Różowa robi mi co tydzień jakąś awanturę. Mniejsza lub większa, ale powtarza się to co weekend, najczęściej w niedzielę. Poniedziałek potem wygląda jak pobojowisko, a we wtorek najlepiej by się pogodziła i zapomniała o sprawie, tymczasem mnie to wycofuje, bo ileż można słuchać o swojej beznadziejności, bo nie obsypuje jej kwiatami. Nawet jeśli staram się nie stwarzać,,powodu" patrząc na schemat jej rozkmin, to i tak coś znajdzie, albo do wymyśla. Po takiej spinie nie mam już ochoty na nic, czuję się bardzo wycofany i osaczony. Końcowo i tak podczas rozmowy zaczyna rzucać, że ona tak już nie chce, że może trzeba się rozejść. Mnie to zmiękcza,godzimy się, trzy dni sielanki i tak do niedzieli.#logikarozowychpaskow #zwiazki #logikaniebieskichpaskow

