Opublikowane

Jak radzić sobie z samotnością po rozstaniu?

***Dziś będzie trochę o radzeniu sobie w samotności.Pierwszy rok po rozstaniu (długi staż, związek toksyczny, jestem przed 30tką*) przypadł u mnie na wczesną wiosnę. Były to spore zmiany w życiu. Nowa praca, powrót w rodzinne strony, do ziomeczków ogólnie. Cofnąłem się w życiu na start. Bajka, Panowie. Wypady z kumplami, imprezy, alko, nowa praca i mega energii do działania. Mimo wielu problemów, odczuwałem pewną satysfakcję, odkrywałem nieznane, szedłem do przodu. Spotykałem się z dziewczynami, randkowałem, spędziłem niesamowite wakacje z przyjaciółmi, robiłem z miesiąca na miesiąc krok do przodu w innych tematach, które zaniedbałem.A teraz? Minął rok od zeszłego lata. Udało mi się wyprostować naprawdę sporo spraw. Znaleźć odpowiedzi na gryzące mnie pytania. Mój rok doświadczenia zawodowego liczę za 2-3. Dużo się nauczyłem, ale straciłem sporo nerwów. Naprostowałem zdrowie fizyczne (choroba autoimmunologiczna), do tego rzuciłem szlugi, zrobiłem super formę fizyczną na siłce i biłem swoje rekordy w sporcie, choć 1,5 roku temu nie wiedziałem czy do niego wrócę. I wiecie co? Jestem nieszczęśliwy, bo własnie teraz zaczęła mi dokuczać samotność. Rok temu byłem w ciemnej d****i czułem sie lepiej, bo goniłem króliczka.Nie tęsknię za byłą, bo jestem szczęśliwy, że się uwolniłem od związku, gdzie był brak zrozumienia i niedopasowanie, ale jedyne czego mi brakuje, to poczucia bliskości. Nie tylko seks (ale również). Jakieś przytulenie, rozmowa, ucieczka od stresu - to przede wszystkim. Moja praca jest stresująca i odpowiedzialna. Brakuje mi tego, żeby usiąść z kimś na kanapie i pooglądać głupoty w telewizji, powygłupiać się, poczuć, że jestem dla kogoś ważny. Nie wymagam od kobiety, żeby była jakimś super wsparciem, po prostu żebyśmy się rozumieli. Zgodzę się z tym, że kobieta nie jest do tego tak stworzona jak mężczyzna, ale uwierzcie, ze mi dużo nie brakuije. Nie potrzebuję terapeutki, tylko bliskości drugiej osoby.Jestem z tego otoczenia, gdzie kultywuje się tak zwnaą "toksyczną męskość". Wiecie - siła, samowystarczalność, dążenie do celu, nie można być miękkim, trzeba realizować plany i tak dalej. I w tym roku jestem po prostu zaorany, że naprawdę poczucie samotności i braku perspektyw w życiu prywatnym może chłopa tak zaorać. Samotność i brak odskoczni od stresu sprawiła, że po prostu po mnie widać, że czasami mam doła bez powodu lub łatwo nakręcam się na negatywne scenariusze, kiedy pojawi się problem. Ziomki mi mówią - chłopie, jesteś wysportowany, masz własne mieszkanie, nie jesteś brzydki, masz fajne perspektywy zawodowe, a tyrasz się często niesamowicie o byle pierdołę.Co do magicznej "terapii" - chodzę na terapię, do zaufanej osoby. Tak, terapia działa. Owa terapeutka pomogła mi niesamowicie, kiedy byłem w nastolenim wieku i zmagałem się z pewnymi problemami. Wykonałem ogrom pracy nad sobą i przyniosło to super korzyści. Ale teraz już sama trochę rozkłada ręce, bo delikatnie sugeruje mi, że nakładam na siebie ogromną presję, ciągle chcę sobie coś udowodnić, być we wszystkim najlepszy, mieć wszystko idealnie według planu, bo tak naprawdę brakuje mi luzu przez to, że jestem nieszczęśliwy w życiu pywatnym i próbuję to zrekompensować sztucznym pompowaniem się gdzie indziej. Stety-niestety, babka ma 45 lat, szczęśliwam mężatka i i nie rozumie jak działają dzisiaj relacje damsko-męskie.W tym roku nie byłem na ani jednej randce. Rok temu raz na miesiąc się pospotykałem na jakieś randki. Mam mega rozwinięte social skille, więc nie problem w komunikacji. Ja po prostu nie mam ani siły, ani ochoty. Przez tyle lat w związku, czytając wykop, smiałem sie pod nosem, a teraz widzę, że sporo z tych rzeczy to prawda XDSpora część kobiet ma pusto w głowie. Nie ma planów na życie, zainteresowań, grama spontaniczności ani kreatywności. Przez 1,5 roku poznałem tylko dwie takie dziewczyny. Inteligentne, z pasjami, wykształcone. I wiecie co? Wolą być same, bo dostają ogrom atencji od swoich adoratorów, więc naturalnie mają zaspokojone pewne potrzeby, które kiedys zaspokajał związek. Do tego potyrane negatywnymi doświadczeniami z poprzednich relacji. Starczył im kilku-kilkunastotygodniowy związek fwb raz na niecały rok. Potrzeby seksualne dużo mniejsze niż potrzeby bycia docenionym. Kobiece memy nie biorą się znikąd. Uwierzcie, że atencja z friendzone i wibrator serio im wystarczą XDDDD Zauważyłem pewną zależność - im bardziej inteligentna kobieta, tym mniejsze libido, ale większa potrzeba atencji. Im mniej inteligentna - tym częściej się bzyka, ale nie ma potrzeb emocjonalnych.Mam co robić, bo weekendy spędzam z ziomkami, w tygodniu mam swoje zajęcia. Mam plany na życie i jakieś perspektywy. Ale mimo to czuję się do luftu. Czuję się trochę tak, jakbym budował dobrobyt na pustyni, a towarzyszą mi tylko lokalni tubylcy. Wszystko można zrobić, ale w sumie nikogo to nie obchodzi. A mi robienie czegoś wyłącznie dla siebie już zbrzydło. Mój ukochany indywidualizm został mi wybity z głowy.***Mój poprzedni post nie został zatwierdzony, bo mod zasugerował baitowanie. Dlaczego? Przez manipulację datami. Napisałem jeden, potem drugi z nieco zmodyfikowanymi innymi informacjami. Szanuję za czujność i nie mam pretensji. Otóż drogi moderatorze - manipulowałem delikatnie datami (co do wieku - rok różnicy tu czy tam, rozstanie - rok/pół w tę czy we w tę), bo zagląda tu trochę moich znajomych i nie chcę idealnej spójności, bo delikatnie boję się wystalkowania :D Ale przysięgam, że nie baitowałem. Z góry dziękuję za opublikowanie tego, bo może nakreśli trochę problemy psychiczne mężczyzn. Jeśli ten dopisek jest zbędny, możecie go usunąć.#zwiazki #seks #redpill #blackpill #bluepill #logikarozowychpaskow #zalesie #pieklomezczyzn #samotnosc
28

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

sbmkt7q93fstb2ecb6pgc2m4

Dodane: 28 lipca 2025 - 11:56:40
Opublikowane

Autor był widzianyokoło rok temu
Zobacz wszystkie wpisy