Od zawsze byłem w typowo męskim środowisku. W podstawówce, gimnazjum, technikum zero dziewczyn w klasie. Potem praca, znowu sami faceci. Mam wielu kumpli, ale zero koleżanek. Żadnych luźnych kontaktów z kobietami, żadnych bliższych relacji. Czuję, że przez to totalnie nie wiem, jak je poznawać, jak zagadać, jak rozmawiać na luzie, jak się nie spinać.A jak już coś się zaczynało dziać, to kończyło się na tym, że druga strona chciała mnie wykorzystać. Finansowo, emocjonalnie, żyć moim kosztem. Czuję się przez to ostro zrażony i trochę zagubiony. Nie wiem, czy to ja coś robię nie tak, czy po prostu trafiałem na złe osoby.Trochę mnie to przybija. Chciałbym mieć normalne relacje z kobietami. Nie od razu romantyczne, ale chociaż koleżeńskie, żeby nie czuć się jak jakiś społeczny kaleka, który ogarnia wszystko, tylko nie ten obszar życia.Jak wy to przełamaliście i jak to wyglądało? Czy da się w ogóle w tym wieku nadrobić takie rzeczy? 26 lvl hereW wolnym czasie jeżdżę na rowerze, rolkach, coś tam się ruszam. Trochę gram w gierki, interesuje się wieloma rzeczami ale jestem w tym wszystkim aspołeczny. Kilka lat temu zerwałem dużą cześć starych, nic nie wartych znajomości i wycofałem się z życia w społeczeństwie. Nie czuje potrzeby uspołeczniania się z innymi ludźmi. Nie potrafie podejść do obcego człowieka na ulicy zapytać o godzinę, nie mówiąc o tym żeby nawiązać w ten sposób jakąkolwiek znajomość XD. Czy to już over dla mnie? Jedyni wartościowi ludzie wyjechali z mojego miasta. Na ten moment mam może dwie osoby z którymi można robić cokolwiek a i tak mam wrażenie że siedzą ze mną tylko z litości i już powoli odechciewa mi się z nimi przebywać#przemyslenia #zwiazki #relacje #depresja #rozowepaski #niebieskiepaski i trochę #przegryw

