Przeprowadziłem się bo miałem nad sobą "hotel robotniczy" i sąsiadów którzy palili jak lokomotywa. Co ? Wszystko.... dosłownie. Pod drzwiami ich mieszkania śmierdziało jak by ktoś spalił plastik. Śmierdzało non stop więc to nie przypadkowo zhajana patelnia. Tu gdzie sięwprowadziłem teraz mam pod sobą jakiegoś poyeeeba, który jak nie pali trawy albo petó to chyba Wapuje jakimiś syfami. CZasem zapach jak proszek do prania zbełtany z cukrem. Czasem owocowe. A czasem po prostu jest woń jakby "przegrzanego garnka"Gość pali non stop jak jest w mieszkaniu. Okno na ościerz i mnie częstuje ile wlezie.Strasznie mnie to bije po płucach i Juh mnie strzela już w tym mieście ćpunów, alkusów i palaczy.Te e papierosy i vaporyzatory to gówno jeszcze gorsze niż zwykłe pety. Zwykłę pety czuś od razu a to gówno zanim wyczujesz to wpierw smaży płuca, dusznośći a dopiero potem czuć. Czemu nałogoowi popaprańcy jak chcą truć siebie to muszą to robić z oknem na ościerz i częstować sąsiadów? Skoro lubią truć się tym gównem to powinni lubić też dym...Palacze to trzecia płec, inna kategoria... Powinno się dojebać na ten gnój do palenia Akcyze 500 % minimum i permanentny ban na palenie tego gówna w budynkach wielorodzinnych, tak by ta chołota musiała wychodzić przez budynek na dymka w odległości minimum 20 metrów.#zalesie #nalogi #warszawa #nieruchomosci #wynajem #mieszkanie

