Opublikowane

Jak korporacje zwodzą młodych pracowników

#zalesie #gownowpisTl;dr: Korpo to patola dla młodych i ambitnych pracowników, gwarancja bycia oszukanym.Jeszcze na studiach dołączyłem do firmy na krótkie praktyki, ale sprawdzałem się tak dobrze, że zaproponowali mi stałą współpracę. Na początku stawka głodowa i umowy zlecenie przedłużane co 3 miesiące na fałszywym stanowisku, tzn. zaniżonym, ale ponoć musiało to tak wyglądać z przyczyn "formalnych i budżetowych". Realnie byłem traktowany jak reszta załogi, z tym, że po prostu zarabiałem dużo mniej robiąc to samo. Po roku takiego zwodzenia nadszedł "nowy budżet" i było "zielone światło" na etat. Stawka była dla mnie ok na dany etap życia, choć żadne kokosy, właściwie mniej niż reszta i średnia rynkowa. Ale spoko, chociaż stabilność. Zwłaszcza, że moja praca była bardzo ceniona, pomimo mniejszego stażu robiłem tyle samo/ciut więcej niż reszta (nie byłem żadnym Areczkiem, co zawyżał normy, po prostu jako rzetelny pracownik zawsze byłem w górnej części tabelki pomimo dużo mniejszego stażu). Po pół roku do firmy przyszły cięcia i do zwolnienia wybrano mnie, przytaczając zupełnie fałszywe powody. Oczywiście mogłem się odwołać, raczej bym wygrał, ale te sprawy się ciągną długo, odszkodowanie niewielkie, a i tak przysługiwała mi odprawa, więc wolałem to zostawić za sobą. Czemu więc jako skrajnie pozytywnie oceniana osoba i motor napędowy działu zostałem zwolniony? Ano bo w międzyczasie zmieniły się władze na "ziomeczkowe". A ja skupiałem się na pracy, a nie na rechotaniu z boomerskich memów, czy piwkach na integracjach. Gdy więc musiano kogoś zwolnić, osoby decydujące wybrały te osoby, z którymi nie mają więzi ziomeczkowej, a nie tych, którzy niedomagają, ale śmieją się z żartów. Żeby też było jasne - ja nie byłem żadnym mrukiem, sztywniakiem, nielubianym. Po prostu byłem normalnym człowiekiem, który przychodził, robił z zaangażowaniem to za co ma płacone, ale nie uzewnetrzniał się prywatnie, ani nie był w centrum zainteresowania. Ludzie lubili ze mną pracować, bo to byla gwarancja jakości.Firma się beze mnie nie zapadnie, ale na pewno to było przykre. No i zastanawiam się co na to menadżerowie wyższego szczebla. Z jednej strony pogoń za optymalizacją kosztow, ale gdy już są pracownicy, którzy wręcz są wymarzonymi kołchoźnikami jak ja (nie narzekają, robią za dwóch, można im płacić grosz, lojalni, niekonfliktowi - taki typowy frajer, co nie walczy o siebie), to się ich pozbywa. A zostawia się zabawowe osoby, które nie dość, że wnoszą niewiele, to i przy pierwszej lepszej okazji zostawią firmę. Finansowo to korzystne nie jest na pewno xdFaworyzowanie osób "ziomeczkowych" to żadna nowość, w każdej firmie spotykam takie praktyki. Ale nigdy nie sądziłem, że sam kiedyś padnę ofiarą. Czy są jeszcze jakieś firmy, gdzie po prostu można pracować i rozwijać się? Czy w każdej firmie zaangażowanie uchodzi za obciach i jak ktoś nie wychodzi co 5 minut na szluga i nie ogląda memów to jest piętnowany? :)#pracbaza #januszex #kolchoz #korpo #korposwiat
34

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

jjccsk7zwwg1uyubizzjj2yw

Dodane: 23 grudnia 2025 - 11:56:46
Opublikowane

Autor był widziany8 miesięcy temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
artystyczny-twórca-66 pisze:
Ale to ty siebie oszukiwałes od początku albo w podstawówce cię oszukali.Biznes to biznes, zamiast traktować firmę jak kontrahenta, jak pozycję w twoim Excelu kariery to miałeś jakieś dzienne fantazje
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy