Gdzie wszystkie dziewczyny w wieku 20-25lat+ się podziewają? Zaczynam się serio zastanawiać czy nie jestem jakiś przeklęty w pewien sposób albo czy świat to nie jest symulacja i/lub na aplikacjach randkowych wszystkie są botami?Od zawsze w moim życiu było mało dziewczyn/kobiet. Czy to w przedszkolu/szkole - 3, czy potem w szkole średniej 0, czy na studiach dosłownie z 5 na cały rok z czego i tak nie dało się do nich, że tak powiem dopchać. Aktualnie w pracy jak jestem w biurze również 0 w porywach do 2-3 ale to i tak mają po 40-60lat. Do tego gdzie bym nie poszedł czy to wszelkiego rodzaju domówki, czy też kręgle, billardy, koncerty, siłownia, wypad z kumplami do centrum na chodzenie po barach. Wszędzie jest albo zero, albo jak już jakaś jest to jest stara/zajęta/z partnerem. Nawet jak wybiorę się na jakiś głupi rower czy rolki czy do parku cokolwiek wszędzie mijam samych chłopów XD i ten sam schemat wszędzie się powtarza.Aktualnie mam 25lat i kompletnie nie wiem gdzie mógłbym kogoś poznać i to już nawet nie chodzi o stricte związek, miłość, itd., tylko nawet o głupią znajomość żeby jakoś tam szlifować jakiekolwiek skille społeczne z kobietami, bo to czego się boję że jak kiedyś mi się nagle jakaś objawi to kompletnie nie będę wiedział jak rozmawiać/zagadać i się wszystko spierdoli bo w tym wieku to już powinienem wszystko wiedzieć, to już nie są nastoletnie lata że się poznajemy. Od ponad 4lat żyje w stolicy, jedyne co to w poprzedniej pracy jak odchodziłem to próbowałem zarwać do pewnej praktykantki, trochę pogadaliśmy rozmowa się kleiła i po zaproszeniu na jakąś kawe lub spacer dostałem instant ghosta, a po miesiącu tłumaczenie że ona nie chce związków XD (tak tak wiem, nie chciała stricte ze mną, nie że ogólnie). Podobna sytuacja była w poprzednim mieście gdzie studiowałem, jakaś dziewczyna poznana na pewnej grupce na fb, trochę pisania, spotkanie, dalej pisanie po i ghost i po 2-3 miesiącach przepraszanie. O aplikacjach randkowych nawet nie ma co mówić, każdy wie jak to wygląda. Przykładów z tindera to już nawet mi się nie chce przytaczać, bo tam to tyle było dziwnych akcji, że teraz mam już jakiś odruch Pavlova jak mam napisać do kolejnej pary. Jakieś rady? Może psycholog tak przy okazji? Od razu powiem, że o zapisaniu się na kurs tańca/włoskiego pomyślał każdy singiel, że może tam kogoś pozna przez co tam też jest miażdżąca przewaga mężczyzn XD a kluby nie są dla mnie, instagram i siedzenie komuś w DMach to też nie moja bajka, z resztą nie mam tam nic ciekawego żeby kogoś zainteresować moim profilem.Podejrzewam, że najlepiej w takich sytuacjach działa siatka znajomych, tylko że problem polega na tym, że od dawna już żyję w bańce IT, gdzie są praktycznie sami mężczyźni.#zalesie #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow

