Opublikowane
W zasadzie to piszę tylko żeby się wyżalić, albo usłyszeć, że mam rację (albo że jej nie mam). Na rady nie liczę, bo chyba nie ma na to żadnej rady niestety.Otóż mój młodszy brat jest alkoholikiem. Ze zdziwieniem zauważam, że moja złość skupia się na jego żonie, choć jest największą ofiarą tej sytuacji, ale w pewnym sensie sama sobie to robi. Poznała mojego brata gdy wykazywał już uzależnienie od alkoholu, wiedziała na co go stać, pobrała się z nim, żyją sobie, wspólny kredyt na mieszkanie itp., ale już chwilę po ślubie zaczął się płacz, że ojeju, jeju, jaki ten los niedobry, bo ten nie przestał pić.Jednocześnie oboje unikają nazywania tego po imieniu, to jest tylko "problem z alkoholem", żadnej terapii, nic, nie chcą zaakceptować, że on już nigdy nie powinien dotykać alkoholu, gdyż jest alkoholikiem, ma natomiast dyspensę na kilka piwek w weekend i wtedy wszystko jest okej. Łzy zaczynają się, gdy czasem sobie ją złamie i się napierdoli w innych okolicznościach, w innym miejscu i za bardzo nie rozumie w czym jest problem, czemu wszyscy się czepiają ( ͡° ͜ʖ ͡°)Problem ten jest regularnie omawiany z moimi rodzicami, natomiast obecnie nigdy przy mnie, gdyż jestem dobrym człowiekiem i zawsze służę radą i zawsze bardzo chętnie na głos mówię, że ten problem z alkoholem nazywa się alkoholizmem, to choroba, którą się leczy i nie leczy się jej alkoholem w wybrane dni ( ͡° ͜ʖ ͡°)Żeby nie było, że jestem jakiś złośliwy, to po prostu jestem już na etapie zagłuszania tego śmiechem, ironią i sarkazmem. Nie mam już co z tym robić, więc sobie kpię. Wcześniej bardzo to przeżywałem, miesiącami ciężko mi się spało, bo myślałem o bracie i o tym z jakim problemem się zmaga, do czego to może doprowadzić dalej itd. W dupie miałem jakiś wstyd za niego (bo jak obserwuję, to niektórych bardziej rusza to, że się napie*doli i ktoś go zobaczy w niekorzystnym stanie), tylko myślałem co siedzi w jego głowie, że chla. Oczywiście próbowałem to omawiać, oferowałem pomoc, nigdy nie pogardzałem, nie odtrącałem, ale po drugiej stronie jest beton, wyparcie i brak zaakceptowania oczywistego.No i ostatnio rozjebałem atmosferę weekendowego obiadku, gdy żona brata pochwaliła się, że będą się starać o dziecko i być może to będzie remedium na jego "problem". Tego już było dla mnie trochę za wiele i zapytałem czy mają już plan co zrobić z dzieckiem, gdy jednak nie pomoże ono na alkoholizm, czy oddadzą je do domu dziecka, czy może nauczą przynosić piwko w weekend. Trochę zrobiła się awantura, nawet rodzice się na mnie wkurwili, choć w dużej mierze podzielają moje poglądy na temat "problemu". Zapytałem czy ich przypadkiem nie poje*ało, że tak spokojnie znoszą plany na rozjebanie małemu dziecku życia, bo nic nie zapowiada, żeby miało być inaczej niż dotychczas. "To ich sprawa". No zajebiście, cała rodzina debili.*Nie powiedziałem tego przy bracie, choć może powinienem, nie jestem sadystą, wiem, że mógłby na to źle zareagować, wyjść i opier*olić małpkę albo i dwie (choć nie mogę nawet wykluczyć, że właśnie ją spożywał pod nieobecność).#rodzina #alkoholizm #narkotykizawszespoko #alkohol #zalesie

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@alkoJezus ,
poszydzę z brata, opiszę go w internetach a jego żona to idiotka
No tak, internet jest anonimowy, krzywdy mu w ten sposób nie robię, a mogę sobie wylewać frustrację na daną sytuację i z niej szydzić. Sam stwierdziłeś, że to "jeden z najgłupszych pomysłów o jakich słyszałeś" - to w czym problem?
Słaby z Ciebie brat szczególnie że starszy
To nie ma takiego znaczenia, różni nas tylko rok, więc wcale go nie postrzegam w kategoriach młodszego, mniej doświadczonego, słabszego itd. Podobny wiek też bardzo zbliża, bo dzielisz podobne problemy, zainteresowania czy wydarzenia. Choć obecnie nie mogę go w ogóle zrozumieć, co boli.
ja za mojego młodszego oddałbym życie
Tak, na pewno, ale flaszki byś nie oddał, co nie? Tak to sobie możesz pierdolić po pijaku, skoro jesteś alkoholikiem to powinieneś sobie zdawać sprawę, że swoim uzależnieniem robisz bratu krzywdę.
i zaciągnął siłą na terapię jeśli miałby problem ten co ja
Znowu pierdolisz. Jako alkoholik powinieneś dobrze wiedzieć, że nie ma takiej możliwości, póki sam uzależniony tego nie zrozumie i nie zechce. Jak miałbym niby siłą zmusić brata do odwyku, gdy on to bagatelizuje, nie uważa się za alkoholika, wszyscy się czepiają, a on po prostu czasem sobie wypije, tak jak każdy? Jest dorosły, nic nie można z tym zrobić. Można prosić i perswadować, tylko ten etap już był, jest całkowicie nieskuteczny, bo ten tylko się obrażał.
Bije od Ciebie pycha i zadowolenie z tej sytuacji
Pycha i zadowolenie? A jak to się objawia? Ja jestem po prostu bezradny. No taki mam sposób radzenia sobie ze stresem, że zagłuszam to gorzkim śmiechem. Jestem tak zadowolony z tej sytuacji, że nie mogę spać i myślę o tym. Jak już wrócę do równowagi to za chwilę dowiaduję się o jakimś kolejnym alkoholowym ekscesie i myśli wracają. A tu jeszcze dowiaduję się o wspaniałym pomyśle dotyczącym dziecka i zastanawiam się jak przy tym zachować spokój, albo jak ja te dziecko spotkam w przyszłości bliższej i dalszej, jak potoczą się jego losy - jak ciężkie skutki choroby ojca je spotkają.
nie dziwię się że piszesz z anonimowych
No bo taki jestem przecież zadowolony z tej sytuacji, anonimowe cieszenie jest słabsze, powinienem z imienia i nazwiska, tak żeby widział to brat i jego znajomi.
a jego żona to idiotka
Jeszcze do tego tylko wrócę. Mam o niej negatywne myśli, choć współczuję, albo raczej wcześniej współczułem. Nie mam pojęcia z czego wynikają jej zachowania, czasami przypisuję jej negatywne intencje, że po prostu może lubi z siebie robić ofiarę albo związała się z samolubnej potrzeby bycia z kimś, że jest po prostu infantylna, albo że usługując mu we wszystkim i mając mało asertywności jest idealną partnerką do rozwoju jego choroby. Przy każdym z tych aspektów zdaję sobie sprawę, że mogę się mylić. Tylko moja empatia i współczucie zaczęły znikać po tym jak ona wyznaczała kolejne cezury, że "może po ślubie będzie lepiej" - a kur wa nie można było poczekać, aż będzie lepiej, tylko organizować ślub kilka dni po ostatnim chlaniu? Jak można się użalać na to że chla, nie przyjmować, że jest alkoholikiem i uważać, że jak się nachla w domu, to wtedy jest okej, byle się nie przewracał na ulicy.
Moderator digitallord
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cly8opsw2011gh4p9z9yhcssc

Dodane: 5 lipca 2024 - 14:41:29
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy