Czy powinienem rozstać się z dziewczyną, z którą jestem od 5 lat ze względu na to że mamy inne cele na przyszłość? Ja (31) chciałbym się w końcu ustatkować, kupić mieszkanie, wymienić samochód na nowy. Jej (27) nie przeszkadza to, że wegetujemy wynajmując 35 metrowe mieszkanie z mikroskopijną kuchnią. Kiedy ostatnio poruszyłem ten temat, że przydałoby się zacząć oszczędzać na wkład własny w mieszkanie zamiast wydawać wszystko na podróże, randki, prezenty etc. to się obruszyła, bo jej pasuje tak jak jest i nie chce rezygnować z aktualnego życia.Trochę żałuję że dopiero teraz naciskam na oszczędzanie. Wcześniej też o tym jej mówiłem, ale ona zawsze mówiła że jesteśmy jeszcze krótko ze sobą że to normalne, że wydajemy tyle na różne wyjścia, że młodzi ludzie nie oszczędzają tylko cieszą się życiem. Tylko że:1. mam inną definicję cieszenia się życiem, mnie przytłacza brak własnego kąta, zdecydowanie wolałbym teraz być na swoim. Podróże są ok, chciałbym nadal 2x w roku gdzieś wyjechać, ale przewalanie hajsu na jedzenie i picie na mieście albo na prezenty mnie nie kręci w ogóle. Nie mówiąc o tym ile dziewczyna wydała na moje 30 urodziny... było to miłe, ale kosztowało ją to 2 miesięczne wypłaty... Potem ja muszę dużo wydawać gdy organizuję coś dla niej, żeby nie być dłużnym i przez to trudno jest cokolwiek oszczędzić.2. większość moich znajomych ma własne mieszkanie albo dom. Zawsze myślałem, że dla każdego to normalne, że się wynajmuje jak się jest studenciakiem ale na koniec dnia dobrze mieć swoje mieszkanie. Ja już nie daję rady na tym wynajmie, 2500zł z opłatami za stare mieszkanie w kamienicy bez windy. Z pieprzoną meblościanką, że aż wstyd rodzinę albo znajomych zaprosić. Czuję się jak przegryw gdy wchodzę do mieszkań moich znajomych na ładnych nowych osiedlach.Co robić? Czy jest sens to ciągnąć czy nie pasujemy do siebie?#zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #pytanie #nieruchomosci #samochody

