Dziwna sprawa. Jak nie byłem w związku, bardzo chciałem kogoś mieć, ale oczywiście brak powodzenia na apkach randkowych. Udało mi się znaleźć dziewczynę poza apkami randkowymi, w sumie to bardziej ona znalazła mnie (zakochała się we mnie i pierwsza o tym powiedziała, mi też się podobała) ale było to dla mnie jako introwertyka dosyć męczące, codziennie pisanie przez kilka miesięcy, częste spotkania itd. Oczywiście zależało mi na niej najbardziej na świecie, ale po pewnym czasie poznała "kolegę" no i standardowy schemat, że nie poświęcam jej wystarczająco czasu (dużo pracuję), że nie zauważała wcześniej tego że jestem "cichy" i tak dalej i tak dalej. A potem standardowo "potrzebuję przerwy" -> "nie wiem co czuję" -> rozstanie.Byłem jej pierwszym, ona w sumie moją pierwszą też. I tak się zastanawiam, jak tu ufać kobietom? Ta mówiła, że zawsze będziemy razem, że chce mieć ze mną dzieci i tak dalej i tak dalej a zaledwie po kilku miesiącach przeskoczyła na inną gałąź. I z jednej strony bardzo mi przykro z tego powodu, bo naprawdę myślałem, że to coś poważnego, a z drugiej strony odczułem.. ulgę. Może moja intuicja mi podpowiadała, że to może się tak skończyć? Może to przez lata czytania redpillu? Nie wiemOstatnio wróciłem na tindera i inne apki ale teraz kobiety tam wydają mi się obrzydliwe. Jak żyć? Gdzie kogoś znaleźć?#logikarozowychpaskow #przemysleniazdupy #tinder #badoo #redpill #blackpill #przegryw

