Studia to mialem byc nowy ja, nowe znajomosci, wspomnienia a chyba nabawilem sie jeszcze wiekszych kompleksow niz mialem dotychczas.Samotnosc mnie wyniszcza, poglebiam sie jeszcze bardziej w rozpaczy jak slysze w akademiku zza sciany smiechy rowiesnikow. Ja nawet nie odbiegam od nich jakos bardzo, nie wygladam jak typowy nerd, ktos kogo sie specjalnie wyklucza, pomija. To wszystko siedzi w glowie, jestem zjebany, aspoleczny, bardzo niesmialy wsrod wiekszej ilosci osob, spokojny, ulozony, zaburzony mam do tego fobie spoleczna mniej czy bardziej. Niestety bardzo marnie widze swoje zycie w przyszlosci i pewnie to sie skonczy tragicznie. Z kazdym rokiem ta frustracja bedzie we mnie rosla. A to brak znajomych, przyjaciol, dziewczyny, zero atencji od kobiet, chujowa praca bo ciezko byc efektywnym i w ogole dazyc do celu majac z tylu glowy ze jestes odludkiem. Wyjdz do ludzi niestety nie dziala. Nie potrafie w kontakty miedzyludzkie, a z drugiej strony bardzo tego potrzebuje i dostrzeglem to jeszcze bardziej na studiach gdzie normalni ludzie spedzaja ze soba ciagle czas. Teraz zaczyna sie okres wakacyjny, juwenalia ktore juz wlasciwie minely, wiec zdecydowanie najlepszy okres dla studentow. Nie zlicze dni w ktorych siedzialem przed komputerem i gralem, bo nie mialem nic innego do roboty. Mam tego dosc naprawde. Co mam zrobic, zeby sie ''uratowac'', nie mam stalowej psychiki. #samotnosc #gorzkiezale #spierdolenie #fobiaspoleczna

