Mireczki, Mirabelki kto u Was w #zwiazki najczęściej sprząta albo najwięcej myśli, żeby coś tam posprzątać? I jaki macie podział obowiązków? ja mieszkam z partnerem już z rok, to ja wprowadziłam się do niego, i odkąd tu mieszkam to zawsze ja inicjuję sprzątanie albo w ogóle sprzątam, bo partnerowi nie przeszkadza ten syf. Podział obowiązków wygląda na ten czas tak, że on robi pranie raz, dwa razy w tygodniu i wynosi śmieci też tyle, ja myślę o wszystkim innym, czyli naczynia do zmywarki, wypakowanie jej, sprzątanie kuchni (a przecież to jest kurna nieustanne sprzątanie, codziennie, jak to z kuchnią), zamiatanie, mopowanie, łazienka (sorki, raz czy dwa zmył wannę). Czuję się jak sprzątaczka, przed chwilą o tym rozmawialiśmy i partner stwierdził, że skoro mi to przeszkadza to mój problem, on może coś więcej posprzątać, ale kosztem czasu tulenia (tu jebłam trochę, ale argumentuje to tym, że nie będzie swojego innego czasu przeznaczał na sprzątanie). Ja ostatnio mam myśli, że lepiej się czułam jak byłam sama i niezależna i mieszkałam sama, przynajmniej sprzątałam tylko to co ja nasyfiłam i byłam za to odpowiedzialna.Żeby ktoś w tym momencie nie pomyślał, że jestem pedantem i sprzątam wszystko codziennie, to nie, sprzątam co sobotę, czasem mi się nie chce, to co dwie (nie licząc kuchni, ogólnie coś tam co dwa dni porobię, np. naczynia do zmywarki, albo blat zetrzeć). Mój partner zanim się wprowadziłam sprzątał może raz na 3-4 miesiące, szczerze gdybym wcześniej wiedziała, że tak będzie to bym się chyba nie wprowadziła.Jak u Was to wygląda, bo może to jednak normalny stan rzeczy i to ja jestem pojebana?#zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #mirabelkopomusz #sprzatanie

