Bylem dwa tygodnie temu u swojej lekarz bo czuje sciski w klatce piersiowej, brak powietrza oraz kurczace sie pole widzenia. Myslalem ze to jakis stan przedzawalowy...Ale powiedziala mi ze jestem zdrowy, ze z sercem wszystko ok i ze patrzac na wszystko co sie dzieje w moim zyciu to to sa poczatki stanow lekowych i ze dobrze byloby jakbym poszedl na psychoterapie i sie wygadal. Rzeczywiscie, zona mnie zostawila w zeszlym roku, problemy z rozwodem, dobija mnie samotnosc, pracy nie cierpie, nie widze zadnej szansy na poprawe ale jakos brne do przodu. Nie mam depresji bo ogolnie jestem szczesliwy i codziennie wstaje usmiechniety ale sadze ze presja w pracy, samotnosc i wszystkie dramy z eks i rodzina mnie dobijaja.Pomyslalem "ok, zdecyduje sie, nigdy nie bylem wiec co mi tam. Nie mam czasu podczas tygodnia wiec zapisze sie na konsutlacje online w weekend"A takiego chuja. Spotkanie przekladane 3 razy na pare godzin przed. 3 razy! Czy to jest normalne? Przeciez to jest calkowity brak szacunku, brak poszanowania czasu i calkowite olanie. I to jeszcze w takim zawodzie hahaha. To nie jest okulista czy dietetyk ze mozna poczekac dwa tygodnie. Jeszcze rozumiem ze jest wazny powod jak dziecko chore, choroba, cos pilnego z innym pacjentem. Ale zero wytlumaczenia. A co jakbym byl na skraju magika? "Nawet psycholog mnie olewa, no coz ide wiazac sznur..."Odwolalem, poprosilem o zwrot i 1 gwiazdka wystawiona na znanylekarz. Ale sie wkurwilem hahahahI takim oto sposobem olewam cieplym moczem tych idiotow z #psychologia #samotnosc #zdrowieA moze to i lepiej? Co mi jakas julka co dopiero co wrocila z Zanzibaru bedzie mi tlumaczyla zebym wzial sie w garsc? Ide sobie zrobic Gin&Tonic i odpalam Invincible bo tak wyglada zycie faceta. Po raz kolejny Homo Homini Lupus

