Mam 30 lat i jeśli dalej pójdzie moja praca wbrew braku dopingu najbliższych przyniesie owoce i wyrwę się z nudnej, biurowej roboty na wolnego strzelca. Z jednej strony mam cały pakiet wyjścia z przegrywu, nad którym pracowałem bite trzy lata. Zmieniłem styl ubioru, fryzurę, schudłem ect. Dwa lata temu osiagnąłem swój cel. Niestety nad czym ubolewam nikt z rodziny mi nie pomagał. Nie chodzi o zrobienie wszystkiego za mnie, nie jestem hipokrytą. Bardziej jakiś gest, stanie murem za moim planem na życie i kibicowaniu. To by mi wystraczyło. Spędziłem typowe życie w przegrywie. Jako nastolatek żadnych imprez, dziewczyn. Nauka, którą i tak olałem na rzecz ucieczki w internet, gry i chińskie bajki( chociaż do tego ostatniego też były przyczepki więc oglądałem w WC na telefonie). Niestety metody wychowacze za młodu zaczęły zbierać żniwo dopiero pod koniec dwudziestki. Po maturze poczułem się względnie wolny, choć i tak padały słowa: żadnych imprez do rana, klubów ect. Takie było ultimatum, albo przeprowadzka. Przyznam się, że nie miałem jaj, by zaryzykować i rzucić się na głęboką wodę. Ale wiadomo, na studiach miałem lżejszy zasów niż w szkole, ale i tak nie chciano, abym studiował artystyczny kierunek. Zresztą dopiero teraz mam możliwości na niezależnosć finansową jak się uda. Co ciekawe blackpill dopadł mnie dopeiro tak koło 28 roku życia. Wcześniej temat dziewczyn latał mi. Były, pogadało się na studiach, fajnie, ale nie czułem mięty. Raz tylko, z wzajemnością pół życia wcześniej. Ale wiadomo, nauka. JPRDL.Może przez brak nastoletnich doświadczeń mózg wyłączył temat różowych na ponad dekadę, by mi nie porypałó się z niemocy w głowie? Kto wie. Jednak mimo wszystko zawsze mnie irytowało, co przypominam sobie po latach, że jeden mirek mógł mieć np swój styl, inny mieć dziewczynę, inni mogli spotykać się wieczorem na mieście jako nastolatkowie, wyjeżdżać, jechać przez pół Polski na koncerty. . Ja nie. Zawsze słyszałem, ty nie jesteś inni, pojdziesz na swoje to możesz robić co chcesz. Teraz właśnie zamierzam, to rodzina chce mnie zatrzymać. Bo "się starzeje" Może z jednej strony źle jest być samemu, ale nie mogę czekać do czterdziestki. Już teraz jestem czarodziejem. Jak rok temu poznałem dziewczynę przez internet to się rodzinie nie podobało, że miała zielone włosy, gotycki styl. A naprawdę mnie lubiła. Rozmawialiśmy dwa miesiace od stycznia do marca na zoomie. Była młodsza 6 lat. Ja miałem 29, ona 23. Nawet proponowała mieszkanie u siebie. Miała mi załatwić pracę barmana w klubie. Miałem swój ostatni dzwonek na normalne życie a nie bycie piwnicznym lokajem rodziny. Dzisiaj pewnie przy wigilijnym mnie zapytają czy mam kogoś na oku. Super logika. Jednak jeśli się uda będę miał luzem kilka tysięcy za pracę prawie ledwo 4, 5 godzin dziennie. Pewnie się zachłysnę wolnością, pójdę najpierw na #divyzwykopem a potem może sponsoring na miesiąc jakiejś julki. Bo moje rówieśniczki to albo samotne matki, albo zajęte, albo jeśli wolne to myślace już raczej o beciaku. No, cóż wychowywanie konserwatywne dało żniwo, dlatego dobrze, że tvp info spadło z rowerka. Taka śmieszna puenta. #blackpill #przegryw #przegrywpo30tce

