Zdałem sobie sprawę, że chyba nigdy nie znajdę partnerki, a wszystko przez moje jedno dziwne wymaganie, chyba też trochę pozostałość po poprzednim związku. Oddzielnym aspektem jest też slaby wygląd, ale na to wpływu nie mam, temat nie na teraz. Mianowicie każda relacja romantyczna musi bazować na jakimś zaufaniu, poznaniu siebie. No i wiadomo jak to zazwyczaj wygląda w dzisiejszych czasach - jakaś randka pierwsza, druga, masa rozmów, poznawanie siebie i jakoś to się toczy. Prawda jest taka, że już będąc w związku ludzie nadal siebie poznają. Po roku znajomości ktoś może się okazać kimś zupełnie innym, niż sądziliśmy. A tendencja jest taka we współczesnym świecie, by wszystko szybko robić. Ja jestem zwolennikiem świadomych zwiazków, tzn. wejść w nie nie szybko i "jakoś to będzie", tylko po tym jak już naprawdę poznamy drugą osobę. A do tego potrzeba czasu. No i przecież nie jest możliwe, by ktoś z kimś się spotykał rok niezobowiązująco i po takim czasie dopiero wejść z kimś związek. Każda dziewczyna straci zainteresowanie taką osobą po takim czasie. Trochę mętnie napisałem, ale mam nadzieje, że zrozumiałe. Czemu wspomniałem o poprzedniej relacji? Bo swoją dziewczynę znałem kilka lat (głównie przez internet) i w momencie jak zaczęliśmy "oficjalnie" randkować, to naprawdę już bardzo dużo o niej wiedziałem, perspektywa takiej relacji była zupełnie inna. Oczywiście nadal siebie poznawaliśmy, ale to było coś innego. To było dawno, a teraz poznaję inną dziewczynę. I niby wszystko spoko, bo wydaje się być ciekawa, no ale to ktoś zupełnie nowy. Zupełnie NIC o niej nie wiem. Chodzi o to, że zanim będę o niej wiedział tyle, co o swojej byłej z etapu randkowania to minie baaardzo dużo czasu. To automatycznie mnie zniechęca. Bo poświęcić masę zaangażowania, czasu, by budować coś od zera, a efekt w sumie niepewny. No odechciewa mi się zaczynać. To, że tamta relacja z była wypaliła to w ogóle jakiś cud był i trochę zbieg okoliczności, ale koniec końców uznałem, że dla mnie to jest modelowy sposób wejścia w relacje, ale trudny do powtórzenia gdzieś później. To ma jeszcze drugi wymiar, bo inaczej się buduje relację przyjacielską, a romantyczną. Jeśli przez rok dla kogoś będę tylko kolegą, no to odwrócenie tego będzie trudne. Kolejna kwestia to chemia w mózgu, czyli zauroczenie. Ona też po kilku miesiącach wygasa, więc nawet jeśli jakiejś dziewczynie spodoba sie to jaki jestem, no to nie będzie czekała aż się łaskawie zdecyduję.Czemu wspomniałem o wyglądzie? No bo prawda jest taka, że w ogóle powinienem się cieszyć, że ktoś fajny chce się ze mną spotykać... a ja jakoś tego nie doceniam i mam jeszcze wymagania tego typu. Co myślicie? Wy szybko wchodzicie w związki?#zwiazki #relacje #rozminy #samotnosc #gownowpis

