Opublikowane
Mam problematycznego współpracownika u siebie w kołchozie. NK doradzi, co robić. Zwolnienie się nie wchodzi w grę.1.1 Bulwersuje się, jak podczas przerwy lanczowej otworzę sobie książkę albo kindla. Któregoś razu powiedział mi, żebym przestał czytać i to odłożył, bo mi mózg wyparuje xD Bardziej bałbym się o wyparowanie móżgu jakbym przeglądał TikToka tak jak on. Zresztą od czytania nie mam wyjścia, bo kieras obiecał mi rozszerzenie uprawnień sepowskich. O ile czytam akurat na ten temat, to mogę to robić nawet w godzinach pracy i nie potraktuje tego jak bumelanctwo tylko po prostu zajęcie niższego priorytetu niż daily obowiązki. Inna sprawa ten ancymonek, z którym pracuję. On ma jakiś ambiwalentny stosunek do nauki. Jak się okaże, że czegoś nie wiem, bo np. faktem jest, że wiem mniej od niego o hydraulice, to powiedział "cała wiedza jest w internecie". Inaczej sprawa wyglądała, jak mnie zauważył, że czytam zestaw pytań wraz z odpowiedziami do egzaminu sep, wtedy zaczął mnie przepytywać. "Nie wiem", potem szukam na stronie i się okazało, że tę odpowiedź miałem kilka ekranów niżej do przescrollowania. No zrozumiałe (przynajmniej według mnie), że jeszcze nie doszedłem do tego. Potem po drugim pytaniu odpowiedziałem źle, to mu tłumaczę, że nie tak nauka wygląda. Nie zmemoryzuję sobie od razu odpowiedzi jak jej nie przeczytam kilka razy, nie przeczytam w kilku różnych źródłach albo nie doświadczę tego na żywo, czego bym nie chciał jeśli chodzi o zapamiętanie bezpiecznej wartości prądu przepływającego przez ciało. Takie rzeczy wolałbym zakuwać niż uczyć się z praktyki. Potem mi zadał proste pytanie o to jak sprawdzę, czy jest prąd w gniazdku (xD) to odpowiadam, że probówką. On na to "a skąd wiesz, że probówka działa?" i przekonałem się, że otworzyłem puszkę pandory. Zalał mnie swoimi pytaniami sokratejskimi, którymi doszedł do takiej puenty, że wszystkie te egzaminy na uprawnienia to zbędny formalizm, pic na wodę i nauka doń kompletnie nie ma sensu, bo uprawnienia o niczym nie świadczą. Ani jednego takiego pytania nie zadał naszemu kierasowi jak czytał podobny zestaw pytań przed przedłużeniem sobie uprawnień na zwyżki. Swoją drogą jak przy zwyżkach jesteśmy: ten mój współpracownik czuje się zobligowany do wspominania co każde wejście na zwyżkę tej samej historii o jednym behapowcu-służbiście, który kazał mu kiedyś zjechać tą zwyżką z powrotem na dół, bo zapiął się nie do barierki, tylko jakiegoś dwuteownika pod dachem pod takim argumentem, że jak zwyżka się przewróci, to on sobie powisi, zamiast runąć na dół razem z koszem zwyżki. Mam wrażenie, że tak go to dotknęło, że od tamtej pory wszystko, choćby minimalnie związane z bhp, uprawnieniami, egzaminami, przepisami i regulaminami to dla niego zło wcielone. Ja jestem człowiekiem naiwnym jak dziecko, więc jak dalej go będę musiał słuchać to prędzej czy później mi to wejdzie na łeb. Zresztą nawet już wchodzi.Następny problem liczę jako 1.2 bo w sumie powiązany z poprzednim. Któregoś razu mi powiedział, że sam nie może się skupić na czytaniu czegokolwiek, bo go to nudzi i zwyczajnie nie lubi czytać. Odpowiedziałem, że za dzieciaka potrafiłem czytać niektóre książki bez przerwy po 4h a on na to, że nie mam się czym chwalić xD Poza tym, nie zdał matury ustnej przez to, że pokłócił się z polonistką. Pewnie stąd wynika ten jego resentyment do całej nauki i książek. Skończonym idiotą nie jest, bo przynajmniej matmę zdał na 4, ale to typ człowieka, który wszystkie studia humanistyczne uważa za kompletnie bezużyteczne i bezsensowne a synowi będzie powtarzał "idź do zawodówki, to przynajmniej będziesz mieć fach w ręku". Pod tym względem ma wspólny mianownik ze zreflektowanymi programistami z wykopu i PPBIT, którzy chcą studenciaków i juniorów przegonić od branży, mówiąc, że glazurnik może wyciągnąć 15k na luzie i niekoniecznie na trzeźwo.2. Jak przydarzy się awaria w części biurowej kołchozu (spory budynek) to w drodze do lub powrotnej wspomina, że większość tych wszystkich darmozjadów/korposzczurów ma przynajmniej "piątkę na łapę" i nie robią niczego w tej firmie. Że firma stoi tylko na pracy rąk ludzkich, kierowców wózków widłowych i tirowców, którzy rozwożą towar. Cała reszta nikomu nie jest potrzebna xD nie miałem żadnego pomysłu, jak mu wytłumaczyć, że osobny człowiek powinien odpowiadać za optymalizację produkcji i pracy roboli z linii, kilka stanowisk do jakichś pewnie faktur, przynajmniej ze 2 osoby od spraw kadrowo-płacowych, następna, która się zna na opodatkowaniu i jeszcze więcej gdy firma ma udziałowców i trzeba dysponować ich kasą i następne stanowiska dochodzą, jak firma wchodzi na rynki zagraniczne. Do tego niektórych ludzi zatrudnia się tylko z racji, że znają jakiś język i to wystarczy, żeby czasem dostali więcej niż "piątkę na łapę". Liczbę stanowisk można mnożyć, im większa jest produkcja i im więcej pracowników. Uznałem, że nawet jakby wyszło, że mam rację, to ten barbarzyńca zawsze może powiedzieć, że "robi" w firmie w tej firmie 10 lat, a ja gówno się znam. 3. Ma resentyment do nowoczesnych samochodów. Cały czas jedzie po elektronice w motoryzacji jak po burej suce. Przy którymś swoim monologu (w pewnym momencie zacząłem mu zwyczajnie przytakiwać dla świętego spokoju) zapytał mnie, czemu wojsko dalej trzyma kamazy w garażach? Pierwsze co każdemu normalnemu na umyśle człowiekowi przyszłoby do głowy to, że nie stać naszych na lepszy sprzęt. Otóż nic bardziej mylnego. Według niego jak kiedyś przyjdzie burza magnetyczna, to wtedy elektronika na całym świecie się popali i te nowoczesne hummery, transportery, działa samobieżne, drony, radary i coś tam będą bezużyteczne, a nasi wojacy będą śmigać kamazami. Wyobrażacie to sobie? Wygramy kurwa wojnę przez jakieś ciężarówki odpalane na korbkę, które pamiętają Chruszczowa a ci debile Niemcy i Amerykanie próbują iść w drony, sztuczną inteligencję i wywiad elektroniczny. Matoły XD. Miałem wtedy pomysł zapytać, jaki ma stopień w wojsku i niezależnie od tego odpowiedzieć "a za decyzje o kupowaniu dronów i innej elektroniki odpowiadają generałowie, a nie X" ale po nim widać, że stereotypowo pojmuje męskość, więc na 100% za taki wjazd na ambicje dostałbym w zęby a na wykopie, zamiast droczyć się z pajacami, to po prostu wrzucam ich na czarną i mam spokój.Da się takich reformować? Już nawet nie chodzi o to, żeby poszedł do biblioteki, tylko żeby przestał być szkodliwy. A może zacząć go trollować? Może pożyczę książkę, której okładka wygląda i tytuł brzmi jak totalnie filozoficzna i zacznę czytać ostentacyjnie przed nim? Jak myślicie, jak zareagowałby? xD#praca #pracbaza #kolchoz #gorzkiezale #pytanie #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #januszex #bekazpodludzi

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clyove2ne000ewqnq6qmafmod

Dodane: 16 lipca 2024 - 22:32:38
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy