Mam w bliskiej rodzinie wujka, zaburzonego psychicznie alkoholika. Mieszka z moją ciocią i babcią, w ostatnich miesiącach ta sama sytuacja - pije, trochę popracuje koło domu i u znajomego, męczy psychicznie swoich domowników i na ogół jest wrzodem na tyłku dla najbliższej rodziny.Z tego co słyszałem zaburzony był od małego, epizody z alkoholem też były. W ostatnich latach grubo tankował i kilka razy przegiął pałę (m.in. dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, zakaz zbliżania się), po jakimś czasie ciocia się zlitowała i przyjęły go z powrotem do domu. W miarę się dogadywali, no i oczywiście wrócił do chlania.Teraz jest problem, bo ten dobrodziej się wycwanił i ostrożnie gra im na nerwach, tj. gotuje żabę, aby nie można go było o nic posądzić. Ogólnie to chłop ma wiedzę w wielu tematach, dobrą pamięć, złota rączka, wygadany, nie wiem czy jest w spektrum czy ki chuj, ale ani ja, ani nikt z bliskich nie ma na niego głowy, ani czasu. Nagada jakichś głupot, odwróci kota ogonem i jak zwykle nic nie wyniknie z rozmowy. Doskonale zdaje sobie sprawę na ile może sobie pozwolić.Niedługo do domu wraca ciocia (jeździ do pracy za granicę), planujemy zebrać się całą rodziną i przycisnąć go stawiając ultimatum - odwyk/leczenie albo wyjazd z mieszkania. Dlaczego nie zrobiliśmy tego wcześniej? A bo trochę się rozchodziło po kościach, a bo owinął sobie ciocię wokół palca, a bo to trzeba na spokojnie...Aktualnie nagrywam dyktafonem jego wywody, co jeszcze polecicie zrobić w tej sytuacji? Jakieś rady, sugestie?#psychologia #pomocy #alkoholizm #przemocdomowa

