#borderline #psychologia #depresja #kolchoz Jak to jest że bogaty człowiek z normalnego domu, mając zajebisty humor pojedzie gdzieś się rozerwać narobi jakiś głupot potem wraca do domu i gdy spada mu humorek czuje zadowolenie że się trochę "rozerwał"to jest ok, a potem robi to samo biedny człowiek i spada mu humorek i nagle okazuje się że zrobił straszne rzeczy których żałuje i wmawia sobie i mu że jest zaburzony? Albo Gość wpada w zajebisty humor robi coś, odkrywa, poznaje, ponosi klęski potem znowu z siłą maniaka ro bi to samo i mu się udaje i o takim człowieku mówi się że jest super ambitny i w ogóle jest wygrywem, zwycięzcą, a potem robi to samo gość z biednej prostej rodziny z brakami i on czuje że stracił kontrolę nad umysłem i szuka w internecie jakie ma zaburzenia i wpada na diagnoze że ma bordeline, hipermanie i depresje. Albo Gośc idzie na szczyt himalajów i wszyscy są zachwyceni, przecież analizując takie zachowanie przez tych waszych psychologów to gość ma hipermanie i hiperdepresje bo dopuścił się ogromnego ryzyka śmierci i nic sobie z tego nie robił, oznaczało by to że gość ma tak dużą depresję że podświadomie chce umrzeć i jednocześnie ma tak dużą manię że robi te rzeczy nie zwracając na nic uwagi. Co z sportowcami? Co z wynalazcami? Co z naukowcami? Co z ludźmi którzy pracują całe życie w jednym zakładzie pracy? Oni dla was też są zaburzeni? Jak to wyjaśnicie? Nie widzicie że to jest normalna rzecz dla człowieka, od setek lat, a wam teraz się wmawia że jesteście zepsuci bo wasze życie nie jest tak idealne równe jak w filmie instruktażowym BHP w kołchozie dla robola.

