Mirki, zbliża się lato i przeżywam kryzys: dieta-siłownia. 2,5 lata ćwiczenia na siłowni, zaczynając od totalnego nooba, zrobiłem całkiem ładny progres. Nawet fajne proporcję w górnej części ciałaALE jakiekolwiek diety bym nie stosował, nie jestem w stanie zrzucić tkanki tłuszczowej z okolicy podbrzusza. Jestem wysoki, 190 cm i w zasadzie tylko tam odkłada mi się w sposób "nieestetyczny" tkanka tłuszczowa. 2 miesiąc lecę na diecie 2000 kcal (dieta pudełkowa sportowa) i dobijam białko skyrem. Berberyna 1g /dziennie, cynk, magnez, D3. Wcześniej jadałem przysłowiowe byleco i na pewno przekraczałem grubo 2000 kcal, i co ? Niezależnie czy trzymam kcal i białko, czy lece na śmieciowym żarciu waga jak stała tak stoi, bite 94 kg. Siłownia, basen, 10 tys kroków i nic, a ostatnio nawet kriolipoliza. Potem wchodzę na takiego IG i łapie doła, bo ludzie w 14 tyg gubią po 10 kg. i nie wierzę w teorię, że "na pewno nie trzymasz kcal, bo to jedyny sposób by tracić wagę", może to działa, ale na osoby, które mają tendencję do odkładania się tkanki tłuszczowej równomiernie w cały ciele, ale nie punktowo. Chciałbym chyba dostać poradę od osoby, która przechodziła podobną historię i dowiedzieć się, co sprawiło, ze nagle "coś" zmieniło się o 180 stopni. #mikrokoksy#silownia #psychologia #dieta

