Mirki, nie wiem co już robić.Mam spore zaburzenia lękowe, osobowość unikającą, derealizację od dziecka.Jedyny okres kiedy chciałem poznawać ludzi, pomimo swojego lęku, bo dawało mi to pewną taką radość z obcowaniem z ludźmi to był okres kiedy byłem zakochany (z wzajemnością). Minęła mi nawet chwilowo wtedy derealizacja.Jestem od lat na lekach od psychiatry, ale one jedynie pozwalają mi jako tako egzystować.Szukam substancji, która powodowałaby podobny stan do tego, który miałem w chwili zakochania. Wiem, że nierealne jest uzyskanie dokładnie takiego efektu, ale chodzi mi ogólnie o chęć poznawania ludzi.Leków od psychiatry przerobiłem sporo i śmieszy mnie jak czytam na necie, że ktoś tam dostał drugie życie jak zaczął je łykać. U mnie każdy lek jedyne co powodował to spłycenie lęku, z tych pozytywów, bo negatywy jak gorsze libido jedyne co to wk&rwiają.Ktoś może powiedzieć żebym spróbował mdma, ale jestem niestety na ssri i to komplikuje sprawę.Czuję, że nie ma dla mnie ratunku i albo będę do końca życia (naturalnego) sam i zgniję w samotności, albo odwalę magika.Kiedyś marzyłem o tym żeby być sam, bo odpoczywałem od nagromadzonego lęku i uważałem, że jestem po prostu aspołeczny. Ale tak naprawdę to tęsknię za kontaktem z drugim człowiekiem, szczególnie różowym. Już nawet nie pamiętam jak pachnie baba.#fobiaspoleczna #narkotykizawszespoko #psychiatria #depresja

