Opublikowane
#zdrowie #zycie #gorzkiezale #przemyslenia To będzie trochę żalenie się ale bardziej chciałbym to potraktować jako temat do dyskusji.Pochodzę ze średnio udanej rodziny, niestety za dużo w życiu było alkoholu wśród rodziców. W zasadzie dość szybko rodzina przestała być jednością. W domu w zasadzie głównie zostawiony samemu sobie tzn jeść zrobią ale poza tym to raczej mało zainteresowania co tam było słychać w szkole itd. Wśród znajomych zawsze taki wesołek ale nigdy nie traktowany tak z przekonaniem że można ze mną pogadać poważnie, taki o gość do rozbawienia innych czasami wyśmiania za nieporadność. No i kilka defektów które wpływa na ogólną samoocenę. Asperger, skutki uboczne FAS i depresja choć raczej na szczęście taka lżejsza ale coś mogło być na rzeczy. Do tego liczne problemy wynikające trochę z takiej nieporadności życiowej a trochę z tych czynników. I teraz będąc studentem jestem z całą stanowczością i całą mocą swoją pełen nienawiści do samego siebie. Ten termin zdaje się nosi nazwę "autoagresja". Jak w życiu nigdy nie miałem poważniejszych wrogów a konflikty to na palcach jednej ręki bym policzył(pokojowy po prostu jestem w stosunku do innych) tak od pewnego momentu, nawet nie wiem do końca którego zacząłem czuć do siebie coraz większą odrazę, nienawiść, złość. Zacząłem siebie obwiniać za każde niepowodzenie w życiu, a przez pewien okres czasu nawet się karałem bijąc się po twarzy(ręki nie hamowałem, możliwe że nikogo nigdy tak mocno nie uderzyłem jak samego siebie). Dlaczego akurat po głowie? Bo tam czułem największy problem. Jakbym miał jakiegoś robaka w głowie którego chciałbym zatłuc za wszelkie niepowodzenia aby w końcu coś go wywaliło czy zniszczyło abym mógł faktycznie w końcu siebie zaakceptować. Ale to nie dało nic oczywiście, tylko ból głowy i rąk(bo ostentacyjnie uderzałem ręką poziomo o ścianę, czasami o kant. Jakimś sposobem niczego nie połamałem). Dziś jest trochę lepiej bo praktyki oraz długie lata pracy z psychiatrą/psychologiem na wielu frontach dały mi jakiś zastrzyk wartości siebie a od czasu praktyk to zaczynam na siebie patrzeć inaczej niż jak na jebaną kurwę bez żadnych pozytywów stworzoną huj wie po co i nikomu niepotrzebną, ale jest daleko od ideału.I co właściwie sądzicie o takim autoagresywnym zachowaniu? Myślicie że co może wpływać potencjalnie na to że ktoś może samego siebie tak bardzo nienawidzieć. Wiem z pobieżnego wyszukiwania że to co ja sobie robiłem to i tak lekki kaliber, ale być może czyjaś inna opinia pomoże nakreślić czym to może być nacechowane/spowodowane cokolwiek coś. Niektórzy mogą brać takie bicie się czy coś za głupotę. Ja mogę jedynie powiedzieć że takie bicie się przynajmniej na chwilę rozładowywało napięcie które się tworzyło wskutek jakichś niepowodzeń czy pomyłek, choć na długo to nie działało. To tak na koniec zostawię was z paroma pytaniami by się móc podzielić doświadczeniem. Może jak poczuję się pewniej to napiszę z faktycznego konta, na razie jednak wolę pozostać anonimem.Czy spotkaliście się z takim przypadkiem w swoim życiu?(autoagresji)Czy sami doświadczyliście takiego stanu?Jeśli tak to czy udało wam się z tego w pełni wyjść?Co sądzicie o tej przypadłości ogólnie?
02

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

fr29toh63uw6n0p2hy4eq15a

Dodane: 4 września 2024 - 16:40:04
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy