Opublikowane

Jak znaleźć tanie mieszkanie w Warszawie?

Mirki, mam prawie 30-lat i póki co wynajmuję pokój w #warszawa trochę po znajomości. Nie jest komfortowo, ale płacę dosyć mało, no i dogodna lokalizacja. Oczywiście są też minusy, ale to teraz nieistotne. W najbliższej (ale nieokreślonej) przyszłości będę musiał je zwolnić, no i... trochę zostanę z niczym. Ale teraz mam okazję to zmienić. Tutaj mnie trzyma praca, więc powrót do małego miasteczka nie wchodzi w grę z racji specyfiku mojego zawodu. No i mówiąc szczerze trochę nie wiem w jaki sposób się zabrać do poszukiwania nowego lokum. Mam już tyle lat, że mieszkanie z grupą studentów w 5 osób mnie nie bawi, a na kawalerkę mnie nie stać. A nawet jak stać, to jakąś bardzo odległą, bardzo zniszczoną itp. Zaznaczę od razu, że ja mam niskie wymagania i jestem skłonny do wielu ustępstw, ale też nie tej natury, że mieszkanie w totalnej ruderze (mały metraż mi nie przeszkadza). Sęk w tym, że nawet jak znajdę ofertę, to teraz są te kastingi na najlepszego wynajmującego... po prostu zainteresowanie jest tak ogromne, że mam wrażenie, że nigdy nie wygram w takim.Co robić, by znaleźć coś stabilnego (nie lubię zmieniać często lokum), cichego i taniego? Jestem #introwertyk, dlatego trudno mi sobie wyobrazić mieszkanie z kimś bardzo kontaktowym, imprezowym itp. Nie mam partnerki, a moi przyjaciele już mają mieszkania, więc nie mam komu zaoferować takiej wspólnej inicjatywy. Z doświadczenia jakie zarobki w Warszawie są waszym okiem minimalne, by móc na poważnie myśleć o wynajmie kawalerki, która jest 30 minut od centrum komunikacją? Oczywiście mały metraż, bez szału, ale też bez dramatu. #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #pytanie #mieszkanie #mieszkania #wynajem #nieruchomosci
116

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
@pysznewpierdalator: Tutaj niestety się z Tobą zgodzę. Te cieszenie życia to trochę złe słowo, bo można to odczytywać tak, że mam w nosie przyszłość, a zamiast tego wolę koleżków, wyjścia na piwo i tego typu rzeczy. Jak taka typowa osoba w stylu "jakby jutra miało nie być", a ja nie z tych. Ja przez cieszenie się życiem miałem bardziej na myśli rozwijanie zainteresowań głównie (a specyfika moich naprawdę wymaga dużego miasta), zdrowie psychiczne + oczywiście rozwój zawodowy. Rzeczywiście może nie osiągnąłem jakoś dużo z punktu widzenia ekonomicznego, z drugiej strony w sumie przeprowadziłem się zaczynając od zera, pracowałem w gównopracach by na te studia sobie zarobić i dopiero teraz realnie zajmuję się czymś w swojej branży tak na poważnie, więc wszystko przede mną. To czy moje lata 20-te były inwestycją, czy może zaprzepaszczonym czasem to pokaże najbliższe 5 lat. Natomiast jeszcze na gorąco po skończeniu studiów, po zaczęciu normalnej pracy (nie pierwszej, ale pierwszek takiej, której się nie wstydzę), to takie wątki jak kredyty, mieszkania własnościowe, czy dzieci, to ostatnia rzecz, o której myślę. A też druga sprawa, że paradoksalnie w czasie covid w g0wnopracy zarabiałem mniej niż dziś, byłem głupszy, mniej doświadczony, żyłem na podobnym poziomie (może dziś nawet skromniej), a miałem całkiem pokaźne oszczędności po 2 latach takiej pracy (bardzo duży % do wkładu własnego, jeśli wtedy bym brał, co oczywiście było niemozliwe na śmieciówce). Teraz niby mam więcej, a o oszczędzaniu nie ma mowy, mam wrażenie, że to świat się bardzo zmienił, więc muszę chyba trochę pomyśleć nad inną strategią rozwoju skoro dawne patenty już nie działają.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@bossgirl: W sumie droga podobna do mojej, tylko ja zamiast obskórnej kawalerki jestem w pokoju na trochę barterowych zasadach i w zamian za niski koszt też musiałem iść na pewne ustępstwa. Dla studenta super, ale teraz będę zarabiał trochę więcej (okolice mediany krajowej, więc nie żadne nie wiadomo co, ale punkt wyjścia też nienajgorszy, no i ta stawka wkrótce i tak się raczej zwiększy), a że mieszkanie i tak muszę zwolnić, to wolę mieć rozeznanie w co realnie mogę celować i jaki uprage życiowy jest w granicach możliwości. Ogólnie no Wawa tak finansowo to wiadomo, że się nie opłaca, opłaca to się mieć pensję warszawską, a mieszkać gdzieś z dala od. Ale jednak wolę byc tu na miejscu, niż krążyć tymi pociągami, tracić na nie kasę, czas itp.@Satan_Was_a_Babyboomer: Dzięki za sugestię, w sumie no obiektywnie jest tak jak mówisz, z tym zastrzeżeniem, że mój zarobek to bardziej okolice mediany krajowej, aniżeli minimalnej (oczywiście zarobek będzie rósł). Co w ostatecznym rozrachunku niewiele zmienia, bo chcąc mieszkań w pojedynkę to naprawdę nie ma znaczenia, czy zarabia sie 2k, 3k, 4k, 5k, czy 6k. No ok, może mając 6 na rękę można już coś myśleć, tylko że potem podliczasz, że osoby w związkach o takich samych zarobkach oszczędzają ponad 1500 zł każdego miesiąca i odechciewa się robić wszystko. Czyli wychodzi na to, że będąc uczciwym statystycznym singlem ze środka stawki pozostaje tylko albo wrócić do rodziców (wbrew pozorom to jest teraz powszechna praktyka u 30-latków), żyć po studencku dawno po studiach, albo wynieść się na jakiś Wygwizdów. Pewnie koniec końcow tak będę robił, że postaram się wśród swoich znajomych znaleźć kogoś chętnego, ale no wiadomo, że będzie to sytuacja najlepsza z najgorszych, a nie serio coś co mnie satysfakcjonuje. Ja wiem, że może moje zarobki nie są jakieś mega hiper jak na takie miasto, ale też daleko mi do klepania biedy, też nie takie osoby jak ja się utrzymują w mieście i żyją komfortowo. Zapytałem na mirko, bo może te patenty są, a ja po prostu ich nie znam. @piwakk ok 50% statystycznej wartości ceny rynkowej, ale w zamian za nietypowego lokatora, brak możliwości kustomizacji mieszkania w jakimś znaczącym wymiarze i drobne przysługi. Tych minusów na pewno jest więcej, ale dla introwertycznego studenta przed laty była to świetna oferta, bo alternatywą były tylko akademiki, którymi gardzę, albo właśnie mieszkanie z innymi studentami. Tylko, że studia już się skończyły i pora pójść dalej. Problemem nie jest płacenie stawki rynkowej za pokój, a zderzenie się z rzeczywistością, że ile bym nie zarabiał, to trudno będzie o upgrade do mieszkania solo.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@razdwatrzy55: No nie jest to zła opcja, jeśli potencjalnie ma to przełożenie na rynki w innych miastach. Nie sprawdzałem aż tak bardzo teraz z lupą wszelkich wariantów, bo dopiero zaczynam poszukiwania, ale mam wrażenie, że dysproporcja między pokojami, a kawalerką jest większa, niż te 3 stówy, które rzeczywiście nie są dużą dopłatą. @pysznewpierdalator: Perspektywy na lepsze zarobki są, ale to bardziej w perspektywie 2/3 lat, a nie roku realnie patrząc. Natomiast o mieszkaniu na własność i kredycie nawet nie myślałem na poważnie, to raczej nie ten etap życia na takie zobowiązanie biorąc pod uwagę na jakim etapie zawodowym jestem + nie jestem na tyle pewny siebie i czasów w których jesteśmy.
Po co wy sobie to robicie? Godzicie się żyć jak śmieci, a na emeryturze z problemem zostać tylko dla jakiejś iluzji prestiżu
Na emeryturę zapewne chętnie się wyniosę do małego miasteczka, ale teraz jestem zdrowy, w sile wieku i chcę po prostu żyć w komfortowy sposób, ot przyczyny pragmatyczne. Całe swoje dorosłe życie tu jestem, znam te miasto, mam tu bliskich. Jako nastolatek i dzieciak mieszkałem na Wygwizdowie. Mogłem tam zostać, pracować zdalnie i mieć więcej pieniędzy, tylko w zamian nie miałbym praktycznie życia i spędzał pół życia w pociągu (wydając też na nie lub na benzynę/auto multum kasy + strata czasu). To już wolę żyć trochę skromniej, ale żyć, niż ekscytować się oszczędnym życiem, ale niewiele z tego mieć i jako starsza osoba żałować, że niczego nie widziałem, nic nie robiłem. @PanKapibara: Ta 30-tka to już po zaokrągleniu, realnie nadal 2 z przodu. A wynajmuję pokój, ponieważ zasady, na których mieszkam teraz są bardzo korzystne i musiałbym być nierozsądny, by z tego rezygnować (nie jest to żadna klitka studencka). Nigdzie nie napisałem, że zarabiam grosze, choć nie są to też kokosy szczególne. Problem bardziej polega na tym, że żeby wynająć samodzielnie fajne mieszkanie w warunkach niestudenckich w Warszawie, to nawet ze średnią krajową to nie jest takie proste. Wszystko jest fajnie dopóki jest ta druga osoba, z którą dzielimy koszt na pół. Ale dla jednej osoby to ogromne obciążenie, a przypomnę, że tutaj mowa tylko o wynajmie, a nie kredycie.
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
przewidujący-mediator-22 pisze:
bzdury teraz jest maly popyt
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

dlk5x5ft00tp25lbvuc38j9s

Dodane: 3 stycznia 2025 - 17:01:49
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu
Zobacz wszystkie wpisy