Mirki jak poradziliście sobie z presją psychiczną rodziny o ślub.ja lvl 28rozowa lvl 27Moja sytuacja, mieszkam u rodziców, z różową widuje się w weekendy z racji dzielącej nas odległości 100km. Niestety tak mi się życie potoczyło że przez te 6 lat żyjemy sobie właśnie tak (różowej to kompletnie nie przeszkadza) że ja do niej jeżdżę albo ona do mnie. Ze względów na moje problemy (ciężka depresja lekooporna którą leczyłem 5 lat i dalej muszę pracować nad sobą itp), problemy zawodowe (brak zmiany pracy, brak wiary w siebie), problemy zdrowotne (powiklania po covid, gorsza pamiec, problemy z mysleniem itp). Nadal się nie przeniosłem.Mieszkanie kosztuje nas 1700zł (40 metrów), dojazdy 450zł miesięcznie (składamy się po pół na wszystko itp).Moja rodzina od jakiegoś czas regularnie zaczęła dopytywać się mnie wręcz w nachalny sposób kiedy się oświadczę, kiedy się ożenię, różowa była ostatnio na świętach u mnie to były ciągłe pytania o dzieci (nie chce mieć dzieci i nie będę miał + mam wazektomie). Wkurzyłem się i powiedziałem wszystkim że nie życzę sobie takich pytań w moją stronę, to nie jest ich sprawa i uciąłem temat.Na chwile był spokój do dzisiaj gdzie uwaga:I tu muszę rozjaśnić.W młodości moi rodzice wraz z dziadkami wybudowali dom (stan surowy otwarty), dom 400 metrów kwadratowych i przepisali go na mnie. Problem w tym że przez te 28 lat mojego życia nie widziałem żadnych dokumentów od nich, były pytania co chce z tym zrobić. No to ja odpowiedziałem szczerze że sprzedać, miasto 12k mieszkańców coraz mniej tu roboty, ja mam 5k netto, ale większość znajomych minimalna i mniej. Nic tu nie ma poza bilardem. Dosłownie nic.. + no nie stać mnie na wykończenie tego domu, za samo ocieplenie powiedzieli mi ponad 100k.. Odpowiedziałem uczciwieChciałem sprzedać i wziąć kredyt i kupić mieszkanie w #krakow.Był cyrki w moją stronę że mnie chcą z tego powodu wydziedziczyć, jakieś insynuacje że dziewczyna na pewno mnie namówiła żeby dostać część kasy. itp. Temat ucichł do dzisiaj.Babcia 80lvl+ w opór religijna (co roku watykan itp), idzie do sądu o zabranie mi tego domu, dodatkowo dzisiaj wyzywała moją dziewczynę że ona natychmiast życzy sobie z nią rozmawiać (aż myślałem że zawału dostanie..) do tego wszystkim rozpowiada + swoim koleżankom na wiosce jak ja żyje (że jeździmy do siebie, i że żyjemy na kocią łapę) i podobno wszyscy się ze mnie śmieją. Do tego teksty że mnie diabeł opętał, że marnuje życie dziewczynie itp, a no i jeszcze zarzuciła że jej mąż (a moj zmarły dziadek) w grobie się przewraca przeze mnie. Do tego idzie do drugich dziadków by mi przemówili do rozsądku. (a oni mają z tym kompletny luz..).Co byście zrobili na moim miejscu? Ja ogólnie dostałem bombę od rana w ryj, staram się ogarniać życie bo mi tak średnio wyszło ono zawodowo, pracuję nad sobą itp.Odpowiadałem normalnie i kulturalnie że mi przykro że nie ma kultury i rzuca takimi oskarżeniami i tekstami w moją stronę. Jutro ma iść do prawnika o złożenie pozwu w moją stronę. Ja powiedziałem że nie ma problemu mogę od razu się zrzec tego domu nie chce od niej niczego, ale ja nawet nie mam dokumentów.Chętnie dowiem się co myślicie na ten temat. Dodam od siebie że pośrednio przez nią i jej zjebane religijne podejście jak w mlodości mi mówiła że jestem opętany + że depresja nie istnieje i takie tam + te wszystkie religijne dewoty które obgadują mnie od kilku lat skutecznie mnie wyleczyły z kościoła...Pozdrawiam#gorzkiezale #wykop #zwiazki #rodzina #rozowepaski #niebieskiepaski #polskierodziny

