W przyszłym roku ślub. Po ślubie planujemy budowę domu, różowa upiera się, żeby wrócić i zamieszkać z jej rodzicami, tak aby nie przepalać dalej hajsu na najem (choć teraz mamy super warunki hajs vs jakość mieszkania). Zaznacza jednak, że muszą to być jej rodzice. Tymczasem ja nie chcę, bo jej matka jest bardzo apodyktyczną osobą, która potrafi stłamsić człowieka. Nie uznaje innych wizji na życie jak tylko te jej (btw. to ona mocno nalega na to żebyśmy z Nią mieszkali). Pominę już kwestię wesela do którego się mocno wtrącała. Wszystko załatwia krzykiem, przekleństwami i brakiem szacunku do drugiej strony. Jej mąż jest jej w pełni podporządkowany, ale i jemu to wszystko powoli zaczyna się ulewać. Sytuacja jest słaba, bo za dokładnie rok ślub, a pod tyłkiem zaczyna płonąć ognisko. Wiem, ze ta kobieta mnie zniszczy psychicznie, a ja zaczynam cenić sobie święty spokój i to, że z nikim nie toczę wojen. Różowa natomiast mimo, że często matka ją miesza z błotem jest jakby ślepa na moje argumenty, trudno mi wyczuć o co może chodzić. #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

