Opublikowane
To zabrzmi dziwnie, ale po prostu w tym momencie nie rozumiem czy ze mną jest coś nie tak, czy to ja podchodzę do pewnych rzeczy zbyt "ostro", czy to jednak od strony innych ludzi jest problem.Otóż..od pewnego czasu w związku z partnerką jest downhill, straciła pracę, ja ja utrzymuję, chęci na znalezienie jej są u niej dosyć nikłe.- ja musialem zrobić cv,- to ja głównie jej to CV wysylam, poszukuję aktywnie, bo ona cytująć "robię to przecież, nie ma odzewu".- namówiłem ją na zrobienie prawa jazdy(od 2 lat, w końcu "uczy się"), aczkolwiek nie widzę nic, żadnych prób podejścia do tematu(uczy się teorii, tak twierdzi - nie kontroluję jej, po prostu pytam od czasu do czasu o to, to w zamian dostaję "czemu sie przypie*dalasz", "czemu ciąle o to pytasz" - więc przestalem.- Z powodów różnych, dopiero teraz będzie zdawać maturę (ma 23 lata), w życiu bywa różnie, wszystko szło gładko, praca + szkoła zaoczna aż do teraz... jest listopad, nie ruszyła nic odnośnie nauki do egzaminu, gdy dosłownie to ja proszę o to, żeby się uczyła, bo bez tego trochę ciężko będzie - dostaję ten sam odzew, brak akcji, reackji.Płacę nie tylko za siebie, ale za nią i jej zobowiązania.- jeśli chodzi o jakikolwiek ruch/rozwijanie się, to kończy się to tylko przeglądaniem rolek z instagrama, zero chęci na cokolwiek siłownia/spacer - nie, bo nie. Dosłownie taki argument, a moje prośby kończą się dramą i wybuchem.- w mieszkaniu/życiu razem, zawsze byłem nauczony czystości, sprzątania po sobie, a od jakiegoś dłuższego czasu, partnerka po prostu przestała po sobie robić (od pół roku nie ma również pracy). Na moje delikatne pytania i prośby, o to, dlaczego nie sprząta po sobie, dostaję odzewy typu "jedynie co mówisz, to przypierdalanie sie", "nie będę tego robić wtedy kiedy ty każesz"(meanwhile coś potrafi leżeć do 22-23 aż ona wstanie i posprząta).Powiecie, dlaczego sam tego nie posprzątasz, otóż dlatego, że pracuję od 9-19 zazwyczaj - na szczęście z domu to coś uda mi się pomiędzy wsadzić. Dbam o dom tak jak tylko mogę, sprzątam po sobie, zawsze rano myję naczynia, odkurzam, odkładam wszystko na miejsce, nie zostawiam po sobie wszechobecnego "syfu". Jednak tam nagminne jest 10 szklanek z napojami niedopitymi do końca, cały zlew zawalony jej naczyniami, które były użyte np raz.Zostawianie skarpetek wszędzie, zaczynanie jednej rzeczy i po prostu nie odkłądanie tego na miejsce.I zbieractwo - kartony z jej rzeczami zaczynają rosnąć w szafach, na moje pytanai, kiedy je sprzeda/wyniesie - bo przecież ich nie używa od ponad 12 miesięcy dostaję odpowiedź "to są jej przedmioty".Żeby nie było, nie jestem za patriarchatem i tym, że to kobieta powinna za mną robić, sam sprzatam. Ona po prostu nie chce robić nawet swoich obowiązków już, nie dba o miejsce w którym żyjemy, ciuchy mogłyby leżec naokoło, pościel nie przebrana, buty rozjechane na całe mieszkanie, zlew pełen i wszystko byloby w porządku, dosłownie obchodzi takie rzeczy dookołą i ma to w nosie. Ja, osoba która mówiąc w momencie, gdy jest tego dosyć, mówię najpierw, czemu nie robiła tego po sobie, próby rozmów prowadzą do nikąd - potem jest tylko spięcie i już kłótnia, bo ile można żyć w syfie i kończy się na tym, że jestem zły, arogancki, widzę czubek swojego nosa i manipuluję.Utrzymuję związek z własnej kieszeni, zapierdalając za 2 osoby, sprzątając, dbajać i załatwiając nie tylko swoje ale też i jej sprawy...mam wrażenie, że zamiast żyć to matkuję dorosłej osobie i robię za nią gdyż zaczyna mnie to wszystko przytłaczać. Mam wrażenie, że marnuje swoje życie, od 2 lat nie wychodzę nigdzie, na wszystko jest od niej nie.Zaproszenie i wyciągnięcie na masaż - nie.Spacer - nie.Spędzenie czasu w aktywny sposób, jakikolwiek - odpada.Tylko kupowanie przdmiotów, pierdół i kwiatków ją fascynuje i odpowiada.A jakiekolwiek próby rozmó kończą się tym, że to ja jestem zły, że to ja muszę się zmienić, bo ona taka jest dlatego, że ja jestem taki i owaki.Nie wiem sam, przepraszam za tak duży post ewidentnie potrzebuję chyba pomocy...kocham tę osobę, ale zycie z nią jest męczące i nie widzę poprawy gdy wszystko mi przeszkadza i nie widzę odzewu.#zwiazki #tfwnogf #pieniadze #tinder #badoo #rozowepaski #logikarozowychpaskow #seks

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (5)
mirko_anonim
Opublikowane
Cześć,z tego co napisałeś to nie widzę ratunku dla tego związku. Po pierwsze - brak dziewczynie stabilności emocjonalnej. To ogromny problem, w każdym momencie może jej coś odwalić i nie będziesz wiedział dlaczego. Niektórzy piszą o ADHD. Pamiętajcie, że partner nie jest zobligowany do znoszenia problemów swojej partnerki, jej fochów i nie musi być katalizatorem jej negatywnych emocji. Patrząc na jej podejście, to ona nie chce podjąć pracy nad sobą, więc co z tego, że inni zauważyli takie objawy. Ona sama musi chcieć coś zmienić. Po drugie - wykorzystuje Cię. Fajnie, że ją kochasz, ale czy ona Ciebie kocha? Z tego co napisałeś to miłości tu brak, traktuje Cię jak narzędzie do zaspokajania jej potrzeb. Jesteś jej bankomatem. Po trzecie - brak szacunku do Twojej osoby. Wyklina do Ciebie/wyzywa Cię. Ona otwarcie Tobą gardzi, i bardzo ciężko będzie to zmienić, ponieważ już sobie wyrobiła zdanie na Twój temat. Weszła Ci na głowę. Pamiętaj - szacunek na pierwszym miejscu, na drugim miłość. Nie inaczej, nawet jak czasem mówi "ale ja przecież Ciebie kocham". To jest bzdura, będziesz tylko raniony w takim związku. Żeby jeszcze doceniała Twoje drobne gesty i inicjatywę... Dodatkowo, brak szacunku DRASTYCZNIE zwiększa możliwość zdrady przez taką osobę.Po czwarte - Twoja miłość. Zastanów się, czy kochasz ją, czy tylko swoją wizję jej osoby w Twojej głowie, lub czy nie kochasz tych dobrych chwil z przeszłości. Po piąte - ona Tobą manipuluje. Myślisz, że dlaczego ona zarzuca Ci manipulacje? Skoro ona nie interesowała się takimi tematami, to skąd wie, kiedy zaczyna się manipulacja? Ano, dlatego, że sama doskonale zna te techniki, które stosuje wobec Ciebie.Po szóste - chcesz kobiety, która ma łagodny charakter i jest uległa. Twoja dziewczyna stawia Ci jawnie opór, ma dużo "męskiej energii", jest kłótliwa. Ty chcesz mieć kobietę, która daje Ci wartość dodatnią do Twojego życia. Masz stres w pracy, wszystko na Twoich barkach, żebyście mieli gdzie i za co żyć. Taka dziewczyna, z którą obecnie jesteś to jak dodatkowa praca, w której jeszcze Ty musisz płacić. Zastanów się nad tym.Poza tym da się wyczuć u Ciebie syndrom Miłego Faceta. Przeczytaj książkę "No More Mr. Nice Guy" Glovera, zweryfikuj cechy Miłego Faceta u siebie, i je napraw. To nic wstydliwego, sam uleczyłem siebie z tego syndromu za pomocą wiedzy przekazanej w tej książce :) W przeciwnym razie wystawiasz się na spore problemy w relacjach. Wybór partnerki do związku, to jedna z najważniejszych życiowych decyzji - jeśli wybierzesz źle, to możesz sobie zniszczyć życie.I nawet jeśli nie jesteś atrakcyjny i będziesz samotny - to trudno, więcej spokoju i szczęścia zaznasz będąc sam ze sobą, niż kisząc się w toksycznym związku, gdzie druga osoba Cię wykorzystuje, podkopuje Twoją samoocenę, i sprawia, że jesteś nieszczęśliwy. Pytanie, czy po takiej relacji sam nie będziesz potrzebował wsparcia psychologa, rany emocjonalne potrafią zostać w człowieku na zawsze. Niektórzy mówią "Takie jest życie, tak wyglądają związki" - to jest ogromna bzdura, której nie należy powielać. Tak nie wyglądają relacje, i to mówią ludzie, którzy sami się wkopali w podobne problemy podchodząc bezmyślnie do doboru partnera/partnerki. Pewnie masz obawy, przed odejściem, przed samotnością. To normalne, ale uwierz mi, że lepiej żyć samemu z poczuciem szacunku do siebie, niż w udawanym związku. Pozwalając jej na takie traktowanie również stracisz szacunek do siebie w swoich oczach. Nie ma nic gorszego. Jak zakończysz to, to zyskasz w swoich oczach, wzmocnisz charakter. Niestety takie decyzje czasem trzeba podjąć. Charakter mężczyzny kreują trudności w życiu.Odnośnie patriarchatu - nawet sobie tym głowy nie zaprzątaj, w Polsce nigdy nie było i nie będzie Patriarchatu, to hasełko powielane przez feministki.Podsumowując: albo Ty skończysz z tym związkiem, albo ona skończy z Tobą ( wykończy Cię psychicznie ). Po takim czasie, to mogę domniemywać, że Twoja samoocena szoruje po dnie, o ile wcześniej nie szorowała. Uciekaj.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Olej rady mizoginów.Paru co przytomniejszych wspominało o ADHD, ale to też są sygnały depresji.Odetnij ją od kasy na zbytki (nawet zakładając, że jest chora to nie znaczy, że może na głowę wchodzić, "jej rzeczy" za które TY płaciłeś... ), ewentualnie sam coś kup jako NAGRODA (obserwując reakcję) a przede wszystkim zaciągnij za uszy do psychiatry!Jak się uparcie nie zechce leczyć ( powiedzmy 3 szanse) to szykuj się na rozstanie bo jedynym kierunkiem będzie to, że Cię pociągnie na dno.
Moderator grap32
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Łatwo tak mówić z perspektywy różowej. OP zaprwne żeby atrakcyjny nie jest i musi brać co mu się trafia. Po pogonieniu jej równie dobrze może już pozostać sam na zawsze
@mirko_anonim: lepiej być samemu niż z takim babiszonem, przez którego traci się nerwy i pieniądze@wujek_zla_rada: skąd wy je bierzecie, przed ślubem wszystko było ok? coś nie wierzę
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Od tego pewnego czasu powiedziałeś jej coś miłego? Pytam z ciekawości.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@bezstronny_obserwator Łatwo tak mówić z perspektywy różowej. OP zaprwne żeby atrakcyjny nie jest i musi brać co mu się trafia. Po pogonieniu jej równie dobrze może już pozostać sam na zawsze
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clolp2obv02jf0mm0s3sm284g

Dodane: 5 listopada 2023 - 17:35:27
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy