Skąd Wy bierzecie motywację do pracowania, rozwijania się i zarabiania kasy? Serio lubicie chodzić codziennie do pracy i wykonywać ją? Jak polubić taką prace? Nawet nie chodzi o to aby uwielbiać tą pracę tylko aby ją akceptować, pogodzić się z nią i z zamkniętą mordą wykonywac swoje obowiązki. Aby nie było codziennie myśli po co ja żyję, nie było modlenia się aby po wyjściu z za rogu budynek pracy był w zgliszczach, aby nie było odruchu wymiotnego na samą myśl o pracy.Pieniądze? Mnie nie motywują. Tzn chciałym mieć ich dużo ale mi to się nie kalkuluje spiąć dupę i mieć kilka tysięcy co miesiąc "odłożone". Serio. Jedyna myśl to wydać je na mniej godzin w pracy albo mniej obowiązków. Tym podejściem pracuje zdecydowanie poniżej swoich możliwości (skończone studia i mimo wywalonego podejścia to radziłem sobie na nich dość dobrze, ogólnie szkoła była dla mnie względnie łatwa, jak trzeba było to się nauczyłem, a maturę zdałem bardzo dobrze, porównywalnie do osób które non stop się uczyły). Z 10 lat temu pracowałem w korpo pewnie za dwukrotność obecnej pensji na stanowisku kancelaryjnym w małej firmie. Cała moja kariera zawodowa to wieczne zmiany pracy, często z korpo szedłem na magazyn za najniższą krajową, wieczne kilkumiesięczne przerwy miedzy pracami gdzie topiłem wszystkie swoje oszczędności, dużo fikcyjnych zwolnień lekarski. I samo moje podejście, pyskate, prześmiewcze z innych, celowe dążenie do tego aby mnie zwolnili, i tak dalej. Szczęście, że nie skończyłem z dyscyplinarką nigdy.Jak to jest, że inni pną się po szczeblach kariery, z uśmiechem na ustach biorą nadgodziny, nie spieszą się aby wyjść z pracy jak najszybciej, łapią dodatkowe fuchy po pracy aby dorobić, robią jakieś podyplomówki, kursy i tak dalej?#praca #depresja #pracbaza #korpo #korposwiat #psychologia #zalesie #gorzkiezale

