Dwa takie pytania:1. Czy ktoś z Was pracuje z własnego wyboru poniżej swoich możliwości, a co za tym idzie mniej zarabia? Chodzi o przypadek, że masz jakieś wykształcenie, a jednak wolisz pracować na magazynie czy jako jakiś cieć?2. Czy zna ktoś z Was takie osoby i jakie macie podejście do nich?Ja mam skończone studia, parę lat pracowałem w zawodzie, z 10 lat temu w korpo zarabiałem 2x tyle co teraz, ale jednak nie lubię tego i wolę pracę jako prosty fizyczny pracownik na magazynie/produkcji za najniższą krajową. Kwestia wynagrodzenia ma dla mnie małe znaczenie. Tak nie lubiłem swojej dawnej pracy, że jestem w stanie zrezygnować z wszystkiego i pogodzę się nawet z jedzeniem suchego chleba niż wrócę harować w korpo. Oczywiście studia zrobiłem z braku laku, jakoś tam się uczyłem i poszedłem bez większych perspektyw. Trudno nie było, zdawałem mimo olewającego podejścia. Znam dość dobrze angielski (nauczyłem się z gier, filmów, reddita, itp.)Problemem jest to, że jestem taktowany jak głupiec. Zarówno przez rodzinę, znajomych jak i pracodawcę. W kołchozach jak na początku szukałem pracy to traktowali moją ofertę jak jakiż żart albo eksperyment społeczny. Zapraszali na rozmowę i pytali co ja tu robię. Nikt mnie nie przyjął nawet. Jak ograniczyłem cv do skończonego liceum to z przyjęciem nie było problemu. Rodzina mnie nienawidzi, mają mnie za głupka, matka mnie chyba wydziedziczy bo rodzeństwo pokończyło studia i bierze z życia garściami. Dziewczyna mnie rzuciła. A każda nowa jak się dowie o moim światopoglądzie to mnie zlewa, a czasem wręcz wyśmieje (i to nie jakieś kobiety z korpo ale nawet koleżanki z produkcji). Znajomi tak samo, odwrócili się, wyśmiewali. Wszyscy z którymi mam kontakt to osoby które nie wiedzą, że mam wyższe.#praca #pracbaza #samorozwoj #korpo #zalesie #korposwiat

