Przez długi czas siedzialem na tagu przegryw. Samotny, bez znajomych, prawiczek. No i w koncu, calkiem przypadkiem udało sie poznać dziewczyne. Nawet mi sie podobała, taka spokojna, fajna. Na początku nie wiedzialem ze do czegoś zmierza, myślałem że to tylko gadka szmatka i w ogole az w koncu zaproponowala mi pojscie na kina bo nie ma z kim i tak to sie zaczęlo. No i powiem wam ze jako 25 latek od wielu lat w całkowitej wegetacji - męczę się. Dziewczyna jest naprawde super i w ogóle, ale to o czym marzyłem czyli wlasnie związek, znajomi, życie jak normik teraz okazało się męczarnią. Rozplakalem sie jak pizda teraz chyba pierwszy raz od 2/3 lat bo sobie uswiadomilem w jakim zlym stanie bylem i dalej jestem. Juz myślę czy jej powiedziec że trzeba to zakonczyc bo codziennie od rana do wieczora jestem taki spięty i ciężko mi sie oddycha bo tu telefon, tu messenger od niej, tu jakies "a moze poznasz moich rodzicow". Szok dla organizmu "spierdoleńca" który przez lata siedział przed komputerem i dalej boryka sie z samooceną szurującą pod dnem, a i fobia społeczna wciąż daje o sobie znać. Samemu źle, z kimś jeszcze gorzej. Najgorzej jak sobie uswiadomie że w kazdym mozliwym przypadku czeka mnie tylko przykra wegetacja..#przegryw #spierdolenie #feels #depresja #fobiaspoleczna

