Chciałem się dowiedzieć, jak u Was, mirki, wyglądają znajomości po 30. roku życia (chociaż to nie jest magiczna granica, ale tyle mam lat)? Ja generalnie z czasów szkolnych już nie mam żadnego kontaktu, raz na pół roku (w sumie ciągle te same osoby) starzy znajomi zadają mi jakieś branżowe pytanie, a potem znikają. W pracy (praca biurowa) z ludźmi mam kontakt na zasadzie "hej, cześć, co tam", ale bez głębszego wchodzenia w szczegóły – nikt mnie o nic więcej nie pyta. Ja czasem próbuję zadawać proste pytania, np. "jak tam remont?" (skoro wiem, że go ma), "jak tam pies?" (bo wiem, że niedawno adoptował szczeniaka) albo "co z samochodem?" (bo słyszałem, że narzekał, że nie ma czym jeździć, bo auto w serwisie) – ludzie ograniczają się do krótkiej odpowiedzi bez jakiegoś rozwinięcia tematu, a ja potem w sumie odpuszczam, bo na siłę nie chcę ciągnąć rozmowy. Ludzie różni – niektórzy z dziećmi, niektórzy single, a niektórzy po rozwodzie, żyjący samemu.W moim hobby coraz więcej osób się wykrusza z uwagi na obostrzenia przepisów i wszelakie utrudnienia (loty FPV). Jeden wieloletni znajomy, którego poznałem dzięki temu hobby, nadal ma ze mną kontakt, ale znowu – w większości rozmowy ograniczają się do hobby. Jakiekolwiek próby rozmowy o życiu i czymś "głębszym" szybko są ucinane. On jest ode mnie starszy o 10 lat i ma 3 dzieci.Od 2 miesięcy jestem dodatkowo wolontariuszem w schronisku. Przekrój wolontariuszy jest spory, od 18-letnich do 60-letnich. Niektórzy widać, że gołym okiem są zaburzeni i po prostu nie lubią ludzi – OK, rozumiem, to miejsce to ucieczka od ludzi do zwierząt, jednak… praktycznie z nikim nie udało mi się porozmawiać. Przez pierwszy miesiąc spędzałem z blisko 15 różnymi osobami po 2-3 godziny na jednym dyżurze, i często te osoby nawet przez 20-30 minut się nie odezwały. Ja starałem się zadawać proste i neutralne pytania, typu "masz kota/psa?", "od kiedy tu jesteś?", "co ci tu nie pasuje?", "na kogo/co trzeba uważać?" – większość odpowiedzi była mega wymijająca, jakby wiedzieli, że to wstęp do rozmowy i nie daj Boże poważniejszych tematów. Dobra, z reguły rozmawiają normalnie jedynie starsze osoby – właśnie po 50., blisko 60.I tak się zastanawiam, czy to ja jestem jakoś wybitnie zaburzony, czy tak dzisiaj wygląda zawieranie znajomości – i nie mówię tu o jakimś ślinieniu się do 18-letniej Julki (bo libido po poprzednim związku mam na poziomie -1 a po drugie tutaj każdy ma robocze ciuchy i nie widać czy to baba czy chłop), tylko o takich zwykłych znajomościach, żeby sobie przesłać mema, wysłać jakiś link do okazji na Pepperku czy wyjść na kręgle. Jestem trochę załamany, bo nie jestem ekstrawertykiem, wszyscy mnie uważają za cichego i spokojnego, a tutaj spotykam się z taką szarą rzeczywistością.#zalesie #wykop30plus #znajomosci #samotnosc #przegryw

