było żadnego życia towarzyskiego, liczył się każdy grosz. Odżyliśmy parę lat temu jak zarobki wskoczyło na wyższy poziom, a my zaspokoiliśmy wszystkie nasze potrzeby. Dopiero wtedy zaczęliśmy korzystać z życia. Do 30tki to nigdy na wakacjach nie byliśmy prócz wypadku weekendowego gdzieś do miasteczka pokroju Ciechocinka. Obecnie wzięcie kredytu na mieszkanie mocno ograniczy nasz budżet na wydatki własnie takie jak wygodne życie - knajpy, wakacje, duperele. Co do inwestycji to coś tam inwestuje w różne gałęzie ale to nie są jakieś duże kwoty (numizmatyka, sztuka, złoto, akcje).Dzieci nie chcemy bo... jesteśmy leniwi, nigdy nie chcieliśmy, tak samo jak zwierząt.@Yuri_Yslin:
Więc prawdziwa średnia w dużych miastach to pewnie właśnie koło 8-10k na rękę
No to własnie tyle ile zarabiamy.Znów wracasz do IT. Tak, wiem, tam zarobki są dużo większe. Ale ja porównuje tutaj siebie do ludzi których znam, którzy siedzą biurko obok mnie i klepią to samo oraz do ludzi którzy skończyli tak jak ja finanse i rachunkowość i robią to samo co ja w podobnej firmie, a czasem nawet w tej w której ja pracowałem parę lat temu i odszedłem bo gdzieś indziej mi zaoferowali więcej. Nie porównuje się do ludzi z ulicy bo nie wiem kim są.@slgdfhsdhjfbs: tak, to inne osoby, ale wszyscy pracujemy w tej samej branży. Osoba od miodu i berlina to osoby z biurka obok z pracy, a kolega od odkurzacza pracuje w tej samej branży co ja i poznaliśmy się na studiach. Rozmawiamy o pracy i nie sądzę, żeby płacą mu 2x tyle.I jasne, że sobie coś odkładamy i inwestujemy. Tylko myślę, że jakbym tego nie robił to dalej nie mógłbym pozwolić sobie na takie szastanie, że co roku nowy telewizor oled, nowy iphone, wieczne wycieczki i tak dalej. Tak, ja też korzystam z życia, chodzę do knajpach, zamawiam jedzenie, ale nie robię tego 2-3 razy dziennie i nie płacę za jajko w crossaincie i kawę po 40zł z dostawą (tak, wraz wziąłem na spróbowanie i crossaint smakował zupełnie jak ten z lidla tylko go lekko podgrzali). Dlatego wydaje mi się to dziwne.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Yuri_Yslin:12-13k brutto na umowie, ja i różowa + oczywiście do tego są jakieś premie, dodatki, trzynastki, grusza i tak dalejNie pracujemy w IT, tylko w finansach, u mnie w pracy i u różowej (dwie różne firmy), nie ma raczej pracowników na b2b, a przynajmniej Ci co z nimi siedzę nie mają takiej umowy).I tak jak pisałem, ciężko przeskoczyć wyżej, znam trochę ten rynek. Ratunek to zostanie samodzielnym księgowym, jakiś mniej popularny język obcy albo znać coś co zahacza o IT. Ale osoby z którymi pracuje robią... to samo co ja i różowa.Oczywiście cały czas słyszę, że mało zarabiają, że chodzą na rozmowy o pracę i ja też sam się z tym nie kryje. Ale ciężko już coś więcej dostać. Jeszcze z 5-8 lat temu było co przebierać i skakać wyżej, sam z tego korzystałem, oferty same wpływały na LinkedIn.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@wypok_wypok: pudło@takJakLubimy: jak najbardziej jest to możliwe, my też mamy mieszkanie w małym powiatowym mieście po jednych rodzicach co już nie żyją. Ale to są grosze z tego wynajmu. Znajomi pochodzą z tego samego małego miasta. A w pracy też większość przyjezdna z mniejszych miast. Ci starci to może i mają majątek po rodzinie, ale młodszym koło 30 to rodzice raczej żyją jeszcze.@Balactatun: Tak mi ojciec też mówi, tylko zastanawiam się jak to funkcjonuje, przecież na każdą pierdołę nie biorą kredytu bo trzeba to spłacać. Nie spłacisz, nie dostaniesz kolejnego. A oni i tak mają na domy/mieszkania kredyt. I kredyt to i tak więcej do spłaty niż bez. No nie wiem. Albo jakieś wałki robią albo ciągną jakiś social na lewo.@Kruk_: ale jak można być bananem jak pochodzimy z tego samego małego miasta powiatowego gdzie każdy każdego znał i matka kolegi u którego byłem na grillu była bibliotekarką w podstawówce... zachowują się bannowo to prawda, ale to są ludzie często koło 50tki.@Maxior99: Aha xD no w mojej branży takie zarobki to ma pewnie prezes, albo i nie, ale ok. Chodzę często na rozmowy rekrutacyjne (15 lat doświadczenia) i 3/4 ofert z wielką łaską dają tyle samo lub nawet oferują mniej. A to co dają więcej nie jest warte zmiany bo co mi po 500zł więcej. Według jakieś tam stronki o wynagrodzeniach to 90% polaków zarabia mniej od nas (sprawdziłem tylko pensję stałą, są jeszcze premie, dodatki, trzynastki i inne benefity)@dawid-poselski: nam rodzice też kupili mieszkanie, nie ukrywam tego, ale wyposażyć musieliśmy sobie sami za nasze oszczędności, udało się, było spoko, byliśmy młodzi, zarabialiśmy dużo mniej. Wiem, że są ludzi co ciężko wiążą koniec z końcem, ale ja porównuje siebie do towarzystwa w którym się obracam - czyli praca i osoby ze studiów i w większości robią to samo co i my.Ogólnie przykładów rozrzutności mogę wymieniać bez końca - masaże, spa, wynajmowanie aut tylko żeby zobaczyć jak się jeździ, taksówki, cały czas jakieś weekendowe aquaparki, energylandie, na zakupy samolotem do berlina na weekend. Wydatki na dzieciaki - np. teraz rozpoczęcie szkoły było i matki co im dzieciaki szły do liceum pierwszy raz wynajmowały kosmetyczkę, fotografa i rezerwacja w knajpie dla dziadków xD Nawet do lekarzy z byle pierdołą i to poza luxmedem - bo nie wiem, naczynko pękło w oku. A jak ja mam coś takiego to całe biuro wie, że nie szanuje swojego zdrowia i nie idę z tym do lekarza. Nawet jak sobie miód kupiłem w pracy to się przywalili - kupiłem miód w netto na promocji firmy Huzar - jakiś wielokwiatowy. Za 14zł "zły kupiłeś, nie taki, taki jest nie zdrowy, ja Ci pokaże jaki trzeba kupić" i wysyła mi link z miodem o połowie mniejszym i 3x droższym z pasieki koczkodan. I też całe biuro wie, że zły miód kupiłem. I od słowa do słowa w ciągu godziny kilkanaście osób z biura wydało kilkaset złotych na miody z polecenia, bo te hiszpańskie to są lepsze niż polskie. No super życie, też tak chce. Podobno nawet zamówili mi miód jakiś kremowany do porównania, że przecież lepszy - to są przykłady tylko z ostatnich dni.
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clmwbxsay00hj0mdixk5damnl

Dodane: 23 września 2023 - 19:53:47
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy