Ktoś mi wytłumaczy dlaczego Państwo/samorząd nie ogłosi przetargu na budowę mieszkań na swoich gruntach w normalnym, rynkowym standardzie na marży dewelopera 5%, max. 10%? Czyli w przetargu byłoby napisane, że wykonawca może zastosować maksymalna marżę w wysokości X%. Przecież na pewno znajdą się chętni na taką marżę, a dzięki temu na rynek trafiłyby znacznie tańsze mieszkania, a więc deweloperzy w swoich inwestycjach musieliby obniżyć ceny siłą rzeczy. Co więcej te mieszkania mogłyby być tańsze również o koszt gruntu, bo Państwo budowałoby na swoich gruntach. Dodatkowy plus, że samorząd mógłby określić kryteria przestrzenne, zarówno budynków jak i terenów dookoła, dzięki czemu deweloper nie mógłby robić patologi w stylu chowu klatkowego czy (za) bardzo gęstej zabudowy.Gdzie w tym pomyśle jest haczyk? Bo to jest tak prosty i nie proinflacyjny pomysł, że dziwne że nikt na to nie wpadł.#nieruchomosci

